Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zieliński jedzie na Wojnę

Rozgrywki ekstraklasy wchodzą w decydującą fazę. Do końca pozostały już tylko cztery kolejki. Rywalizacja o tytuł mistrzowski przebiega bez zakłóceń i piłkarze Wisły Kraków znowu na swoich głowach mogą przymierzać królewską koronę. Za to w dole tabeli aż roi się od zagadek. Po przyjściu do Polkowic Wiesława Wojny, tamtejszy Górnik zaczął gromadzić punkty i jutro, w meczu z Górnikiem Łęczna, liczy na kolejne.
Polkowiczanie rozpoczęli wiosnę udanie, ale później zanotowali serię pięciu kolejnych porażek, w których zdobyli tylko jednego gola i to po strzale samobójczym (Dariusz Gęsior z Wisły Płock). W końcu po siedmiu latach pracy – z jedną krótką przerwą – urlopowany został Mirosław Dragan. Jego miejsce zajął Wiesław Wojno. Na dzień dobry nowy trener zremisował bezbramkowo z Katowicami, a później nieoczekiwanie zwyciężył w Wodzisławiu (pierwsze wyjazdowe zwycięstwo pol-kowiczan w ekstraklasie). W debiucie Wojno zaprezentował się z brodą, w której wyglądał jak dziadek mróz. Przed Odrą zgolił ją i przyniosło mu to szczęście. Przed meczem z Górnikiem Łęczna w jednym z wywiadów Wojno powiedział: – Matematycznie mamy szansę nawet na uniknięcie baraży i taki jest nasz cel. Plan minimum to ostatecznie baraż, ale nie chciałbym, aby o naszym losie decydował mecz ze Świtem w Nowym Dworze. Bo to będzie „rzeźnia”. Wiosną nie wiedzie się piłkarzom z Łęcznej, ale w piłkę grać potrafią, są nieobliczalni. Mnie pokarali w czasach, kiedy prowadziłem Orlen Płock. Tutaj, w Polkowicach, też w II lidze wygrali po golu Bugały. Zwycięskiego składu się nie zmienia i przeciwko łęcznianom nie należy spodziewać się wielkich roszad w składzie Górnika Polkowice. Jednak ten, myśląc o wygranej, będzie musiał zaatakować. W Wodzisławiu nastawiony był przede wszystkim na skuteczną destrukcję. W dalszym ciągu nie będzie mógł wystąpić kontuzjowany Tomasz Moskal. Ale w ataku trzeba będzie uważać na Daniela Dubickiego, a w pomocy na Grzegorza Patera, obu wypożyczonych z Wisły Kraków i obu podobno przymierzanych do Górnika Łęczna. Na brak zmartwień wciąż za to nie może narzekać Jacek Zieliński. Co prawda treningi wznowili już Marcin Boguś i Artur Kościuk, ale na ich grę jest jeszcze za wcześnie. – Liczę, że wrócę na dwa ostatnie mecze – przyznał „Kostek”. Do końca spotkania z Lechem Poznań nie dotrwał Ireneusz Kościelniak, a ze złamanym nosem skończył to spotkanie Piotr Jaroszyński. To pogłębia kłopoty w defensywie. – Nie zagram w Pol-kowicach. Lekarz zalecił mi 10-dniowy odpoczynek od zajęć, ponieważ pod kolanem naciągnąłem mięsień – powiedział Kościelniak. Natomiast wczoraj „Jaroszowi” składano w szpitalu nos i o występie też może zapomnieć. Czy choćby dlatego, szansę w końcu otrzyma Tomasz Copik? Po raz pierwszy wiosną do dyspozycji szkoleniowca będzie wreszcie Grzegorz Bronowicki: – Trenuję już normalnie, czuję się dobrze, no i powinienem pojechać na mecz. Piotrek też już ćwiczy – stwierdził starszy z braci. Po kartkach wrócą też Janusz Wolański i Paweł Bugała. Jesienią Górnik Łęczna pokonał w dziewięciu Górnika Polkowice. W rewanżach nie potrafi zwyciężać nawet w jedenastu. Przegrał cztery ostatnie mecze. Przygotowując się do jutrzejszego spotkania gospodarze bawili się towarzysko na boisku z uczestnikami telewizyjnego programu „Bar”. Jeśli podopieczni Jacka Zielińskiego poniosą piątą porażkę nie pozostanie nic innego jak też pójść do baru. I... upić się z rozpaczy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama