Reklama
Z Anglią po staremu...
Po raz pierwszy z angielską reprezentacją wygraliśmy w 1973 roku. I było to jednocześnie... ostatnie zwycięstwo „biało-czerwonych”
nad wyspiarzami. Choć konfrontacji nie brakowało. Wczoraj w Chorzowie było jak zwykle. Przegraliśmy 1:2.
- 09.09.2004 11:32
Na pociechę pięknego gola strzelił Maciej Żurawski. Tylko cóż to za pociecha?
– Polska to bardzo dobry zespół. Oglądałem ich mecze na wideo, zwłaszcza ostatni z Irlandią Północą – powiedział przed meczem na konferencji prasowej Sven Goran Eriksson, trener Anglików. To miłe dla polskiego ucha słowa Szweda, ale niewiele mające wspólnego z brutalną rzeczywistością. Wyspiarze nie pozostawili „biało-czerwonym” złudzeń.
Paweł Janas wygrał wysoko z Irlandią Północną, ale mimo to dokonał zmian. Marka Zieńczuka zastąpił Kamil Kosowski, a ukaranego czerwoną kartką Piotra Włodarczyka Grzegorz Rasiak. Czy te roszady okazały się trafione? Patrząc w pierwszej połowie na dośrodkowania „Kosy” i jego beztroski wyraz twarzy można było nabawić się rozstroju nerwowego. Eriksson odstawił natomiast Davida Jamesa i Alana Smitha. Dał szansę zawodnikom Tottenhamu Londyn. Do bramki wszedł Paul Robinson, a do ataku Jermain Deofoe. I to były właściwe ruchy.
Anglicy od początku przewyższali gospodarzy kulturą gry. Ze spokojem rozgrywali akcje, pewnie operując piłką. Polakom ciężko było wymienić kilka podań. W poczynaniach wyspiarzy widać było pewność swoich umiejętności i oczekiwanie na nieuchronne, czyli zdobycie gola. Udało się w 36 min. David Beckham podał do Defoe, który jak bączkiem zakręcił Arkadiuszem Głowackim i bez problemów pokonał Jerzego Dudka. Antoni Piechniczek stwierdził nawet, że było to „wkręcenie śrubokrętem”. Wcześniej bliscy powodzenia byli jeszcze Frank Lampard, Beckham i znowu Defoe.
Podopieczni „Janosika” razili brakiem pomysłu. Mimo to też mieli niezłe okazje. Jednak Jacek Krzynówek strzelił zbyt słabo, a pod koniec pierwszej połowy Sebastian Mila skiksował i chwilę potem Maciej Żurawski został zablokowany.
Początek drugiej połowy był jak sen. Polacy natarli z impetem. Wreszcie efektywny stał się Kosowski. I to właśnie po jego prostopadłym podaniu „Żuraw” popisał się kapitalnym uderzeniem z 15 m w samo „okienko”. Szczęście trwało krótko, bo po niefortunnej interwencji Głowacki wpakował piłkę do własnej bramki... Później postawa polskich orłów już tylko irytowała... A porażka mogła być jeszcze wyższa.
Polska – Anglia 1:2 (0:1)
Bramka: Żurawski (47) – Defoe (36), Głowacki (58-samob.)
Polska: Dudek – Michał Żewłakow, Bąk, Głowacki, Rząsa – Kosowski (79 Kosowski), Lewandowski, Mila (62 Kukiełka), Krzynówek – Żurawski, Rasiak (68 Niedzielan).
Anglia: Robinson – Neville (30 Carragher), Terry, King, Cole – Beckham (88 Hergraevs), Gerrard, Lampard, Bridge – Owen, Defoe (86 Dyer).
Żółte kartki: Głowacki, Kukiełka (P) – Owen (A). Sędziował: Stefano Farina (Włochy).
Polska – Anglia 1:2, Austria – Azerbejdżan 2:0, Walia – Irlandia Północna (mecz zakończył się
po zamknięciu gazety)
Poprzednie spotkania: Azerbejdżan – Walia 1:1, Austria – Anglia 2:2, Irlandia Północna – Polska 0:3
1. Austria 2 4 4-2
2. Anglia 2 4 4-3
3. Polska 2 3 4-2
4. Walia 1 1 1-1
5. Azerbejdżan 2 1 1-3
6. Irlandia Płn. 1 0 0-3
9 października: Anglia – Walia, Azerbejdżan – Irlandia Płn., Austria – Polska; 13 października: Irlandia Płn. – Austria, Azerbejdżan – Anglia, Walia – Polska.
Reklama













Komentarze