W niedzielę, w Świdniku poznamy mistrza jesieni piłkarskiej czwartej ligi. W końcu powinien dojść do skutku zaległy mecz pomiędzy prowadzącą, miejscową Avią, a znajdującą się tuż za nią Tomasovią Tomaszów Lubelski. Początek niedzielnego spotkania
o godz.12.
Paweł Balcerek
19.11.2004 22:12
Spotkanie Avii z Tomasovią było już dwa razy przekładane. Pierwotnie miało się ono odbyć w 11 kolejce, 17 października, ale ze względu na tragiczną śmierć trzech siatkarzy Avii, zostało przełożone. W drugim terminie, 27 października, mecz także się nie odbył. Tym razem powodem jego przełożenia była awaria autokaru Tomasovii. Może zatem do trzech razy sztuka? Nie chcemy krakać, ale pogoda nie jest sprzymierzeńcem do rozegrania tego ciekawego spotkania. Jeśli nadal będzie padać śnieg tak jak wczoraj, boisko w Świdniku może nie nadawać się do gry.
- Jeśli nie dopada śniegu, mecz powinien być rozegrany. Natomiast jeśli nadal będą opady, boisko będzie grząskie. Warunki do gry nie będą łatwe, ale jest jeszcze trochę czasu do tego spotkania, a synoptycy zapowiadają przymrozki, więc nie powinno być problemów - uspokaja Marek Maciejewski, trener Avii.
Niedzielna potyczka budzi duże zainteresowanie nie tylko w Świdniku i w Tomaszowie, ale także w pobliskich miejscowościach, także w Lublinie. Na stadionie może zjawić się nawet około tysiąca kibiców. - Rzeczywiście jest zainteresowanie tym spotkaniem. W tej chwili nie ma innych piłkarskich rozgrywek, dlatego o tej późnej jesiennej porze, powinno być sporo sympatyków futbolu w Świdniku - twierdzi Maciejewski.
Avia ma w tej chwili trzy punkty przewagi nad Tomasovią. W przypadku wygranej ze spadkowiczem z trzeciej ligi, będzie miała sześć punktów więcej od \"grupy pościgowej”: właśnie Tomasovii oraz Stali Kraśnik i Czarnych Dęblin. Jaki by nie był wynik, runda jesienna i tak jest udana dla obu drużyn. Avia to \"czarny koń” rozgrywek, a Tomasovia odnalazła się po degradacji z trzeciej ligi.
- Myślałem, że po spadku, będziemy w czołówce ligi. Ale nie, że w ścisłej czołówce - mówi Tomasz Orłowski, szkoleniowiec Tomasovii. - Jest to mecz o sześć punktów, ale w razie porażki trzęsienia ziemi robić nie będziemy. Cieszę się, że składem jaki posiadamy, osiągnęliśmy taki wynik.
Avia na pewno zagra bez Mariusza Adamczyka, który ma dolegliwości z mięśniami brzucha. Wśród tomaszowian może zabraknąć kontuzjowanych Jarosława Korzenia i Jana Rocheckiego. Mecz w Świdniku będzie najprawdopodobniej ostatnim występem w Tomasovii Franka Egharevby, którym interesują się pierwszoligowcy: Górnik Łęczna i Groclin Grodzisk Wielkopolski.
Komentarze