Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szkoła nieuczciwej konkurencji

Dochód ze sprzedaży podręczników to ok. 600 mln zł rocznie, ale według szacunków Stowarzyszenia Księgarzy Polskich ok. 40 proc. książek rozprowadzanych jest w szarej strefie. Lubelscy księgarze zwrócili się do samorządów Lubelszczyzny i Izby Skarbowej o ukrócenie tego procederu.
- Prowadzimy kontrolę w szkołach, ale absolutnie nie jest to żadna nagonka na nauczycieli - podkreśla naczelnik I Urzędu Skarbowego w Lublinie Wojciech Majczyna. - Każdy dochód musi być opodatkowany. My jedynie sprawdzamy, czy sprzedaż podręczników prowadzona jest zgodnie z przepisami. We wrześniu będziemy mieli wyniki kontroli. Lubelscy księgarze przekonują jednak, że w większości szkół prowadzona jest sprzedaż podręczników przez nauczycieli lub pośredników, którzy nie mają zarejestrowanej żadnej działalności gospodarczej. \"Wydawcy oferujący nauczycielom różnego rodzaju upominki, w jawny sposób uprawiają korupcję i kpią sobie z prawa, łamiąc przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji” - przekonują księgarze w piśmie do samorządów i Izby Skarbowej. Dodają, że sprzedaż bezpośrednia w szkołach nie tylko daje możliwość unikania płacenia podatków i składek ZUS. Rodzice skarżą się, że nauczyciele bardzo często zmieniają podręczniki, toteż kolejne roczniki uczniów nie mogą korzystać z używanych książek. A wprowadzane do szkół \"bocznymi drzwiami” książki, często mają niską wartość merytoryczną. Przykładem - osławiony podręcznik z wulgarnymi słowami na stronie tytułowej. - Nie jest też prawdą, że w szkołach książki sprzedawane są po niższej cenie - mówi Grażyna Wysocka, właścicielka lubelskiej księgarni. - Znam przypadki, że były droższe o 4 zł niż w księgarni. Niektóre szkoły współpracują jednak z nami i dostarczają listy podręczników. Jak zapewnia Waldemar Kijek z Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego w Lubartowie, w szkołach tego miasta sprzedawane są jedynie podręczniki używane. Według księgarzy niewiele samorządów potraktowało równie poważnie ich apel o pomoc w zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. - Księgarze mają swoje racje, ale wydawnictwa odpowiadają jedynie na zapotrzebowanie rynku - mówi Ewa Grela z Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. - Sprzedaż bezpośrednia wcale nie jest preferowana przez wydawców. Wszyscy bowiem przyznają, że jedynie księgarze mogą rzetelnie doradzić w wyborze książki i sprowadzić potrzebny tytuł w każdej chwili. Nie będą mogli jednak tego robić, jeśli zostaną pozbawieni dochodów z sezonowego wzrostu sprzedaży. A w kolejce do łakomego kąska, jakim jest rynek podręczników, przepychają się z nimi nie tylko sezonowi pośrednicy, ale i punkty usług kserograficznych. Powszechna akceptacja dla łamania przez nie praw autorskich doprowadziła do tego, że księgarnia sąsiadująca z lubelskimi uniwersytetami otrzymała propozycję... wstawienia między półki kserokopiarki! (alf) Małgorzata Szymańska, nauczycielka języka angielskiego - Generalnie wiadomo że nauczyciele nie mogą sprzedawać podręczników i dyrektorzy niektórych szkół podchodzą do tego zakazu bardzo rygorystycznie. Istnieje jednak także sprzedaż ukryta, na przykład przez kupony wydawane przez niektóre księgarnie. Nauczyciel bierze książki dla klasy, a rabat dla siebie. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama