15-latek, który zginął w wypadku przy ul. Wrotkowskiej pochodzi z Kielc. Przyjechał do Lublina, gdzie z dworca PKP odebrał go 19-letni kolega. Chwilę później obaj rozbili się samochodem na słupie.
(jsz)
17.04.2014 13:33
Do wypadku doszło w środę około południa. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że jadąca skodą kobieta próbowała skręcić w lewo z ul. Inżynierskiej. Prawdopodobnie wymusiła pierwszeństwo na hondzie civic jadącej od strony ul. Diamentowej.
Kierowca hondy, 19-letni Patryk G. z Lublina chciał uniknąć zderzenia. Zjechał na pas zieleni i uderzył w słup. Na miejscu zginął pasażer hondy, 15-letni chłopak.
Jednak się znali
W czwartek udało się ustalić jego tożsamość. 15-latek był mieszkańcem Kielc. Rodzina zidentyfikowała jego ciało. Wiadomo już, że do Lublina przyjechał pociągiem. Z dworca miał go odebrać 19-letni znajomy, po czym obaj mieli gdzieś pojechać. Nie wiadomo jeszcze dokładnie dokąd. Początkowo kierowca hondy zaprzeczał, by znał 15-latka. Policjanci dowiedli jednak, że obaj wcześniej się kontaktowali.
Obecnie mundurowi wyjaśniają dokładne okoliczności wypadku. Kobieta jadąca skodą była trzeźwa. Nastolatek za kierownicą hondy miał w organizmie 0,06 promila alkoholu.
- Biegli wyjaśnią, jakie było stężenie w chwili wypadku - mówi Andrzej Fijołek, z zespołu prasowego KWP w Lublinie. - Określą również prędkość, z jaką poruszał się kierowca hondy.
Karany za jazdę po alkoholu
Wiadomo, że Patryk G. nie był wzorowym kierowcą. W środę prowadził bez prawa jazdy. Stracił je miesiąc temu. Wpadł, kiedy jechał busem przez centrum Lublina. Przewoził zbyt dużą liczbę pasażerów (9 osób).
- Po badaniu krwi okazało się, że był również pod wpływem metaamfetaminy - dodaje Fijołek. - Badanie krwi przeprowadzono również w związku z ostatnim wypadkiem. Czekamy na wyniki.
Patryk G. cały czas przebywa w szpitalu. Jego życiu nic nie zagraża. Policjanci przesłuchali już pierwszych świadków wypadku. Proszą również o kontakt wszystkich, którzy mogą pomóc w wyjaśnieniu okoliczności tragedii.
Komentarze