Mogłoby się wydawać, że w XXI wieku klimatyzacja w urzędach to już standard, ale rzeczywistość w wielu budynkach użyteczności publicznej wciąż wygląda inaczej. Gdy przez Polskę przetaczają fale gorącego powietrza, a temperatura na zewnątrz sięga 38-39 stopni w cieniu, w nieklimatyzowanych urzędach słupki rtęci na termometrach często przekraczają 30 stopni. To temperatury, przy których trudno o skupienie i produktywną pracę na rzecz mieszkańców.
- W moim gabinecie, który znajduje się od nasłonecznionej strony, termometr pokazuje 35 stopni. W drugiej części budynku jest 33 stopnie. W takich warunkach nie sposób pracować. Ale muszę to znosić, bo na zakup klimatyzacji rada miasta już drugi rok z rzędu nie wyraziła zgody. Mimo tego, że nasza gmina nie jest zadłużona i pieniądze na te urządzenia w budżecie z łatwością udałoby się wygospodarować - mówi nam Rafał Kowalik, burmistrz Szczebrzeszyna.
- Co prawda jako burmistrz mógłbym skorzystać z funduszu, do którego mam dostęp (ok. 10 tys. zł) i w swoim gabinecie taką klimatyzację zamontować. Ale nie robię tego, bo zależy na tym, żeby z takich urządzeń mogli korzystać wszyscy. Dlatego solidaryzuję się z pracownikami i liczę na to, że radni w końcu zmienią zdanie w tej sprawie - dodaje nasz rozmówca.
Zakup klimatyzacji w Ratuszu to koszt nieprzekraczający 100 tys. zł. Budżet miasta i gminy Szczebrzeszyn w tym roku wynosi ponad 83 mln zł i chociaż planowano niewielkie zadłużenie, prawdopodobnie zaciąganie zobowiązań nie będzie konieczne. - Obecnie nie mamy żadnych kredytów - zapewnia burmistrz.
Radnych to jednak nie przekonuje. Klimatyzację, z której na co dzień skorzystałoby 55 osób zatrudnionych w Urzędzie Miejskim w Szczebrzeszynie, wykreślili z budżetu na 2025 rok. Ten sam manewr radni zrobili rok później.
- Moim zdaniem nie sposób pracować przy takim temperaturach. Próbujemy zaczynać wcześniej, by wcześniej kończyć pracę. Dział finansów zwalniam do domów o 14-tej, ale płacimy przecież za pełne godziny. Przestoje spowalniają załatwianie spraw, ale nie mogę ryzykować zdrowia ludzi. Gdybyśmy mieli klimatyzację, takich problemów by nie było - argumentuje Rafał Kowalik.
Skąd takie podejście radnych?
- Urzędnicy nie są wyjątkiem. W taką pogodę pracują wszyscy, pracuje gospodarka komunalna, prywatne firmy, restauracje. Tam również nie wszędzie jest klimatyzacja. Głosowałem tak, jak uważałem i nie muszę się z tego tłumaczyć - powiedział nam Dariusz Kaszyca, wiceprzewodniczący rady miejskiej w Szczebrzeszynie, radny komitetu "Samorząd Przyjazny Mieszkańcom".
Czy to zwyczajny pragmatyzm, troska o publiczne finanse, czy już lekki populizm? Warto wspomnieć, że po ostatnich wyborach samorządowych większość w miejskiej radzie posiadają ugrupowania (komitety) opozycyjne wobec burmistrza startującego z "Bezpartyjnych Samorządowców".
Opozycja dla Kowalika nie jest łaskawa, w czerwcu kolejny raz nie udzieliła mu wotum zaufania. Czy jednak radni byliby tak małostkowi, by nielubianemu włodarzowi, pracownikom Ratusza i odwiedzającym go petentom, a więc odwiedzającym urząd mieszkańcom, złośliwie wyrzucać z budżetu klimatyzatory? Co ciekawe, o swój komfort radni martwić się nie muszą. W sali obrad szczebrzeszyńskiego Ratusza, gdzie organizowane są sesje, taka zdobycz cywilizacji jest już od dawna.


Komentarze