Obie drużyny nie miały za wiele czasu na odpoczynek. Drugi finałowy mecz został rozegrany w środę, w Hali Globus, w Lublinie. Przy głośnym dopingu kompletu publiczności (4221) górą byli Lublinianie. Mistrzowie Polski zwyciężyli 3:1 i wyrównali stan rywalizacji na 1-1.
Pierwsza potyczka w Sosnowcu, przegrana przez Marcina Komendę i spółkę 0:3, postawiła obrońców trofeum pod ścianą i wymusiła wprowadzenie zmian. Dla gospodarzy liczyła się tylko wygrana. Fani mistrza kraju nie zawiedli się i oglądaliśmy bardzo ciekawe i interesujące zawody. Jednak w pierwszej partii gospodarze mieli mocno pod górkę. Set otwarcia zakończył się porażką podopiecznych trenera Stephane’a Antigi 21:25. W drugiej odsłonie Lublinianie już mieli powody do zadowolenia - zwyciężyli 25:21. Bardzo ważna była trzecia partia, w której mistrzowie poszli za ciosem i przechylili szalę wygranej (25:23). Prawdziwy roller coaster kibice Bogdanki LUK oraz Aluron CMC Warty przeżyli w czwartym secie. Zawiercianie prowadzili już 18:12 i mieli „autostradę” do zwycięstwa i doprowadzenia do tie-breaka. Tymczasem, w polu zagrywki w ekipie gospodarzy pojawił się Kanadyjczyk, Fynnian McCarthy. W miejscowych wstąpił „nowy duch”, odrobili straty doprowadzając do remisu 18:18. Tym samym oglądaliśmy zaciętą i bardzo nerwową końcówkę. Drużyny grały na przewagi. Partia zakończyła się zwycięstwem obrońców tytułu, a ostatni punkt w spotkaniu zdobył kapitan gospodarzy Marcin Komenda, blokując Aarona Russella (29:27).
Mistrzowie i wicemistrzowie zaczynają od nowa. Do wyłonienia nowego mistrza kraju potrzebna jeszcze dwóch wygranych. Jeśli któryś z zespołów zdoła zwyciężyć dwa razy pod rząd czyli w sobotę w Sosnowcu, gdzie Zawiercianie rozgrywają mecze w roli gospodarza, a następnie w środę, 6 maja, w Lublinie, to późnym wieczorem znany, będzie nowy triumfator PlusLigi.
Inny scenariusz czyli wygranie przez każda z drużyn po jednym meczu, skutkować będzie ponowną wizytą podopiecznych trenera Antigi w Sosnowcu. Decydujące piąte starcie wyznaczone zostało na niedzielę, 10 maja, na godzinę 14.45. Środowy mecz w Lublinie rozpocznie się o godzinie 20.
Po dotychczasowych spotkaniach finału każda z drużyn wykorzystała atut gospodarza. Poziom sportowy obu zespołów jest zbliżony, a na wynik meczu mają wpływ detale, bardzo często dyspozycja dnia. Marcin Komenda i spółka nie ukrywają, że jadą na trzecie spotkanie aby odnieść drugie zwycięstwo. Z pewnością w lepszych nastrojach są Lublinianie, którzy triumfowali w środę. Zapowiada się bardzo ciekawe i emocjonujące widowisko.














Komentarze