Pertraktacje trwają
Działacze Górnika Łęczna nadal pertraktują warunki rozwiązania umów kontraktowych z pięcioma zawodnikami wystawionymi
na listę transferową (Pawłem Bugałą, Sylwestrem Czereszewskim, Arturem Holewińskim, Ireneuszem Kościelniakiem i Piotrem Soczewką). Dla tych zawodników nie ma miejsca w kadrze pierwszoligowej drużyny – poinformowano na wczorajszej konferencji prasowej.
- 11.01.2005 22:21
Prezes klubu Zbigniew Krasowski i wiceprezes urzędujący Bronisław Kołodziejczyk próbują dogadać się z piłkarzami. Zawodnicy także skłaniają się do opuszczenia Górnika, bo mimo ważnych kontraktów, nie uśmiecha im się gra w czwartoligowych rezerwach. – Są to na tyle ambitni piłkarze, że nie zechcą grać w drugim zespole. Myślę, że każdy znajdzie sobie miejsce w innym klubie – powiedział Kołodziejczyk. Zawodnicy nie chcą udzielać informacji na ten temat, gdyż dostali z klubu zakaz wypowiadania się do prasy. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, piłkarze dostali również surowy zakaz wypowiadania się na temat trenera Kaczmarka, pod groźbą wysokich kar finansowych. Są jednak skłonni do ugody. W najgorszej sytuacji jest Piotr Soczewka, który po kontuzji, do końca lutego będzie przechodził rehabilitację i wróci do treningów dopiero na początku marca. Właśnie wtedy, gdy okienko transferowe będzie już zamknięte. Wszystko powinno wyjaśnić się do końca tygodnia, zanim Górnik wyjedzie na zgrupowanie do Cetniewa.
Wczorajsza konferencja prasowa rozpoczęła się od życzeń noworocznych prezesa Krasowskiego, a następnie odbyła się polemika z dziennikarzami. Konferencja miała też na celu poprawienie kontaktów z mediami, które ostatnio nie układały się najlepiej. – Nie zamierzam strzelać do dziennikarzy, bo nie mam nabojów. Nie chcę się z nikim potykać i boksować – w swoim stylu mówił Bogusław Kaczmarek, trener Górnika. Po wyjaśnieniu sobie pewnych wątpliwości przez prezesa Krasowskiego i „Boba”, przyszła pora na podsumowanie rundy jesiennej oraz przedstawienie planów i celów na rundę rewanżową.
– Dwunaste miejsce w tabeli jest poniżej oczekiwań wszystkich, przede wszystkim kibiców. Mamy świadomość, że jesienią popełniliśmy błąd. Pomyliliśmy się w ocenie zawodników, którzy byli w klubie. Ale po udanym obozie w Austrii nic nie wskazywało, że będzie źle – oceniał Kaczmarek. – Dopiero przyjście Czarka Kucharskiego wprowadziło do zespołu nową jakość. Wierzę, że wiosną będzie on prawdziwym liderem zespołu. Z łapanki wzięliśmy Rolanda Siklica. Taka była potrzeba chwili. Po rundzie jesiennej dokonaliśmy dokładnej analizy gry poszczególnych zawodników i ich przydatności do drużyny. Górnik nie jest moim prywatnym folwarkiem, decyzja była podjęta wspólnie z zarządem. Skład z jesieni nie gwarantował tej jakości, jaką chcemy wydobyć wiosną.
Wyjaśniła się sprawa Tomasza Brzyskiego. Zawodnik miał umowę z klubem do 10 stycznia i nie została ona przedłużona.
Reklama













Komentarze