Prawdziwy festiwal strzelecki urządzili sobie piłkarze Sygnału Lublin, którzy w sobotę rozegrali dwa mecze kontrolne. W pierwszym lublinianie pokonali 4:1 Polesie Kock, w drugim natomiast rozgromili Unię Białopole 19:1 (!). Wynik tej drugiej konfrontacji tym bardziej wprawia w zdumienie, że jedenastka z Białopola to aktualnie trzeci zespół V ligi chełmskiej. Goście do Lublina dotarli w osłabionym składzie, bez Grzegorza Wagnera, obecnie najskuteczniejszego zawodnika ligi. W niczym to jednak nie zmienia faktu, że stanowili jedynie tło dla Sygnału, a bramkę honorową zdobyli w 87 minucie przy stanie 0:19.
Najsilniejszy natomiast skład wystawił Sygnał, w barwach którego bardzo dobrą pierwszą połowę rozegrał, jeszcze do niedawna grający w Lewarcie Lubartów, Artur Kuchta. Formą strzelecką natomiast błysnął Krystian Sobkowicz, który pięciokrotnie zmusił do kapitulacji golkipera białopolan. Cztery bramki zapisał na swoim koncie Marek Dec. - Sam wynik trudno skomentować - mówił po meczu trener Sygnału Janusz Dec. - Warunki gry dla obu zespołów były jednakowe. My sprawdzaliśmy kilka wariantów. Cieszę się, że mamy tak szeroką kadrę, że możemy pozwolić sobie na wystawienie praktycznie dwóch jedenastek. Poprawnie zagrał \"drugi garnitur”, który zmierzył się z Polesiem - podsumował trener.
Kolejnym rywalem Sygnału będzie najprawdopodobniej Avia Świdnik, z którą wstępnie lublinianie umówili się na sobotę. (map)
Sygnał Lublin - Polesie Kock 4:1 (2:1)
Bramki dla Sygnału: Strug (2), Bielak, M. Grzegorczyk.
Sygnał: Głogowski (46 Łyda) - Wojtysiak, C. Grzegorczyk, Olszak (46 Jaworski), Dąbrowski, Zając, M. Grzegorczyk, Załuski, Gregorowicz (46 Todorow), Strug, Bielak.
Sygnał Lublin - Unia Białopole 19:1 (14:0)
Bramki dla Sygnału: Sobkowicz (5), M. Dec (4), Bielak (3), Kuchta (2), Maruszak (2), Welman, Kołodziej, Borkowski.
Sygnał: Siarkowski - Paszczuk (46 Olszak), Styżej, Nowacki, Borkowski, Welman, Kuchta (46 Chudziak), Sobkowicz (46 Bielak), Kołodziej (60 Maruszak), M. Dec.
Zmiany w Victorii
Victoria Łukowa Chmielek rozpoczęła przygotowania do sezonu 7 stycznia, trenując na własnych obiektach. Piłkarze ćwiczą trzy razy w tygodniu oraz rozgrywają sparingi. Zajęcia od początku prowadzi Michał Furlepa. Treningi przeplatane są zajęciami na hali. Victoria wygrała turniej halowy w Biłgoraju, organizowany przez ZOZPN. W sparingach piłkarze z Łukowej ulegli Tomasovii 1:5, wygrali natomiast z jej drugim zespołem 4:0, Spartakusem Szarowola 5:3 oraz Igrosem Krasnobród 7:3. Do zespołu dołączył Grzegorz Oszajca z Gromu Różaniec, a treningi po wyleczeniu kontuzji, wznowił bramkarz Grzegorz Goch. Znacząco zmienił się także skład zarządu, nowym prezesem został Janusz Kozyra, wiceprezesem Piotr Dąbrowski, kierownikiem klubu Henryk Szymański, a kierownikiem drużyny i zarazem jej drugim trenerem Andrzej Garbacz. Działaczom zależy na poprawie organizacji pracy
w klubie oraz ogrywaniu nowych zawodników, dlatego też powołano dwie nowe grupy młodzieżowe. O awansie w klubie głośno się nie mówi, wszystko ma zweryfikować boisko. Jednak Victoria jest gotowa wiosną powalczyć o najwyższe cele. (mak)
Hutnik skarcony przez Kłosa
Hutnik Ruda Huta i Kłos Chełm to drużyny lokujące się w dolnych rejonach tabeli V ligi, Kłos jest czternasty (ostatni), zaś Hutnik plasuje się dwa \"oczka” wyżej. Obu ekipom zapewne przyjdzie wiosną bronić się przed spadkiem.
W sparingu drużyny wystąpiły w osłabionych składach. Mecz od początku stał pod znakiem przewagi Kłosa. Chełmianie przeprowadzali wiele składnych akcji, wielokrotnie stwarzając zagrożenie pod bramką gospodarzy. W ich grze było widać więcej precyzji, w przeciwieństwie do Hutnika, którego większość akcji ofensywnych nie dochodziła do pola karnego rywali. Brak dokładnych podań i duża nerwowość w grze były kolejnymi mankamentami. Zawodziła również defensywa - to po jej ewidentnym błędzie padła pierwsza bramka dla Kłosa. Wzmożony nacisk na bramkę Hutnika po kilku minutach przyniósł kolejne trafienie. Po bardzo ładnej akcji Stefaniaka z Kędzierawskim, ten ostatni umieścił piłkę w siatce gospodarzy. Pięć minut później znakomitą okazję do podwyższenia wyniku miał grający trener chełmian - Sławomir Wyrostek, ale tym razem świetnym refleksem popisał się bramkarz Hutnika.
Ostra reprymenda trenera Rudzińskiego, udzielona w czasie przerwy, odniosła pożądany skutek, bo zawodnicy Hutnika do drugiej połowy meczu przystąpili z większą wiarą. Ich ataki przybrały na sile, ale nadal brakowało wykończenia. Piłkarze gości wykorzystali brak asekuracji w obronie rywali
i w 50 minucie Kamil Jabłoński zdobył trzecią bramkę, po indywidualnej akcji. Następne pół godziny gry upłynęło na wzajemnych, często bezładnych, przepychankach. W końcowych minutach spotkania przewagę uzyskali Hutnicy, a jej ukoronowaniem była honorowa bramka Grzegorza Skiminy.
Hutnik Ruda Huta - Kłos Chełm 1:3 (0:2)
Bramki: Grzegorz Skimina (81) - Rafalski (30), Kędzierawski (35), Jabłoński (50)
Hutnik: Kędzierawski (55 Oziębło), Chiawo, Nawrocki, Bodalski, Ariel Skimina, Czerwiński, Superniak (70 Kulbicki), Zawiślański, Grabowski, Sebastian Skimina, Grzegorz Skimina.
Kłos: Krawczyński, Malinowski, Krzysztof Wyrostek, Koziej, Superniak, Sławomir Wyrostek (Kuchta 75), Bieńkowski, Jabłoński (53 Turewicz), Rafalski, Stefaniak, Kędzierawski.
(dol)
Włodawianka z nowym trenerem?
Wiele wskazuje na to, że Włodawianka przystąpi do rozgrywek rundy wiosennej pod wodzą nowego trenera. Dotychczasowy szkoleniowiec, Andrzej Łągwa, postanowił zakończyć pracę z drużyną rozczarowany postawą swoich podopiecznych.
Decyzja szkoleniowca wydawać się może nieuzasadniona, Włodawianka jest liderem rozgrywek. Szkoleniowiec ma jednak kłopoty ze zdyscyplinowaniem niektórych zawodników i realizacją zaplanowanego mikrocyklu przygotowawczego. Trener Łagwa nie ukrywa rozgoryczenia: - Podejście zawodników mocno mnie rozczarowało. Doszło do sytuacji, w której mając do dyspozycji 36-osobową kadrę, na zajęciach miałem 7-8 piłkarzy, z czego z pierwszego składu pięciu. Duże problemy mieliśmy też ze skompletowaniem składu na sparingi. Kończyło się na pospiesznej improwizacji w ostatniej chwili. O ile, mimo takiej postawy, można nawet wygrać V ligę, to w perspektywie awansu nie wróży to dobrze.
Kierownik sekcji piłki nożnej Włodawianki, Jerzy Piwniczuk, jest zaskoczony decyzją trenera: - Trzeba zrozumieć troskę piłkarzy o własne zdrowie, a bieganie przy kilkunastostopniowym mrozie na pewno mu nie sprzyja. Chłopcy nie zawsze mogą się stawić na każdy sparring czy trening. Mają przecież inne zobowiązania jak szkoła, studia w odległych miejscowościach czy praca. A na grze w piłkę nie zarabiają pieniędzy. Nie można wymagać od nich cudów.
Obecnie zajęcia z piłkarzami prowadzi Andrzej Milicz, pełniąc na razie rolę \"koła ratunkowego”. Ostateczne decyzje zapadną w ciągu najbliższych dni. (dol)
• Zagra pan wiosną w Piotrowicach?
- Nie wiadomo. Mój poprzedni klub, Lewart Lubartów, nie pozwala mi odejść. Nie ukrywam, że chciałbym jeszcze trochę pograć w piłkę. Nawet dla samej przyjemności. Nie jestem przecież jeszcze taki stary.
• W czym więc tkwi problem?
- Lewart chce, abym zrzekł się pieniędzy, które jest mi winien. Nie mogę tego zrobić, bo przecież wywalczyłem je uczciwie na boisku. Przez półtora roku gry w Lewarcie starałem się jak tylko mogłem.
•I co pan zamierza zrobić?
- Mam zamiar zgłosić się do LZPN i prosić o pomoc. Jeżeli będzie trzeba, to pójdę też do PZPN lub złożę pozew do sądu i gdzie tylko będę mógł. Moim zdaniem jest to niesprawiedliwe.
• Ma pan żal do działaczy z Lubartowa?
- Oczywiście. Jeżeli już się rozstajemy, to zachowajmy się jak mężczyźni, podajmy sobie ręce. Uregulujmy wobec siebie wszelkie zobowiązania. To jest normalne załatwienie sprawy.
• Kiedy zapadnie jakaś decyzja w pana sprawie?
- We wtorek udam się do LZPN na rozmowy. Po nich będę mógł powiedzieć coś więcej. Przyznam, że nie zamierzałem tego tak załatwiać. Ale teraz nie mam innego wyjścia.
• Jeżeli Lewart jednak nie wyrazi zgody na odejście, to czy wróci pan do Lubartowa?
- Na razie trenuję w Piotrowicach. Chciałbym tu pozostać, aby pomóc zespołowi wywalczyć awans do IV ligi. A do Lubartowa na pewno nie wrócę. Nie ma takiej możliwości. Najwyżej będę grał dla przyjemności pod blokiem.
Rozmawiał Marek Wieczerzak
Sukces gospodarzy
W sobotę rozegrano w Terespolu finałowy turniej halowych mistrzostw Bialskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Tytuł mistrzowski zdobył zespół miejscowej Granicy, a kolejne lokaty przypadły ekipom LKS Milanów i ŁKS Łazy. Stawkę uczestników finałowych zmagań uzupełniały Wodnik Siemień i Tur Turze Rogi. Zabrakło awizowanej wcześniej drużyny Prawdy Stara Prawda.
Rozgrywki toczyły się systemem każdy z każdym, a spotkania trwały po 15 min. Rywalizacja od początku była bardzo wyrównana, a decydujące rozstrzygnięcia zapadły dopiero w końcówce zawodów. O jej zaciętości niech świadczy fakt, że o podziale miejsc na podium decydowała dodatkowa tabela.
Wyniki turnieju: LKS Milanów - Wodnik Siemień 1:0 • ŁKS Łazy - Granica Terespol 1:2 • Milanów - Tur Turze Rogi 1:3 • Wodnik - Granica 2:1 • Tur - Łazy 1:4 • Milanów - Granica 0:1 • Wodnik - Łazy 1:2 • Granica - Tur 6:1 • Łazy - Milanów 2:6 • Tur - Wodnik 1:4.
1. Granica Terespol 9 10-4
2. LKS Milanów 6 8-6
3. ŁKS Łazy 6 9-10
4. Wodnik Siemień 6 7-5
5. Tur Turze Rogi 3 6-15
Najlepszy zawodnik i król strzelców (7 goli) - Andrzej Korbal (Granica Terespol). Najlepszy bramkarz - Tomasz Lipiec (ŁKS Łazy)
Granica Terespol: Paweł Jurkowski - Andrzej Korbal, Tomasz Płandowski, Mariusz Płandowski, Jarosław Bebko, Krzysztof Żyszczuk, Wojciech Machnowski, Paweł Niedźwiedziuk, Andrzej Przygocki, Michał Kotowski. Trener - Marek Wasiluk.
(arjas)
Komentarze