• Podobają się panu mistrzostwa Europy?
- Nawet bardzo.
• Co się panu najbardziej podoba?
- Podobają mi się z wielu względów. Poodpadali faworyci. Pojawiło się wiele rozwiązań taktyczno-technicznych w samej organizacji gry. Motoryka, dynamika akcji, wysokie wyszkolenie piłkarzy poparte wyobraźnią, automatyczne rozwiązania ofensywne, bez przyjęcia piłki, bilardowe, zaskakujące przeciwnika. To wszystko wpływa na ogromną jakość widowiska.
• A coś się panu nie podobało?
- Zachowanie niektórych piłkarzy. Na przykład Tottiego, który opluł rywala. Takie zachowanie nie mieści się w zasadach fair play. W dodatku osłabił zespół, a bez niego Włosi byli jak dzieci we mgle.
• Woli pan mistrzostwa świata, czy Europy?
- W Euro brakuje mi trochę żywiołowości piłki latynoamerykańskiej. Szkoda, że nie można z urzędu dokooptować Brazylii i Argentyny.
• Które reprezentacje zrobiły na panu największe wrażenie?
- Czechy i Grecja.
• Które rozczarowały?
- Przede wszystkim Francja. Okazało się, że to nie perpetuum mobile. Wcześniej wygrała wszystko i zabrakło też wyższej motywacji.
• Myślał pan o wyjeździe do Portugalii?
- Myślałem. Inne federacje od lat wysyłają wytypowanych trenerów na takie imprezy, załatwiają im bilety. Ale wie pan jak to u nas jest...
• Czy przed telewizorem trener może podpatrzyć jakieś rozwiązania i przenieść je na grunt klubu?
- Pewnie że może, ale do tego trzeba mieć materiał ludzki. Nawet najlepsze schematy, rozwiązania nie będą miały zastosowania, jeśli nie będzie odpowiednich ludzi. To ludzie tworzą wielkie rzeczy, a nie rzeczy tworzą ludzi.
• Kto jest największą gwiazdą turnieju?
- Był Robben, do półfinału. Van Nistelrooy potwierdził klasę. Wcześniej byli też Tomasson, Larsson. Podobają mi się Baros i Ronaldo. Prawdziwym dżokerem w Czechach jest Heintz.
• Dlaczego poległy wielkie reprezentacje?
- Ile można \"męczyć konia” tak jak Niemcy? Wozili się, długo im się udawało - tak było na ostatnich mistrzostwach świata, ale przestało. Hiszpania zawsze odpadała i tak było tym razem. O Francji i Włochach już wspominałem. Natomiast Anglia miała Rooneya. Za to słaby był Owen. Beckham to marketingowy produkt, bardziej zajęty promowaniem własnego wizerunku i rodziny, niż piłkarskiego.
• Klęskę poniósł również Real Madryt.
- Jego piłkarze kontynuowali końcówkę sezonu ligowego, w której roztrwonili przewagę nad rywalami.
• Otto Rehhagel zawiódł Grecję bardzo wysoko. Czy zagraniczny trener mógłby to samo zrobić z Polską?
- Nie ma takiej możliwości.
• Dlaczego?
- Bo Niemiec dysponuje innym tworzywem. Znam go osobiście, Gdańsk i Brema to siostrzane miasta. Często bywałem w Bremie. Ale wracając do pytania, Grecy od lat mają dobrych piłkarzy, występują w Lidze Mistrzów. Rehhagel stworzył odpowiednią atmosferę, wprowadził odpowiedzialność na boisku, pewne kanony od których nie ma odejścia. Połączył temperament i żywiołowość z niemiecką dyscypliną.
• Niemcy mogą odbudować się w ciągu dwóch lat?
- Do Bundesligi wpuszczono zbyt wielu obcokrajowców i teraz zbierają tego pokłosie. U nas również otwarty zostaje rynek dla piłkarzy z zagranicy. To piłkarskie harakiri.
• Czechy błyszczą w Euro, a Polska...
- Nasi sąsiedzi postawili na dwie dyscypliny - piłkę nożną i hokej. Pozostałe traktują trochę inaczej. Do tego dochodzi opiekuńczość ze strony państwa, mają obiekty. U nas za to prezydent pojawi się czasem na stadionie, ktoś tam kibicuje jakiemuś klubowi, raz na jakiś czas przypomni sobie o sporcie któryś z posłów. Tylko co z tego wynika? Przecież nieprzypadkowo mówi się w Polsce: przez sport do kalectwa.
• Czy Polska reprezentacja ma szansę pojechać za dwa lata na mistrzostwa świata?
- Nie chcę być posądzany o pesymizm, ale widzę małe szanse.
Reklama













Komentarze