Reklama
Po lidze - za ocean!
Do 31 lipca kibice piłkarscy będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Wtedy rozpocznie się nowy sezon ekstraklasy. Górnik przystąpi do niego pod wodzą nowych trenerów Bogusława Kaczmarka i Marka Kostrzewy. Z Amiką pożegnani zostali starzy szkoleniowcy - Jackowie Zieliński i Fiedeń. Z Łęczną rozstaje się również kilku piłkarzy, w tym bohater ostatniego spotkania - Grzegorz Skwara.
- 12.06.2004 21:41
nego rozstrzygnięcia niż remis. Dopiero wejście Skwary sprawiło, że gra Górnika nabrała blasku. To właśnie po jego akcji Mirosław Budka strzelił z najbliższej odległości zwycięskiego gola. Trudno uwierzyć w to, że klub postanowił rozstać się z filigranowym zawodnikiem, bez którego zespół miałby duże problemy z utrzymaniem ekstraklasy.
Już dziś łęcznianie odlatują do Stanów Zjednoczonych na 10-dniowe tournée. Jeszcze ze starymi trenerami. A nowi już w tej chwili kompletują skład na przyszły sezon. Jednym z kandydatów jest napastnik Jacek Ziarkowski. - Miałbym blisko do domu. Jest taki temat, ale jeszcze za wcześnie, aby mówić o konkretach - powiedział \"Ziaro”. •
BRAMKA
1:0 - Budka (90).
SKŁADY
Górnik: Mioduszewski 4 (51 Holewiński 3) - Kościelniak 6, Kościuk 6, Pawelec 6 - Wolański 4 (59 Skwara 7), Soczewka 6, Budka 6, P. Bronowicki 4 (74 Boguś), G. Bronowicki 5 - Bugała 5, Szałachowski 5.
Amica: Linka - Wojtkowiak, Skrzypek, Dudka - Sobociński (90 F. Burkhardt, Kucharski, Dziewicki, M. Burkhardt (64 Bartczak), Grzybowski - Dembiński, Zieńczuk.
Sędziował: Zdzisław Bakaluk (Olsztyn). Żółte kartki: P. Bronowicki (G) - Kucharski, Sobociński (A). Widzów: 5000.
• Ocena meczu: 2.
• Piłkarz meczu: GRZEGORZ SKWARA.
Jacek Zieliński (Górnik)
- Był to znakomity prezent, jaki na pożegnanie sprawili mi piłkarze. Okres spędzony w Górniku był bardzo ważny w mojej trenerskiej pracy, tu zostawiłem wiele serca i nawiązałem wiele wartościowych znajomości. •
Stefan Majewski (Amica)
- Cieszę się, że w ostatnim meczu zaprezentowaliśmy ciekawy futbol, a trenerowi Zielińskiemu gratuluję sukcesu. •
• Popłakałeś się po ostatnim meczu?
- Nie, ale za to popłakała się moja żona Roksanka. Jednak na pewno było mi... przykro. Wygraliśmy, byłem współautorem gola, a jednak muszę odchodzić z Górnika.
• Wróciłeś do szatni zupełnie nagi?
- Nie, ale po Górniku zostały mi tylko... slipy. Wszystkie części ze stroju sportowego zdarli ze mnie kibice.
• To było godne pożegnanie z Łęczną...
- Po tak miłych i wspaniałych gestach ze strony fanów łezka w oku się zakręciła. Dwa lata swojej kariery poświęciłem Górnikowi i w tym czasie wszystko oddałem temu klubowi. Czasami działo się to dużym kosztem, jednak piłka nożna jest moją pasją. Dla tak wspaniałych kibiców warto było...
• Które momenty będziesz wspominał najmilej?
- Na pewno awans do ekstraklasy, pierwszy w niej gol strzelony Wiśle Płock, oraz bramka kuriozum, którą wbiłem Robertowi Gubcowi z Polonii Warszawa.
• Przeciwko Amice Wronki zbrakło ci niewiele, aby wpisać się na listę strzelców. Trafiłeś w słupek.
- Zabrakło centymetra. Na szczęście chwilę później Mirek Budka zdobył zwycięskiego gola po moim podaniu. To już czwarta asysta, którą zanotowałem przy bramkach \"Budkina” w zakończonym sezonie.
• Zaskoczyła cię decyzja klubu?
- Trochę tak. Wiadomo jak jest w życiu piłkarza. Ktoś przychodzi nowy, więc ktoś musi odejść. Trafiło akurat na mnie i trzeba się z tym pogodzić.
• Jednak w Łęcznej zostają piłkarze gorsi od Grzegorza Skwary...
- Nie mnie to oceniać.
• Może dalej grałbyś w Górniku, ale Jacek Zieliński nie stawiał na ciebie...
- Nie wiem dlaczego. Może i byłem w słabszej dyspozycji, a trener szukał nowych, ciekawszych rozwiązań.
• Dlaczego byłeś w słabszej dyspozycji?
- Cały zespół był słabszy. Gdyby koledzy grali lepiej, to może i ja mógłbym mówić o lepszych występach. Dopiero pod koniec rundy wróciliśmy do normalnej formy, prezentowanej jesienią.
• Czy zarząd z decyzjami personalnymi nie powinien wstrzymać się do ostatniej kolejki?
- To pytanie nie do mnie.
• A gdyby teraz nastąpiła zmiana decyzji i ponownie zaproponowano by ci grę w Górniku?
- Nie będzie takiej zmiany. Już zostałem pożegnany przez kibiców i klub. Po meczu otrzymałem kwiaty. Dlatego nie sądzę...
• Chcesz lecieć do Stanów Zjednoczonych z Górnikiem?
- Nie chcę. W tym czasie wolałbym pozostać w kraju i skupić się na wybraniu najlepszej oferty z nowego klubu. Jednak nie pozostawiono mi wyboru. Po prostu muszę. W przeciwnym razie Górnik nie zapłaciłby mi ostatniej raty, która mi się należy. Zostałem do tego zmuszony.
• Jakie masz w tej chwili oferty?
- Są, ale za wcześnie o tym mówić teraz.
• Konkrety...
- Teraz skupiam się na wyprawie za Ocean Atlantycki. O nowej pracy pomyślę dopiero po powrocie. Jeszcze poczekam.
• Kto zdecydował o odejściu Grzegorza Skwary?
- Też chciałbym wiedzieć. Dobrze, że chociaż dowiedziałem się o tym na początku czerwca, a nie na początku lipca.
• Jednak klub prowadził z tobą wcześniej negocjacje.
- No właśnie. I to mnie trochę zaskoczyło i zdziwiło. Praktycznie byliśmy już dogadani, miałem uzgodnione warunki. Nie wiem czyja to była decyzja - klubu czy nowego trenera? Prowadziłem negocjacje z prezesem Bronisławem Kołodziejczykiem. Żałuję, że później pana prezesa nie było stać na szczerą rozmowę. Zamiast tego dostałem kwiaty. Powiem tak, jak to robi Bogusław Kaczmarek - mogliśmy porozmawiać jak biali ludzie.
Artur Ogórek
• Do ostatniej minuty wydawało się,
że toczycie mecz przyjaźni...
– Tak to wyglądało. My ostatni ważny mecz rozegraliśmy przed tygodniem, z Odrą Wodzisław. Wówczas zapewniliśmy sobie trzecie miejsce i start w Pucharze UEFA. W Łęcznej chcieliśmy wygrać, bo każdy z nas gra dla siebie, każdy chciał się pokazać i wiadomo, że graliśmy również dla premii. Niektórzy z nas byli również obserwowani. Jednak Górnik zrobił swoje i wygrał. Czeka nas długa i smutna podróż do domów.
• To chyba znaczy, że Amice zabrakło w Łęcznej mobilizacji i motywacji?
– Też. Przydałoby się trochę adrenaliny. Wyszliśmy za bardzo rozluźnieni.
• Długo walczyliście o mistrzostwo Polski. Trzecie miejsce, choć pucharowe, traktujecie jako rozczarowanie?
– Dwa lata temu już zdobyłem trzecią pozycję, więc teraz dla mnie jest to rozczarowanie. Wierzyłem, iż zdobędziemy coś więcej. Był taki moment, w którym byliśmy bliscy większego sukcesu; w Krakowie – kiedy prowadziliśmy z Wisłą do 87 min 1:0. I coś wtedy pękło. Później zaczęły dziać się dla nas gorsze rzeczy i zaczęliśmy tracić punkty.
• Był też taki moment, kiedy w zespole pojawił się konflikt. Gdyby wówczas odszedł trener Stefan Majewski, to teraz moglibyście cieszyć się z tytułu zamiast krakowskiej Wisły?
– Ten konflikt pojawił się właśnie po meczu z Wisłą. Wszystko się nawarstwiło. Zmiana szkoleniowca wcale nie musiałaby odmienić naszej sytuacji.
• Ten sezon miał być największą okazją dla Amiki do zdobycia mistrzostwa. Następny pewnie będzie o wiele trudniejszy. Dlaczego zdecydował się pan na przedłużenie umowy z Wronkami?
– Miałem propozycję z Lecha Poznań i jeszcze jednego polskiego klubu. Nie dogadałem się z „Kolejorzem”. Dlatego propozycja Amiki była najlepsza.
• Odchodzi Marek Zieńczuk, być może także Tomasz Dawidowski i Paweł Kryszałowicz. Walka o czołowe lokaty tym razem może okazać się dużo trudniejsza.
– Wszystko może się zdarzyć. Paweł powiedział, że zostaje, ale odchodzą jeszcze Djoković i najprawdopodobniej Dżikija. To będą poważne osłabienia, a nie wiadomo kto przyjdzie.
• Przedłużył pan umowę z Amiką. Ma pan już prawie 35 lat...
– Na razie w ogóle nie myślę o zakończeniu kariery. Kontrakt podpisałem na dwa lata.
Reklama













Komentarze