Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Derby na dzień dobry

Na inaugurację rundy rewanżowej I ligi szczypiornistów dojdzie do lubelskich derbów. Dziś o godz. 17 Wisła-Azoty Puławy podejmie AZS AWF Biała Podlaska.
Po dwumiesięcznej przerwie na parkiety ponownie wracają piłkarze ręczni. Jesienią więcej powodów do zadowolenia mieli zawodnicy Wisły, którzy rundę zakończyli na czwartej lokacie. Słabiej natomiast spisywali się „akademicy”. Zespół z Białej Podlaskiej zdołał wygrać zaledwie dwa spotkania i obecnie plasuje się na przedostatniej pozycji. Generalnym sprawdzianem formy naszych ekip był udział w międzynarodowym turnieju, którego gospodarzem był AZS AWF. Na tle silnych gości z Białorusi gospodarze i Wisła zaprezentowali się nie najlepiej. Zdecydowanie ulegli przyjezdnym zza Buga, natomiast w bezpośredniej konfrontacji górą okazali się organizatorzy zmagań. AZS wygrał 32:26, a bardzo dobrą partię rozegrali Marcin Krysiak, Łukasz Kandora i Tomasz Pomiankiewicz i to na ich postawę będzie liczył w dzisiejszym meczu trener Sławomir Bodasiński. Tym samym „akademicy” częściowo zrehabilitowali się za porażkę na inaugurację sezonu 22:37, jednak o prawdziwym rewanżu można mówić wyłącznie w lidze. – Mimo wszystko faworytem potyczki są gospodarze – przyznaje Sławomir Bodasiński. – Jednak do Puław jedziemy w bojowych nastrojach. Życzyłbym sobie, aby zespół zagrał tak, jak w meczu turniejowym. Konsekwentnie w obronie i skutecznie w ataku pozycyjnym. Podkreślić należy, że do składu AZS AWF po ośmiomiesięcznej przerwie powraca Konrad Rurarz. – Może nie jest jeszcze w najwyższej formie, jednak szybko do niej dochodzi. Na pewno zagra przeciwko Wiśle – dodał trener z Białej Podlaskiej. Mecz z „akademikami” będzie trenerskim debiutem Bogdana Kowalczyka na ławce Wisły-Azotów w spotkaniu o ligowe punkty. – Pracuję tyle lat, że nie mogę mieć tremy. Przyznam jednak, że raz mi się zdarzyło ją mieć. To było w... 1973 roku, kiedy pierwszy raz przyszło mi poprowadzić Śląsk Wrocław – przyznaje szkoleniowiec puławian, który jednak nie ma zbytniego powodu do zadowolenia. Sen z powiek trenerowi Kowalczykowi spędza absencja Artura Chmielewskiego. – Przez to już „na dzień dobry” brakuje nam ośmiu bramek, bo tyle średnio rzucał Chmielewski – podkreśla trener. – Aby myśleć o zwycięstwie nad AZS AWF musimy zagrać mądrze i wytrzymać kondycyjnie. Porażka sprzed tygodnia o niczym nie świadczy. Prawdziwy sprawdzian formy czeka nas w bojach ligowych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama