Reklama
Koniec biznesu Kuców
Sąd ogłosił wczoraj upadłość Bialskich Fabryk Mebli. Szefem firmy
do czerwca ub. roku był uchodzący w Brukseli za \"czołowego polskiego biznesmena”, lubelski eurodeputowany Samoobrony Wiesław Kuc. Teraz udziały w zakładzie ma jego syn.
- 09.02.2005 22:03
Z wnioskiem o upadłość zakładu - jednego z największych w Białej Podlaskiej - wystąpił ZUS w Radzyniu Podaskim. Fabryka nie płaciła składek. Szefowie bialskich \"mebli” nie kryli zresztą w sądzie tragicznego stanu jej finansów. Spółka ma ponad 44 mln zł długów, a jej cały majątek to ledwie połowa tej kwoty. Z tego niezajęte przez wierzycieli na poczet długów jedynie ok. 4 miliony.
- Sąd doszedł do wniosku, że spółka rzeczywiście jest niewypłacalna - mówił w uzasadnieniu postanowienia sędzia Marek Zugaj. Ogłosił upadłość z likwidacją majątku. Oznacza to, że w firmie pojawi się wyznaczony przez sąd syndyk, którego zadaniem będzie jak najkorzystniejsze sprzedanie jej majątku.
Do czerwca ubiegłego roku głównym udziałowcem i prezesem Bialskich Fabryk Mebli był Wiesław Kuc, obecnie eurodeputowany Samoobrony. Przestał być szefem zakładu, kiedy otrzymał fotel w Brukseli. Jednak w dalszym ciągu ma wpływ na to, co dzieje się w firmie (przekazał udziały swojemu synowi).
Członkowie działających w fabryce związków zawodowych niepochlebnie wypowiadają się na temat działalności Wiesława Kuca w Bialskich Fabrykach Mebli. - Kiedy w 2003 roku obejmował funkcję prezesa, nikt nie podejrzewał, że za rok firma stanie na skraju bankructwa. W naszej ocenie zrobił niewiele, żeby wyprowadzić zakład z zapaści - mówi szef działającej w firmie \"Solidarności” Jerzy Truszczyński. Zdaniem zakładowej \"Solidarności” były prezes źle współpracował z załogą. - Nie informował nas o tym, co dzieje się w spółce.
Pracownicy z upadłości są zadowoleni i traktują ją jako szansę na zachowanie miejsc pracy. - Liczymy, że uda się sprzedać firmę w całości i że przyjdzie inwestor, który postawi ją na nogi.
W Bialskich Fabrykach Mebli pracuje 448 osób. Zakłady nie wypłaciły im pensji za około dwa miesiące. O tym, czy i ilu pracowników bialskiej firmy trafi na bruk, zadecyduje w najbliższym czasie syndyk.
Postanowienie o upadłości jest nieprawomocne.
Ma 55 lat, z wykształcenia inżynier rolnik po Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Pochodzi z Sokołowa Podlaskiego. Po studiach pracował w różnych urzędach i firmach, m.in. w bankach, Centralnym Związku Kółek Rolniczych i Urzędzie Patentowym.
W wyborach do europarlamentu Kuc pokonał drugą na liście Samoobrony Małgorzatę Sadowską 260 głosami. Do momentu znalezienia się na liście Samooborny, mało kto w tej partii w ogóle o nim słyszał. Nawet teraz jest postacią anonimową dla wielu działaczy partii Leppera. Bardzo rzadko pojawia się w lubelskim biurze Samoobrony. (gp)
Reklama













Komentarze