Reklama
Pracownicy Zamojskiej Telewizji Kablowej protestują. Emisja programu została zawieszona
d Zamojska Telewizja Kablowa zamilkła. Dziennikarze, operatorzy i montażyści domagają się m.in. wypłacenia zaległych poborów oraz zatrudnienia na umowy o pracę.
- 19.04.2005 08:39
Od tygodnia w godzinach emisji ZTK ukazuje się jedynie plansza z napisem: „Z przyczyn technicznych emisja programu zostaje zawieszona do odwołania”. – Właściciele chcą żebyśmy harowali na czarno – złości się Krzysztof Kamiński, operator ZTK. – Od stycznia nie zawarto z nami umów o pracę, a za wykonane materiały otrzymujemy grosze i to z opóźnieniem. Chcieliśmy porozmawiać na ten temat z kierownictwem firmy, ale oni jak ognia unikają konfrontacji. Tego nie można dłużej znosić. Zbuntowaliśmy się i teraz walczymy o swoje.
ZTK powstała w 1996 r. jako spółka Telewizji Kablowej z Kalisza i zamojskich spółdzielni mieszkaniowych. Od początku cieszyła się sporym powodzeniem wśród zamojskich telewidzów. Kiedy w czerwcu 1998 r. wyemitowano pierwszy „Dziennik Zamojski”, ZTK miała już w mieście 11 tys. odbiorców. Dwa lata temu telewizję przejęła spółka „Tele Top” z Gdyni. Od niej wydzierżawiła ją Telewizja Kablowa z Kraśnika. Wiadomości nadal emitowano codziennie. Nadawano także m.in. programy publicystyczne, sprawozdania z imprez sportowych oraz reportaże (w sumie ok. 30 min. programu dziennie). – Wszystko się bardzo szybko zawaliło – mówią zbuntowani pracownicy ZTK. – Właściciele nie interesowali się pozyskiwaniem reklam i działem programowym. To musiało runąć. Teraz telewizja nie przynosi dochodów, a nam się nie płaci, bo zrobiliśmy się za drodzy. Jesteśmy tym rozgoryczeni.
Pracownicy ZTK zamierzają za kilka dni interweniować w Państwowej Inspekcji Pracy. Zapowiadają także, że bez umów nie wrócą do pracy. Jakie będą więc dalsze losy ZTK? Sławomir Opoka, współwłaściciel Telewizji Kablowej w Kraśniku jest... dobrej myśli. – W środę na pewno wznowimy emisję zamojskiego programu – zapewnia. – Nie ma przecież ludzi niezastąpionych. Montażystów przyślemy z Kraśnika, a nowych dziennikarzy znajdę w Zamościu... Będą pracować na naszych warunkach.
Przyznaje jednocześnie, że dotychczasowa ekipa ZTK pracowała profesjonalnie. Dlaczego zatem pracownicy tej firmy nie mogli doprosić się o umowy o pracę? – Tak to wyszło – mówi Opoka. – Mieli dostać umowy zlecenia, ale nie dostali. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.
Reklama
Komentarze