Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA

Górnik Łęczna kompletnie bezradny w domowym meczu ze Śląskiem Wrocław

Wicelider Betclic I Ligi dobrze przygotował się taktycznie do meczu z zielono-czarnymi i wygrał pewnie różnicą czterech bramek. Jedną z bramek dla Śląska strzelił były snajper Łęcznian Przemysław Banaszak
Górnik Łęczna kompletnie bezradny w domowym meczu ze Śląskiem Wrocław

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

Przed piątkowym spotkaniem w Łęcznej i okolicach trwała wielka mobilizacja. Mecz ze Śląskiem śmiało można było nazwać spotkaniem rundy wiosennej. Na stadion Górnika przyjechał wicelider, dodatkowo zaprzyjaźniony z występującym w PKO BP Ekstraklasie Motorem Lublin.

Spotkanie pomiędzy Górnikiem, a Śląskiem z trybun obejrzało ponad cztery tysiące kibiców, a starszym fanom zielono-czarnych mogły się przypomnieć dawne czasy kiedy piłkarze z Łęcznej grali nawet na poziomie ekstraklasy. Fani Górnika przez całe spotkanie dopingowali swoich ulubieńców, choć Ci nie zdołali się odwdzięczyć korzystnym wynikiem.

Początkowo spotkanie toczyło się w dość wolnym tempie. W 19 minucie szansę na gola miał Kamil Orlik, ale jego strzał zablokował Yegor Matsenko. W 32 minucie Bartosz Biedrzycki mocno przypadkowo zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia wskazał na 11 metr. Do piłki podszedł były snajper Górnika Przemysław Banaszak i nie zmarnował okazji. Po zdobyciu gola popularny „Bany” wykonał gest przepraszający fanów Górnika okazując im szacunek.

Kolejny cios Wrocławianie zadali chwilę przed przerwą. W 43 minucie Krzysztof Kurowski wpadł z piłką w okolice pola karnego gospodarzy. Wahadłowy Śląska najpierw położył na murawie Kamila Orlika, a następnie Jakuba Myszora, po czym precyzyjnym strzałem uderzył dla Łukasza Budziłka nie do obrony.

Kibice Górnika mieli nadzieję, że w drugiej połowie piłkarze Jurija Szatałowa dojdą do głosu. Nic takiego się jednak nie stało. W 49 minucie trzeciego gola dla Śląska strzelił Matsenko, a w 52 minucie goście zadali kolejny cios. Michał Mokrzycki oddał strzał z rzutu wolnego z około 25. metrów. Budziłek popełnił poważny błąd i piłka po odbiciu się od jego klatki piersiowej wtoczyła się za linię końcową.

Górnik przegrywając 0:4 starał się zdobyć gola honorowego. Okazje na bramkę miał Patryk Paryzek i Luka Gucek, ale ich strzały były niecelne i w efekcie Łęcznianie zakończyli spotkanie bez żadnego celnego strzału. 

W następnej kolejce podopieczni trenera Jurija Szatałowa zagrają na wyjeździe z Polonią Warszawa. Mecz zaplanowano na 10 maja o godzinie 12.

Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:4 (0:2)

Bramki: Przemysław Banaszak (33-karny), Kurowski (45+2), Matsenko (49), Łukasz Budziłek (52-samobójcza).

Górnik: Budziłek – Szabaciuk, Hołownia, Gucek, Deja, Akhmedov (56 Kryeziu), Biedrzycki, Nowogoński (56 Ogaga), Myszor (56 Tkacz), Orlik (71 Paryzek), Spacil (74 Wolsztyński).

Śląsk: Szromnik – Rosiak, Matsenko (79 Ciućka), Dijaković, Malec, Kurowski (79 Klimek), Yriarte (61 Wojtczak), Mokrzycki, Samiec-Talar, Marjanac (61 Jambor), Banaszak (86 Markowski).

Żółte kartki: Deja, Nowogoński, Gucek – Banaszak, Malec.

Sędziował: Paweł Pskit.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama