Derby na dzień dobry
Na inaugurację rundy rewanżowej I ligi szczypiornistów dojdzie do lubelskich derbów. Dziś o godz. 17 Wisła-Azoty Puławy podejmie AZS AWF Biała Podlaska.
- 04.02.2005 21:38
Po dwumiesięcznej przerwie na parkiety ponownie wracają piłkarze ręczni. Jesienią więcej powodów do zadowolenia mieli zawodnicy Wisły, którzy rundę zakończyli na czwartej lokacie. Słabiej natomiast spisywali się „akademicy”. Zespół z Białej Podlaskiej zdołał wygrać zaledwie dwa spotkania i obecnie plasuje się na przedostatniej pozycji.
Generalnym sprawdzianem formy naszych ekip był udział w międzynarodowym turnieju, którego gospodarzem był AZS AWF. Na tle silnych gości z Białorusi gospodarze i Wisła zaprezentowali się nie najlepiej. Zdecydowanie ulegli przyjezdnym zza Buga, natomiast w bezpośredniej konfrontacji górą okazali się organizatorzy zmagań. AZS wygrał 32:26, a bardzo dobrą partię rozegrali Marcin Krysiak, Łukasz Kandora i Tomasz Pomiankiewicz i to na ich postawę będzie liczył w dzisiejszym meczu trener Sławomir Bodasiński. Tym samym „akademicy” częściowo zrehabilitowali się za porażkę na inaugurację sezonu 22:37, jednak o prawdziwym rewanżu można mówić wyłącznie w lidze. – Mimo wszystko faworytem potyczki są gospodarze – przyznaje Sławomir Bodasiński. – Jednak do Puław jedziemy w bojowych nastrojach. Życzyłbym sobie, aby zespół zagrał tak, jak w meczu turniejowym. Konsekwentnie w obronie i skutecznie w ataku pozycyjnym. Podkreślić należy, że do składu AZS AWF po ośmiomiesięcznej przerwie powraca Konrad Rurarz. – Może nie jest jeszcze w najwyższej formie, jednak szybko do niej dochodzi. Na pewno zagra przeciwko Wiśle – dodał trener z Białej Podlaskiej.
Mecz z „akademikami” będzie trenerskim debiutem Bogdana Kowalczyka na ławce Wisły-Azotów w spotkaniu o ligowe punkty. – Pracuję tyle lat, że nie mogę mieć tremy. Przyznam jednak, że raz mi się zdarzyło ją mieć. To było w... 1973 roku, kiedy pierwszy raz przyszło mi poprowadzić Śląsk Wrocław – przyznaje szkoleniowiec puławian, który jednak nie ma zbytniego powodu do zadowolenia. Sen z powiek trenerowi Kowalczykowi spędza absencja Artura Chmielewskiego. – Przez to już „na dzień dobry” brakuje nam ośmiu bramek, bo tyle średnio rzucał Chmielewski – podkreśla trener. – Aby myśleć o zwycięstwie nad AZS AWF musimy zagrać mądrze i wytrzymać kondycyjnie. Porażka sprzed tygodnia o niczym nie świadczy. Prawdziwy sprawdzian formy czeka nas w bojach ligowych.
Reklama













Komentarze