Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z Wronek przywieziemy punkty

W ostatniej kolejce Górnik pokonał Lecha, ale to było jeszcze za mało, aby przesunąć się w górę tabeli, z przedostatniego miejsca. W dodatku najgroźniejsi rywale również pozdobywali punkty i tabela uległa spłaszczeniu. Do szóstej Cracovii zespół Bogusława Kaczmarka traci pięć punktów. Ani to dużo, ani mało. Niemało, bo do końca rundy jesiennej pozostały tylko trzy kolejki, w których łęcznian czekają dwa wyjazdy. Najbliższy do Amiki Wronki. A na boiskach przeciwników (nie licząc remisu w Pucharze Polski w Kielcach) Górnik potrafi tylko przegrywać. W dodatku mało strzela goli, albo nawet wcale. Skuteczność uchodzi za największą bolączkę \"zielono-czarnych”. Najwięcej goli z całej drużyny ma Remigiusz Jezierski (cztery w lidze i dwa w PP), który sam przyznaje, że dorobek powinien być okazalszy. • W meczu z Lechem trochę trzeba było poczekać na twojego gola i uspokojenie wyniku. Szkoda tej sytuacji z pierwszej połowy. - Wtedy chciałem po zwodzie lepiej uderzyć. A wracając do sedna. Ważne, że znowu nie straciliśmy bramki, bo jak nie będziemy tracić, to nie będziemy przegrywać. • Ale znowu Górnik stworzył kilka sytuacji i znowu był nieskuteczny. - Niestety, rzadko zdarza się stuprocentowa skuteczność. Taki jest futbol. Kiedy siedzę przed telewizorem i coś takiego widzę, to również wykrzykuję w kierunku piłkarzy fajtłap, którzy nie potrafią prostych sytuacji wykorzystać. Jednak z boiska to już inaczej wygląda. • Jak pomóc Sebastianowi Szałachowskiemu? Udzielasz wskazówek młodszemu koledze? - Na Sebastiana nie należy wywierać aż takiej presji. Wykorzystuje swoją szybkość, znajduje się w dogodnych sytuacjach i czas będzie mu pomagał. Potrzeba mu spokoju. • Presję sami stworzyliście, macie mało punktów na koncie. - To było najgorsze, bo zaczęliśmy grać trochę lepiej, a brakowało efektów w postaci punktów. Jednak wewnątrz zespołu staraliśmy się tej presji nie potęgować. • W ostatnim meczu nie zachwyciliście, ale trafiliście na słabego Lecha. - Mieliśmy parę słabych punktów, ale na szczęście kilka innych mocnych. I o to chodzi. To jest zespół piłkarski, grupa ludzi. Jak komuś nie idzie, to pomagają inni. • Lech był słaby, ale ma dobrych piłkarzy. - Taka jest nasza liga. Nie ma piłkarzy, których nie można ograć. Wiedzieliśmy, że Lech jest w słabszej formie i należało to wykorzystać. • Teraz przed wami dwa znacznie silniejsze zespoły z Wielkopolski. - Dopiero zaczniemy się nad tym zastanawiać. Powiedzmy, że Lech był dobrym przetarciem. Teraz będzie mocna Amica, a potem jeszcze mocniejszy Groclin. Nie mamy nic do stracenia. Mam przeczucie, że z Wronek przywieziemy punkty. • Z ręką na sercu, ile Remek Jezierski powinien mieć już goli na koncie w tym sezonie? - (śmiech) Przynajmniej trzy, cztery więcej. • Do karnych cię nie ciągnie? Przeciwko \"Kolejorzowi” była okazja. - Przegapiłem ten moment... Byłem przekonany, że Czarek będzie strzelał. Byłem trochę zdziwiony, że Veljko to jednak będzie uderzał, ale już za późno było na wypychanie go z pola karnego. • Lech miał pretensje o karnego. Stałeś blisko całej sytuacji. - Z mojego punktu widzenia nie było to aż tak klarowne. Ale nie zawsze wystarczy, że defensor dotknie piłki. Obrońca spowodował upadek Czarka. A gdyby nie to, wówczas napastnik mógłby dojść do piłki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama