Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sielsko-anielsko na razie przy stole

Nie mogę powiedzieć, że przywożę ze sobą trzech możnych sponsorów, ale mam deklaracje ludzi, którzy mogą wesprzeć koszykarzy lubelskiego Startu – powiedziała podczas wczorajszej konferencji prasowej Zofia Dobrzańska-Czernicka, dziennikarka Telewizji Polskiej, która została prezesem Startu, zajmując miejsce Tadeusza Kasprzaka.
Miłośnicy koszykówki muszą jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wczoraj nie usłyszeliśmy żadnych konkretnych informacji o przyszłości drużyny, która w minionym sezonie spadła z ekstraklasy, zajmując w niej ostatnie miejsce. Jeszcze nie wiemy, w której lidze będzie grał Start – w pierwszej, drugiej, a może znowu w zawodowej ekstraklasie? Powrót do krajowej elity graniczyłby z cudem, ale Zofia Czernicka, dobrze znana ze szklanego ekranu, a ostatnio także z wyborów do Parlamentu Europejskiego (z listy SdPl) deklaruje głęboką wiarę w cuda. – Cud jest możliwy i na razie tylko tyle mogę powiedzieć na ten temat – stwierdziła pani prezes. Przypomnijmy – według regulaminu Polskiej Ligi Koszykówki, miejsce w krajowej elicie można wykupić („dzika karta”) za 500 tysięcy złotych. Do tego klub musi przekształcić się w sportową spółkę akcyjną (kapitał 500 tys. zł) i musi mieć gwarancje na dwumilionowy budżet. Znając PLK, od tych warunków zawsze mogą być odstępstwa. Przynajmniej tak było w poprzednich sezonach. Skorzystał na tym także Start, będąc warunkowo dopuszczonym do rozgrywek, ponieważ opóźniał przekształcenie w spółkę. I tak jest do dzisiaj. Z kolei budżet można stworzyć na papierze, a i z „dziką kartą” jakoś się poradzi. Tyle że... lista drużyn występujących w PLK niedawno została zamknięta. Zofia Czernicka na pewno musi mieć trochę czasu na zapoznanie się z klubowymi problemami. Dużo zachodu będzie kosztowało nakłonienie do współpracy ewentualnych inwestorów lub udziałowców, ale pewnym głosem twierdzi, że wszystko jest możliwe. Na razie nie brakuje jej energii i wiary w powodzenie przedsięwzięcia. My musimy poczekać na efekty pracy nowego zarządu Startu. Czasu na unormowanie spraw jest mało, ale mamy nadzieję, że zostanie właściwie wykorzystany. Wczorajsze spotkanie z dziennikarzami zorganizowano w restauracji „Sielsko Anielsko” i niech to będzie dobry znak. Dodajmy, że były prezes klubu Tadeusz Kasprzak pozostał w zarządzie. - Propozycja Startu początkowo mnie zaskoczyła, ale nie wahałam się zbyt długo. Bardziej zdziwiło się środowisko warszawskie, którego pierwszym pytaniem było – ile ci za to dają? A ja lubię duże wyzwania, pracować nad czymś, co z pozoru jest niemożliwe do zrealizowania. Postaram się wykorzystać liczne kontakty, również z wpływowymi ludźmi, mającymi tak jak ja lubelskie korzenie. Skąd miłość do sportu, a koszykówki szczególnie? Mój nieżyjący mąż Feliks Żmuda (były znakomity dziennikarz sportowy – red.) był koszykarzem Polonii Warszawa. Dobrze znam środowisko sportowe i to także chcę wykorzystać. Wiem też, że Start to nie tylko koszykówka. Klub ma silne sekcje kolarską i lekkoatletyczną, troje sportowców, którzy wyjadą do Aten na igrzyska olimpijskie. O nich również trzeba dbać. Jeżeli chcemy odnieść sukces, wszyscy musimy działać zgodnie. Liczę na pomoc różnych środowisk, również dziennikarzy. Jeżeli okaże się, że moje starania nie przynoszą efektu, wówczas zrezygnuję.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama