Reklama
Nie zawiedli - są na czele!
\"W Lublinie mamy lidera” - śpiewali po meczu TŻ Sipma ze Stalą Strabag Gorzów rozradowani kibice lubelskiego zespołu, który po wczorajszym zwycięstwie objął prowadzenie w I-ligowej tabeli. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby tak zostało do końca sezonu. Jednak do jego zakończenia droga daleka, a rywale na pewno nie odpuszczą
- 14.06.2004 09:48
SKŁADY I PUNKTY
TŻ Sipma: Śledź 11 (3, 3, 2, 3, d), Franków 7 (1, 2, 3, 1, 0), Karlsson 10 (3, 3, 3, 1, -), Knapp 9 (d, 2, 2, 3, 2), Piszcz 9 (3, 2, 1, 1, 2), D. Stachyra 0 (0, 0, -, -, 0), Jeleniewski 2 (2, -, 0, d, -).
Stal Telenet Strabag: Paluch 6 (2, 1, 0, 2, 1), Brzozowski 0 (0, -, -, -), Flis 9 (2, 1, 3, 2, 1), Hućko 1 (1, 0, -, -), Zetterstroem 9 (2, 1, 1, d, 2, 3), Rajkowski 2 (1, 1, 0, 0, d), Hlib 15 (3, 3, 2, 1, 3, 3).
Najlepszy czas dnia - 67,93 - uzyskał w VII wyścigu Peter Karlsson.
Sędziował: Artur Kuśmierz (Częstochowa).
Widzów - 7,5 tys.
Wczoraj obejrzeliśmy najładniejsze zawody rozegrane w tym sezonie na lubelskim torze. Poziom rywalizacji był wyższy niż podczas konfrontacji z gdańskim Wybrzeżem. Było to zasługą żużlowców obydwu drużyn, dlatego brawa należą się także gościom z Gorzowa, zwłaszcza 18-letniemu Pawłowi Hlibowi, który sprawił najwięcej kłopotów naszym zawodnikom. Wyścigi z udziałem juniora Stali dostarczyły wiele emocji, ale jeszcze ciekawsze biegi oglądaliśmy, kiedy na torze pojawiał się Grzegorz Knapp, który od kilku spotkań prezentuje znakomitą formę. Grzesiek w każdym biegu walczył o jak najlepszą lokatę. Nie istniało dla niego pojęcie straconej pozycji, a efektem takiej postawy były punkty wyrwane rywalom na ostatnich metrach. Tak było w VII wyścigu, kiedy jadący na trzecim miejscu Knapp z uporem atakował drugą lokatę zajmowaną przez Magnusa Zetterstroema. Zawodnik TŻ dopiął swego na ostatniej prostej. Podobny przebieg miał wyścig dwunasty, tyle tylko, że stawką było zwycięstwo. I znowu Knapp walczył z Zetterstroemem. Na ostatnim okrążeniu Grzesiek maksymalnie \"przedłużył” prostą, z dużą szybkością wjechał w ostatni łuk i znakomitą szarżą zewnętrzną częścią toru minął zaskoczonego Szweda, popularnego \"Zorro”, który dwa lata temu świętował z lubelską ekipą awans do I ligi.
W TŻ bardzo dobrze zaprezentowali się także Dariusz Śledź i wciąż najskuteczniejszy jeździec I ligi - Peter Karlsson (z powodu przeziębienia zrezygnował ze startu w ostatnim wyścigu). Ważne punkty zdobył Mariusz Franków. Największe problemy mieli młodzieżowcy, którzy po odniesionych kontuzjach powoli wracają do zdrowia i jeszcze z trudem nawiązują walkę z przeciwnikami.
Pierwszy wyścig, właśnie juniorów, należał do gości. Formą błysnął najlepszy w zespole Stali Hlib, wspierany przez Michała Rajkowskiego. W następnym starcie górą byli gospodarze. Śledź pewnie wygrał start, ale Franków nie obronił drugiej lokaty. Potem nastąpiła długa przerwa w zawodach, które i tak zaczęły się później niż planowano. Organizatorzy znowu mieli problemy techniczne (awaria sygnalizacji świetlnej i maszyny startowej). Usuwanie usterek trwało prawie czterdzieści minut. Kiedy zawodnicy wznowili rywalizację, okazało się, że maszyna nadal szwankuje i sędzia musiał zarządzić kolejną powtórkę wyścigu. Skorzystał na tym Tomasz Piszcz, który szybciej wyjechał spod taśmy od Zetterstroema i dowiózł do mety 3 punkty. Po czterech biegach był remis 12:12, ale po następnym było już 17:13, dzięki podwójnemu zwycięstwu Śledzia i Frankowa. Wyrównana walka trwała do 9 wyścigu, kiedy ponownie triumfowali Śledź z Frankowem. Później goście obejrzeli plecy Karlssona oraz Knappa i po 10 startach było 35:25. Od tego momentu gospodarze kontrowali przebieg spotkania. Przed biegami nominowanymi mogli być pewni zainkasowania dwóch punktów, dlatego w dwóch końcowych wyścigach nie byli już tak skoncentrowani. Zdekoncentrował się także kierownik startu, który przedłużył ostatni bieg do... pięciu okrążeń. Nie miało to jednak większego znaczenia. Na trybunach panowała szampańska atmosfera (kibice znowu zadbali o ładną oprawę) i szkoda tylko, że TŻ nie odrobiło straty z pierwszego meczu, który przegrało w Gorzowie 37:53. Okazje do rewanżu jeszcze będą.
• TŻ Sipma Lublin - Stal Strabag Gorzów 48:42.
• Stal Marma Rzeszów - KM Intar Ostrów Wlkp. 46:43. Stal Marma: Maciej Kuciapa 13, Karol Baran 11, Tomasz Rempała 10, Rafał Wilk 5, Rafał Trojanowski 5, Paweł Miesiąc 2; KM Intar: Matej Ferjan 13, Tomasz Jędrzejczak 10, Piotr Dym 8, Marcin Liberski 6, Artur Pietrzyk 3, Przemysław Fajfer 2, Przemysław Brucheiser 1.
• GTŻ Kunter Grudziądz - Start Gniezno 61:28. Kunter GTŻ: Krzysztof Buczkowski 14, Łukasz Pawlikowski 11, Paweł Staszek 9, Robert Kempiński 9, Mariusz Puszakowski 9, Robert Sawina 8 i Łukasz Chmielewski 1; Start: Paweł Duszyński 10, Łukasz Linette 4, Sebastian Skrzypczak 3, Marcin Bzdęga 3, Dawid Cieślewicz 3, Adrian Gomólski 3 i Jakub Śpiewanek 2.
Pauzował Lotos Gdańsk.
Aktualna sytuacja:
1. Lublin 9 14 409-399 +10
2. Gdańsk 8 12 430-289 +141
3. Gorzów 9 12 436-373 +63
4. Ostrów 9 8 409-400 +9
5. Grudziądz 8 7 372-347 +25
6. Rzeszów 8 7 359-347 +12
7. Gniezno 9 0 267-527 -260
20 czerwca: Rzeszów - Grudziądz • Gniezno - Gorzów • Ostrów - Gdańsk. Pauzuje Lublin.
Tym razem do naszej loży komentatorskiej poprosiliśmy dwóch fanów żużla - Zbigniewa Cioczka, współwłaściciela Zakładów Mięsnych Cioczek oraz Wiesława Wielebę, prezesa lubelskiego salonu Seata. Kolejne wyścigi oceniali na zmianę.
I wyścig - Zbigniew Cioczek
- Pięknie spod taśmy wyszedł Daniel Jeleniewski, gorzej Dawid Stachyra. Jeleniewski do ostatniego łuku toczył wyrównaną walkę z Pawłem Hlibem. Niestety, Danielowi dała się we znaki kontuzja ręki. Nie utrzymał motocykla. Pojechał za szeroko i tuż przed metą wyprzedził go Paweł Hlib. Szkoda straconych punktów.
II wyścig - Wiesław Wieleba
- Dobry start całej czwórki. Mariusz Franków przez cały dystans po męsku walczył z Piotrem Paluchem. Niestety, nieco za szeroko pojechał w ostatnim łuku, z czego skrzętnie skorzystał Paluch. Szkoda, kolejne punkty stracone tuż przed metą.
III wyścig - Zbigniew Cioczek
- Świetny start w wykonaniu lubelskiej pary eksportowej, Karlsson - Knapp. Doskonała jazda parą, niestety, defekt maszyny Grześka Knappa pozbawił nas prawie pewnych punktów. Tak to już w tym sporcie.
IV wyścig - Wiesław Wieleba
- Powtórka startu okazała się szczęśliwa dla TŻ. Doskonały manewr Tomka Piszcza. Po wygranym starcie przemknął tuż przed motocyklem Magnusa \"Zorro” Zetterstroema, blokując w ten sposób Szweda. W ten sposób objął prowadzenie. Typowo angielskie rozegranie startu. Tomek umiejętnie utrzymał pierwszą lokatę do mety. Widać, że procentują starty \"Piszczyka” na Wyspach.
V wyścig - Zbigniew Cioczek
- Wręcz wymarzony start lubelskiej pary Franków - Śledź. Popisowa jazda parą. Tak się jeździ! Zasłużone 5:1 dla naszego zespołu. Brawo.
VI wyścig - Wiesław Wieleba
- Twarda walka na starcie. Robert Flis potraktował Tomka Piszcza łokciem. Moim zdaniem było to na granicy faulu. Sędzia powinien upomnieć zawodnika gości. Z ostrej walki tej pary skorzystał Paweł Hlib, zdobywca 3 punktów dla gości. Po raz kolejny ten młodzieżowiec pokazuje klasę. Tomek umiejętnie odpierał ataki Flisa.
VII wyścig - Zbigniew Cioczek
- To był twardy bieg, który rozgrzał publiczność do czerwoności. Po starcie naszą eksportową parę, Karlsson - Knapp rozdzielił \"Zorro”. Knapp jednak nie dał za wygraną. Siadł na koło \"Zorro” i do końca atakował Szweda. Na ostatnim łuku mistrzowskim manewrem, \"nożycami”, przemknął po lewej stronie \"Zorro”. Knapp zachował się jak profesor.
VIIi wyścig - Wiesław Wieleba
- Przegrany start przez lubelską parę Piszcz - Jeleniewski. Goście ich zamknęli w pierwszym łuku. Potem zrobili \"zamek”. Nasi zawodnicy nic w tej sytuacji nie mogli zrobić.
IX wyścig - Zbigniew Cioczek
- Ponownie trudny bieg dla naszych zawodników. Para Śledź - Franków doskonale wystartowała. Dariusz Śledź zabezpieczał tyły, bardzo umiejętnie odpierając ataki \"Zorro” Zetterstroema. Drugie podwójne zwycięstwo naszej dwójki.
X wyścig - Wiesław Wieleba
- Ręce składają się do oklasków. Start wygrał Peter Karlsson, za nim jechał rewelacyjny Paweł Hlib, a na jego kole \"siedział” Grzegorz Knapp. Karlsson umiejętnie wstrzymywał rewelacyjnego 18-latka z Gorzowa. Na ostatnim łuku Knapp, doskonałą szarżą po zewnętrznej, objechał Hliba. Kolejne 5:1 dla TŻ Sipma. Po raz kolejny popisowa jazda tej pary.
XI wyścig - Zbigniew Cioczek
- Równy start. Niestety, Darek Śledź pojechał za szeroko, zakopał się pod bandą, upadł, ale podniósł się pojechał dalej. Opłaca się walczyć do końca. Z pewnego 4:2 dla Gorzowa, zrobiło się 3:3, bo zdefektowała maszyna gości. Teraz TŻ miało szczęście.
XII wyścig - Wiesław Wieleba
- Doskonały start \"Zorro”. Jednak Grzegorz Knapp znowu pokazał wielkie serce do walki. Ponownie \"siadł” na kole Szweda, aby doskonałymi \"nożycami” wyprzedzić go na ostatnim łuku. Wielkie barwa dla Grześka Knappa. To jest zawodnik tego meczu.
XIII wyścig - Zbigniew Cioczek
- Nie najlepszy start Tomka Piszcza. Pojechał za szeroko, i zostawił miejsce Robertowi Paluchowi, który dołączył do Pawła Hliba. Pewne 5:1 dla gości.
XIV wyścig - Wiesław Wieleba
- Ponownie start dla gości. Paweł Hlib potwierdza fakt powołania go do kadry narodowej. To talent czystej wody. 4:2 dla gości. Wyścig bez historii
XV wyścig - Zbigniew Cioczek
- Defekt Śledzia i dwa punkty Grześka Knappa. Wyścig
bez emocji, ale zwycięstwem 46:42 przypieczętowany.
Brawo, bo był to niezwykle
trudny mecz i wymagający przeciwnik.
Paweł Puzio
Peter Karlsson, zawodnik TŻ Sipma
• Dlaczego nie wystąpiłeś w ostatnim wyścigu?
- Przed niedzielnym meczem miałem grypę i źle się czułem. Przez dwa dni gorączkowałem i byłem mocno osłabiony. Kiedy już wiedziałem, że mecz jest wygrany, postanowiłem odpuścić. Chcę zachować siły na kolejne mecze. Sezon jeszcze się nie skończył i czeka nas jeszcze ciężka walka.
• Wierzyłeś w zwycięstwo nad Gorzowem?
- Wiedziałem, że pojedziemy równie dobrze, jak dwa tygodnie temu z Gdańskiem i mamy duże szanse na wygraną. Moim zdaniem byliśmy faworytami meczu, chociaż gorzowski zespół jest wymagający. Musieliśmy maksymalnie wykorzystać atut własnego toru i to zrobiliśmy.
Grzegorz Knapp, zawodnik TŻ Sipma
- Pojechałem swoje i jestem zadowolony, że miałem udział w kolejnej wygranej z wymagającym przeciwnikiem, moim zdaniem lepszym niż Wybrzeże. Szkoda tylko, że w pierwszym starcie zdefektował mi motocykl. Pękł łańcuszek sprzęgłowy. To wybiło mnie z rytmu, ale po następnych startach opanowałem nerwy i już wszystko było w porządku. Jak mi się jeździ w parze z Karlssonem? Bardzo dobrze. Myślę, że się rozumiemy na torze. Czasami przed wyścigiem uzgadniamy taktykę. Kiedy walka jest na styku, możemy sobie pomagać, ale czasami sytuacja jest taka, że prowadzący musi uciekać, nie oglądając się na partnera. W kolejnych spotkaniach dużym wyzwaniem będzie konfrontacja w Grudziądzu. Dobrze znam ten tor i wiem, że musimy się nastawić na start. Gospodarze są jednak świetnie spasowani z nawierzchnią i to będzie dla nas niezwykle trudny sprawdzian.
Rozmawiali Artur Toruń i Aleksandra Kawińska
Reklama













Komentarze