Pomoc stała się towarem
Łowcy blach, sępy, hieny – takie epitety padają pod adresem niektórych firm trudniących się pomocą drogową. Tymczasem profesjonalna firma to nie tylko holowanie do warsztatu lakierniczego, ale cały wachlarz czynności, z których kierowcy
nie zdają sobie sprawy.
- 28.08.2003 09:22
Nowoczesne firmy działające na rynku pomocy i ratownictwa drogowego to swoistego rodzaju oddziały specjalne. – Pracownicy muszą być przeszkoleni w zakresie wykonywania niezbędnych czynności na drodze, zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz udzielania pierwszej pomocy jako ratownicy drogowi – mówi Marianna Zielińska, szefowa Lubelskiego Centrum Ratownictwa Drogowego i Pomocy Drogowej „Autopomoc”.
Dobry ratownik po przybyciu na miejsce zdarzenia musi umieć udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej. W razie potrzeby należy prawidłowo zabezpieczyć miejsce zdarzenia, oznakować uszkodzone auta. Zawodowcy posiadają też umowy z zakładami ubezpieczeniowymi. Na miejscu zdarzenia wykonują zdjęcia, które mogą być bardzo pomocne inspektorom ubezpieczeniowym w likwidacji szkody. Niejednokrotnie dokumentacja wykonana przez ratowników pomaga wykryć oszustwa, a więc oszczędzić pieniądze, która tak naprawdę są wyjmowane z kieszeni kierowców w postaci podwyżek stawek ubezpieczeniowych.
Lubelskie centrum w razie klęsk żywiołowych współdziała z Wojewódzkim Sztabem Ratownictwa Obrony Cywilnej w Lublinie. Ratownicy posiadają także specjalistyczny sprzęt umożliwiający doraźną naprawę na drodze lub otworzenie samochodu z zamkniętymi w środku kluczykami.
Reklama
















Komentarze