• Kiedy rozmawialiśmy przed sezonem, powiedział pan, że wszystko idzie zgodnie z planem. Czy runda jesienna rzeczywiście poszła zgodnie z planem?
- Jeśli chodzi o realizację moich zamierzeń szkoleniowych, to z dużą korektą. Dlaczego? Zawodnicy nie wytrzymywali obciążeń, zbliżonych do takich, które robiłem w poprzednich klubach. Wiele urazów było niezaleczonych i to w trakcie rundy wychodziło. To pokłosie zbieramy do dzisiaj.
• To znaczy, że w Łęcznej zebrała się grupa zawodników nie- przygotowanych do grania w piłkę?
- Nie ująłbym tego w ten sposób Było kilku zawodników, jak Soczewka, czy Prasnal, z poważnymi urazami, lub będących w okresie rekonwalescencji - Kościuk, Kościelniak, Czereszewski.
• Dostał pan od zarządu klubu wolną rękę i sprowadził dziesięciu nowych ludzi. To duże zmiany.
- W sytuacji, w jakiej przychodziłem, podkreślałem, że to będzie trudna runda.
• Wyglądało to na asekurację.
- Jaką asekurację?! To była tylko dokładna analiza warunków, w jakich przyjdzie mi pracować. Zrobiona na podstawie tego, co ta drużyna prezentowała na wiosnę. Ściągnąłem dziesięciu ludzi, bo taka była potrzeba. Gdyby ich nie było, to nie wiem, czy zdobylibyśmy sześć punktów, z wywalczonych dwunastu.
• Ze wszystkich nowych piłkarzy jest pan zadowolony?
- Z Jurkowskiego na pewno.
• Nazaruk?
- Strzelił trzy bramki. Przy tej naszej mizerii...
• Jezierski cztery.
- A co by mogło być, gdyby ich nie było?
• Ściągnął pan Karnasa, a teraz go nie chce.
- Zaraz, zaraz... Karnas tu przeszedł na uzupełnienie, jako trzeci bramkarz. On tu miał stypendium, chyba z 800 zł. Była sprawa Tytonia, ale uznaliśmy, że powinien grać w trzeciej lidze w Hetmanie Zamość. Jest naszym zawodnikiem i od stycznia włączymy go do kadry.
• Holewiński?
- Ma pełną świadomość, że półtora roku siedzenia na ławie, to wystarczający okres. I powinien odejść, jeżeli chce się rozwijać. Bramkarz musi panu wybronić w rundzie dwa, trzy mecze.
• Ile wybronił Robert Mioduszewski?
- Myślę, że ani jednego.
• Szukacie bramkarza.
- Jest kilku zawodników, którymi się interesujemy - Bledzewski, Mielcarz, jeden obcokrajowiec.
• Odchodzi Czereszewski?
- Sylwkowi zaproponowano rozwiązanie kontraktu i powinien przyjąć to z klasą i w sposób godny odejść.
• Pan odkrył Sylwka, a teraz go nie chce?
- Jak się panu narzeczona podobała kilka lat temu, była ładna, a po ośmiu latach doszedł pan do wniosku, że to nie jest ta uroda, to zmienia pan narzeczoną.
• Kościuk?
- Z tego co wiem ma propozycję z innego klubu i nikt na siłę nie będzie go zatrzymywał.
• Prasnal?
- Jest bliski rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron lub już to zrobił.
• Kościelniak?
- Z tego co wiem, to chyba sam zaproponował rozwiązanie kontraktu.
• Kogo pominąłem?
- Wolański. I sprawa dyskusyjna co z Soczewką. Piotra cenię jako zawodnika, ale jaka jest gwarancja, że będę mógł z niego skorzystać. Mnie interesuje 20 zdrowych ludzi.
• A zimy u pana są podobno ciężkie?
- Ciężkie zimy to są, jak jest mróz. A u mnie takie, które potrafią dać zawodnikom możliwość fizycznej realizacji nie tylko przez wiosnę.
• Bugała?
- Temat jest otwarty, to kawałek historii tego klubu. Teraz jego pozycja jest, jaka jest. Czy widzę go na wiosnę? Jeśli przyjedzie dwóch, trzech graczy z jakich myślę, to...
• O kim pan myśli?
- Teraz to jest tajemnica zawodowa. Jak będą sprawy dograne, to się pan o tym dowie.
• W stosunku do \"Czeresia” i \"Buły” używał pan mocnych słów.
- Jakich mocnych?
• Na przykład, że za zasługi to się leży na Powązkach.
- Życie jest brutalne i czasem trzeba je ubarwić.
• Jest pan dyktatorem?
- Nie. Bardzo dużo wymagam od siebie i ludzi, z którymi pracuję.
• Dlaczego w grze zespołu nie było widać stylu, myśli, a raził głównie chaos i przypadek.
- Skoro pan tak mówi...
• Przesadzam?
- To drobna przesada. Tę drużynę trzeba podzielić na dwa okresy, do meczu z Legią i później. W tym pierwszym wygraliśmy tylko z Cracovią, sposobem. A od Legii ten zespół miał już swoje oblicze. Co wpływa na stabilizację gry? Stałość składu. Były mecze słabe, były średnie i zupełnie przyzwoite. Niestety, brakowało nam skuteczności.
• Na ile punktów liczył pan jesienią?
- Nie kalkuluję, w każdym meczu liczyłem na zwycięstwo. Nikt nie może być zadowolony z tego, co jest.
• Powtórzenie takiego dorobku na wiosnę może nie wystarczyć do utrzymania.
- Nie, proszę pana... W ostatnich czterech drużynach, jakie trenowałem... Na przykład w Groclinie byliśmy liderem. W GKS Katowice zdobyliśmy 26 punktów i byliśmy na drugim miejscu.
• Bierze pan pod uwagę kwestie pozasportowe, na przykład \"spółdzielnie”?
- W sporcie nie dopuszczam czegoś takiego, o czym pan mówi.
• To bzdury?
- Nie, bo żyjemy w traumatycznym kraju, gdzie polityk to przestępca, ksiądz molestuje dzieci, prokurator współdziała z gangsterami...
• ...piłkarz sprzedaje mecz.
- To są fakty. Przecież toczą się postępowania i to się zdarza na całym świecie. Na wiosnę musimy być silni, aby przeciwstawić się temu wszystkiemu. A żeby tak było, musimy mieć 20 graczy, którzy wyjdą na boisko i z pełną odpowiedzialnością zrealizują to wszystko, co się im nakreśli.
• Kto w tej rundzie zawiódł?
- Indywidualnych cenzurek ode mnie pan nie usłyszy, bo wszyscy wygrywają i wszyscy przegrywają.
• Ale niektórzy muszą odejść, a niektórzy nie.
- Bo ich czas w tym klubie minął.
• Przyjedzie za to Andrzej Kubica, który podobno ostatnio nie grał w piłkę.
- Od 20 maja, bo zakończył karierę. Mam dwa miesiące, żeby go przygotować. Jak on strzelił 120 bramek...
• ...to nie znaczy, że teraz też będzie.
- Ja uważam, że będzie.
• Mówił pan kiedyś, że nie będzie sprowadzał obcokrajowców.
- Musiałem zrobić zwrot, bo materiał ludzki w Polsce na potrzeby drużyny zmusił mnie do tego.Tylko krowa nie zmienia poglądów, a w sporcie trzeba być elastycznym.
• Jakie błędy popełnił pan jesienią?
- Po obozie w Austrii zbyt optymistycznie oceniłem możliwości, przede wszystkim zdrowotne tej drużyny. Na przykład obrońcy zaczęli sypać się i spadać, jak gruszki na ziemię. I trzeba było obronę przeorganizować. Życie w sposób brutalny zweryfikowało moje prognozy.
• Bał się pan o swoją posadę?
- Nie boję się tego, co robię. Pewne zasady ustaliliśmy z prezesem Zbigniewem Krasowskim. Przyszedłem tutaj nie w sytuacji kiedy było dobrze, czy bardzo dobrze, tylko kiedy było źle. I wszyscy o tym wiedzieli.
Wywiad z trenerem Kaczmarkiem przeprowadziliśmy przed jego wyjazdem na urlop.
Reklama













Komentarze