23-letni kierowca z Dolnego Śląska wywołał wczoraj popłoch na trasie Lublin–Puławy. Z tylnych drzwi jego busa wystawała... ludzka ręka. Przerażony kierowca, który jechał za busem z wystającą ręką, zadzwonił na policję. – Myślał, że w aucie jadącym przed nim jest trup – mówi nadkomisarz Roman Maruszak z puławskiej policji. – Kierowcę busa zatrzymaliśmy na trasie.
Okazało się, że ręka to gumowy gadżet, do kupienia w sklepach ze śmiesznymi rzeczami. Za taką „zabawę” policjanci chcieli ukarać kierowcę 200-złotowym mandatem. Żartowniś odmówił.
– Po całej Polsce jeżdżę z tą ręką i nigdzie policja się mnie nie czepiała. Tylko u was – stwierdził. Sprawą zajmie się teraz Sąd Grodzki w Puławach.
Reklama













Komentarze