Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ocaliła dziadków

Kiedy wybuchł pożar, 12-lenia Dorota nie straciła zimnej krwi. Po wielu próbach udało jej się wezwać pomoc. Uratowała życie dziadkom, ocaliła dom.
Pożar w piętrowym domu przy ul. Żeromskiego w Hrubieszowie wybuchł w czwartek po godz. 19.30. Rodziców Doroty nie było. W mieszkaniu na piętrze dziewczynka odrabiała lekcje. Na dole przebywali sędziwi dziadkowie. Najpierw zgasło światło. Zaniepokojona dziewczynka zeszła na dół. Zastała przerażoną babcię. Wołała, że się pali. - Złapałam kubek z wodą, chciałam polać ogień, ale przestraszyłam się - opowiada Dorota. Rzuciła naczynie i zatrzasnęła drzwi do kuchni. Zadzwoniła z telefonu komórkowego do ojca. Nie odbierał. Wybrała numer starszej siostry. Cisza. Gorączkowo dzwoniła pod kolejne numery zapisane w komórce. Odebrał ojciec chrzestny dziewczynki. Krzyknął, że już jedzie z pomocą. - Wtedy babcia podała mi numer do straży pożarnej. Strażak przyjął zgłoszenie. Ale po chwili oddzwonił i poprosił do telefonu kogoś dorosłego. Podejrzewał głupi żart. Dorota nie dała za wygraną. - W domu są tylko dziadkowie. Spalą się, jeśli ktoś nie przyjedzie - błagała. Podała adres i wybiegła na ulicę. Najpierw przyjechał chrzes-tny. Pobiegł dziadkom na ratunek. Gdy dotarła straż, wyprowadzał właśnie staruszków z domu. Strażacy zdusili ogień, który dzięki Dorocie zatrzymał się na zamkniętych drzwiach kuchni. Wczoraj w przesiąkniętym spalenizną domu Pirogowiczów usuwano skutki pożaru. Ogień doszczętnie strawił kuchnię wraz z wyposażeniem. Ale nikt nie ucierpiał. A dzięki zatrzaśnięciu drzwi od kuchni ocalała też reszta domu. Maria Pirogowicz, mama Doroty, z podziwem patrzy na córkę. - Dorosły straciłby głowę w takiej chwili, a ona zawiadomiła całą rodzinę i wezwała pomoc. - Nawet strażacy się dziwili, że tak dobrze sobie poradziła - dodaje Jan Korneluk, wujek. Dziadek Doroty ma 86 lat, babcia 79. Oboje są schorowani. Wszyscy są zgodni, że dziewczynka uratowała ich przed zaczadzeniem lub śmiercią w płomieniach. Podłoga na parterze domu zapaliła się prawdopodobnie od nieszczelnego przewodu kominowego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama