Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska III liga

• Motor Lublin – Stal Rzeszów 1:1 (1:0). Bramki: Prędota 7 – Kloc 85 • Tomasovia – Heko Czermno 2:2 (1:1). Bramki: Tyrkało 5, Paszkiewicz 66 – Trela 11, Piechna 65 • Hetman Zamość – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:0). Bramki: Vukadinović 62 – Kandyfer 59 • Hutnik Kraków – Pogoń Staszów 1:2 (0:1). Bramki: Kozieł 61 – Matyja 3 z karnego, Grad 75) • Polonia Przemyśl – Wisła II Kraków 0:1 (0:0). Bramka: Kmiecik 68 • Resovia – Górnik Wieliczka 0:1 (0:0). Bramka: Gruszka 58 • Proszowianka – Stal Stalowa Wola 1:0 (0:0). Bramka: Piotrowicz 62 z karnego. • Siarka Tarnobrzeg – Kolporter Korona Kielce przełożony na 12 maja. 1. Kolporter Kielce 22 49 47-17 2. Stal Rzeszów 24 46 37-18 3. Heko Czermno 23 43 41-22 4. Górnik Wieliczka 24 42 39-41 5. Hutnik Kraków 22 38 37-31 6. Wisła II Kraków 24 38 36-29 7. Hetman Zamość 24 33 27-27 8. Stal Stalowa Wola 23 31 25-24 9. Motor Lublin 23 29 28-29 10. Pogoń Staszów 23 27 31-32 11. Sandecja Nowy Sącz 22 26 23-27 12. Polonia Przemyśl 23 25 29-36 13. Siarka Tarnobrzeg 23 25 17-32 14. Tomasovia Tomaszów Lub. 24 23 21-39 15. Resovia 22 23 21-32 16. Proszowianka Proszowice 24 15 17-40 5 maja: Hutnik – Resovia • Sandecja – Heko. 8–9 maja: Pogoń – Hetman • Siarka – Motor • Wisła II – Tomasovia • Kolporter – Górnik • Stal St. W. – Resovia • Heko – Proszowianka • Sandecja – Polonia • Stal Rz. – Hutnik. Tomasovia Tomaszów Lubelski – Heko Czermno 2:2 (1:1) BRAMKI 1:0 – Tyrkało 5, 1:1 – Trela 11, 2:1 – Piechna 65, 2:2 – Paszkiewicz 66. SKŁADY Tomasovia: Waśkiewicz – Bilewicz, Pieniążek, Anioł, Korzeń – Droździel (70 Żurawski), Głuszko, Wachowicz (64 Paszkiewicz), Świderek (56 Cisek) – Tyrkało (89 Dunin), Iwanicki. Heko: Łukiewicz – Kościukiewicz, Heinrich, Dworzyński – Sadłowski, Hajduk (90 Matuszczyk), Zimoch, Wojtaszek, Trela – Grzegorzewski (67 Cheda), Piechna (67 Jasiński). Żółte kartki: Anioł, Tyrkało (T), Piechna, Hajduk, Sadłowski (H). Sędziował: Witold Romanowski (Wadowice). Widzów: 1500. Gdyby Tomasovia przed spotkaniem z Heko miała trzy punkty więcej na swoim koncie, remis z czołową drużyną trzeciej ligi, byłby satysfakcjonujący. W obecnej sytuacji tomaszowian walczących o ligowy byt, wynik 2:2 trzeba traktować jako stratę dwóch „oczek”. Tomasovia i Heko to dwaj beniaminkowie trzeciej ligi, jednak obie ekipy walczą o zgoła odmienne cele. Heko to trzecia drużyna ligi, co widać było na boisku. Goście górowali umiejętnościami technicznymi. Kibice tomaszowian mieli najwięcej obaw, kiedy piłkę po lewej stronie boiska dostawał Krzysztof Trela. Jego dryblingi, zagrania ze skrzydła mogły podobać się nawet najwybredniejszym koneserom piłki nożnej. Mecz na dobre jeszcze się nie zaczął, a było już 1:1. Na prowadzenie Tomasovię wyprowadził Witalij Tyrkało. Ze środka boiska wystartował Kamil Droździel, podciągnął z piłką kilka metrów i zagrał wychodzącemu na czystą pozycję Jackowi Iwanickiemu. Ten przegrał pojedynek z Sebastianem Łukiewiczem, ale futbolówka trafiła do Tyrkały, który bez problemów skierował ją do bramki. Sześć minut później Jakub Grzegorzewski zagrał do Treli, a ten będąc już blisko linii końcowej zdecydował się na strzał lobem. Ku zaskoczeniu Piotra Waśkiewicza i kibiców piłka ugrzęzła w siatce. W pierwszej połowie Heko miało jeszcze dwie groźne sytuacje. W 25 min błędu Krzysztofa Bilewicza o mały włos nie wykorzystał Grzegorzewski, jednak naciskany przez Jarosława Korzenia nie był w stanie celnie uderzyć. Znowu gorąco pod bramką gospodarzy było 13 minut później, po potężnym uderzeniu Treli ze sprytnie rozegranego rzutu wolnego. W ostatniej chwili Waśkiewicz skierował piłkę na poprzeczkę. Po przerwie piłkarze przebudzili się dopiero w 65 min, kiedy błąd obrońców Tomasovii wykorzystał Grzegorz Piechna i Heko objęło prowadzenie. Po uderzeniu najskuteczniejszego strzelca ligi Waśkiewicz zdołał odbić piłkę, ale nie zapobiegł utracie gola. Niespełna 60 sekund później był już remis. Droździel po wrzutce Tyrkały trafił w słupek, a w zamieszaniu pod bramką wyrównał Jacek Paszkiewicz. Później po strzale Iwanickiego piłki nie dosięgnęli kolejno Tyrkało, Paszkiewicz i Stanisław Anioł. Swoich szans nie potrafili wykorzystać także Tyrkało (dwukrotnie), Paszkiewicz, a w ostatniej minucie Bartłomiej Cisek trafił w Łukiewicza. Paweł Balcerek BRAMKI 1:0 – Prędota 7, 1:1 – Kloc 85. SKŁADY Motor: Sejud – Maciejewski, Kucharski, Ryczek, Różański – Syroka, Maziarz (83 Chmura), Kubiak, Popławski (69 Zajączkowski) – Nowak, Prędota. Stal: Pomianek – Różycki (63 Krajewski), Rzucidło, Popiela, Łuczyk – Imiołek (46 Sierżęga), Nalepka (75 Rusin), Szeliga, Kloc, Janik (46 Wójcik) – Grębowski. Żółta kartka: Krajewski (S). Sędziował: Radosław Gańko (Warszawa). Widzów: 1200. – Spotkały się dwie firmy, które są znane w całej Polsce i dają tej lidze renomę. W spotkaniu takich dwóch klasowych drużyn musi być ciężka walka – mówił na pomeczowej konferencji trener gości, Ryszard Kuźma. Rzeczywiście, spotkanie było wyrównane. Motor w końcu zaprezentował się lepiej niż w poprzednich meczach. Do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa, które było bardzo blisko, jednak remis z wiceliderem ujmy nie przynosi. Było to specjalne spotkanie dla szkoleniowca gospodarzy Grzegorza Komora, bo po raz dziesiąty prowadził Motor przed własną publicznością i odkąd pracuje jako pierwszy trener lubelskiej drużyny, nie zaznał jeszcze smaku porażki przy Alejach Zygmuntowskich (obecny bilans to sześć zwycięstw i cztery remisy). Kibiców Motoru bardzo szybko ucieszył Piotr Prędota, bo już w siódmej minucie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Duża w tym zasługa Marcina Popławskiego, który przytomnie przechwycił piłkę w środku boiska i podał Prędocie tak, że nie wypadało zmarnować wyśmienitej asysty. Jeszcze w pierwszej połowie mógł trafić Konrad Nowak, ale nie potrafił pokonać Rafała Pomianka. W drugiej części nie udało się to także Pawłowi Maziarzowi i Marcinowi Kubiakowi. Goście bardzo rzadko zagrażali Arturowi Sejudowi. Przez 85 minut bramkę po stronie Motoru można było wykopać i wynieść ze stadionu, a i tak nic by się nie stało, bo goście nie potrafili ani razu groźnie strzelić w jej kierunku. Zrobił to tylko raz Paweł Kloc, właśnie 5 minut przed końcem, dzięki czemu rzeszowianie wyjadą z Lublina bogatsi o jeden punkt. Na nic zdały się także protesty piłkarzy w ostatniej minucie gry, gdy sędzia nie dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym Macieja Rusina. Paweł Balcerek BRAMKI 0:1 – Kandyfer 59, 1:1 – Vukadinović 62. SKŁADY Hetman: Mańka – Walewski, Sawic, Waga – Pliżga, Kocis, Vukadinović, Kapłon (63 Karpowicz), Sobczyk (77 Chałas) – Albingier (85 P. Lipiec), Szepeta (63 Giza). Sandecja: Jachowicz – Szczepanik, Łukasik, Kandyfer – Gryźlak (66 Zachariasz), Szczepański, Damasiewicz (90 Nowak), A. Ciastoń (79 Florian), Krupa – Świerad (87 T. Ciastoń), Wojtas. Sędziował: Robert Pszeniczny (Rzeszów). Widzów: 300. Mała grupka kibiców, którzy zgromadzili się na stadionie zamojskiego Hetmana, nie obejrzała porywającego spotkania swojej drużyny z Sandecją Nowy Sącz. W pierwszej połowie goście stworzyli dwie sytuacje, po których mogły paść bramki. Marcina Mańki nie zdołali jednak pokonać ani Bartłomiej Damasiewicz, ani Sebastian Krupa. Z kolei Hetman miał jedną poważną ku temu okazję. Strzał Tomasza Sobczyka minął o centymetry słupek bramki strzeżonej przez Piotra Jachowicza. Druga część gry była ciut lepsza i kibice obejrzeli bramki. Zanim jednak do tego doszło znów mocno strzelał Sobczyk, Jachowicz odbił piłkę przed siebie, a skutecznie dobić nie był w stanie Tomasz Albingier. Po kolejnej niewykorzystanej szansie Albingiera, przyjezdni przeprowadzili szybką kontrę, po której uderzał Sebastian Krupa. Strzał sprawił sporo kłopotów Mańce, ale udało mu się wybić piłkę na róg. Do narożnika boiska pobiegł właśnie Krupa, dokładnie zagrał na głowę Jarosława Kandyfera i Sandecja w tym momencie prowadziła. Gospodarzom bardzo szybko udało się odrobić straty, bo już 3 minuty później wynik spotkania ustalił Serb Sasza Vukadinović, dobijając piłkę odbitą od słupka po strzale Albingiera. Janusz Świerad miał jeszcze szanse na bramkę, ale Mańka nie dał się już tego dnia pokonać. (pafi)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama