Sporo zamieszania robi się wokół Franka Egharevby. Pojawiła się informacja o tym, że bramkostrzelny napastnik Tomasovii Tomaszów Lubelski stał się zawodnikiem Widzewa Łódź.
(map)
10.12.2004 21:54
– Owszem, doszło do spotkania przedstawicieli obu klubów, jednak nie podpisano żadnego kontraktu – przyznaje wyraźnie zdziwiony tą informacją Stanisław Pryciuk, dyrektor sportowy Tomasovii. – Powiem więcej, nawet nie uzgadniano żadnych szczegółów umowy. Widzew potwierdził tylko swoje dalsze zainteresowanie Frankiem, dając jasno do zrozumienia, że interesuje go wyłącznie transfer definitywny – zakończył dyrektor Pryciuk. Strzelec trzynastu goli w rundzie jesiennej dla Tomasovii przebywa obecnie w Nigerii i do Polski przyjedzie w przyszłym tygodniu. Wówczas najprawdopodobniej dowiemy się, gdzie tak naprawdę Egharevba spędzi wiosnę, bo oprócz zainteresowania ze strony łódzkiego Widzewa, o pozyskanie czarnoskórego snajpera stara się również Górnik Łęczna. Okazuje się jednak, że działacze drugoligowca prowadzą zbliżoną politykę transferową co łęcznianie. A przynajmniej myślą o ściągnięciu do siebie... tych samych piłkarzy. Rywalizacja toczy się również o Macieja Mielcarza, który odchodzi z Amiki Wronki. Wierząc słowom byłego golkipera „zielono-czarnych” jego nowym pracodawcą będzie raczej Wojciech Szymański, gdyż „górnicy” nie złożyli Amice tak konkretnej propozycji, jaka napłynęła z al. Piłsudskiego. Widzew spieszy się z finalizacją transferu, gdyż po rundzie jesiennej stracił Borisa Peskovica, który przeszedł do Pogoni Szczecin, a Paweł Kapsa spowodował wypadek (był pod wpływem alkoholu) i został zawieszony przez włodarzy klubu.
Dość szybko pojawili się chętni na zatrudnienie wystawionych na listę transferową zawodników Górnika – Pawła Bugały i Sylwestra Czereszewskiego. Obaj mieliby zasilić szeregi Zagłębia Lubin, o czym niedawno jako pierwsi informowaliśmy. Obaj zawodnicy zgodnie przyznają, że nikt z „miedziowego” klubu jeszcze się z nimi nie kontaktował. Słuchając jednak wypowiedzi Jerzego Fiutowskiego, członka zarządu Zagłębia, nastąpi to szybko, a czy zawodników Górnika czekać będzie przeprowadzka do Lubina zadecyduje ostatecznie szkoleniowiec Drazen Besek. Na razie cicho jest wokół pozostałych, niechcianych przez Bogusława Kaczmarka piłkarzy. – Mam jeszcze półtoraroczny kontrakt z Górnikiem, a teraz chcę odpocząć – ucina krótko Artur Kościuk.
Komentarze