Reklama
Kiedy wsiadła do „swojego” peugeota włączył się alarm. Była zdziwiona, bo alarmu w swoim aucie przecież nie miała. – Może mąż zamontował i nic mi nie powiedział – pomyślała. Kiedy jednak nie mogła uruchomić samochodu, coś ją tknęło. Wysiadła. Spojrzała jeszcze na raz na samochód i wtedy sprawa się wyjaśniła. Samochód był jedynie podobny do tego, którym kobieta przyjechała. A kluczyki od peugeota, tak jakoś, pasowały do citroëna berlingo. Ta zabawna pomyłka miała miejsce w czwartek wieczorem w centrum Świdnika.
Reklama













Komentarze