Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z duchem księżnej Izabeli

Rozszumiały się drzewa w starym parku, zrobiło się pusto, szaro, mroczno, w liściach zaszeleścił deszcz. Ostatni uczestnik jakiejś wycieczki schronił się do Świątyni Sybilli
W stronę groty Między budowlami, w których dumała kiedyś księżna Izabela Czartoryska z Flemmingów, żona księcia Adama Kazimierza, ledwo zaznaczona ścieżka prowadzi zakosami w dół. Zza ściany zieleni prześwituje w dole lustro wody. W wodorostach dzikie kaczki zastygły nieruchomo i kołyszą się bezwolnie na leniwej, zielonkawej fali łachy wiślanej. Deszcz znaczy na wodzie kręgi. Alejka ostro skręca i ze stromej, porosłej drzewami skarpy nagle wyłaniają się olbrzymie, wapienne kamienie. Pod nawisem głazów znajduje się wejście do czeluści groty. Początek drogi - Światełko proszę - młody chłopak przed wejściem wręcza nam dwie latarki. - Idź pierwsza - mówię do Kasi, bo czarna jak noc, nieznana przestrzeń wywołuje dreszcz emocji i niepewności. - Och, tu na pewno są nietoperze - cieszy się Kasia i omiata strużką światła wysokie sklepienie groty. Wchodzimy w ciemność gęstą jak smoła. Pod stopami nierówność gruntu; czasem jest on miękki, czasem kamienisty jak droga wybrukowana otoczakami. Raz schodzimy wyraźnie w dół, by za chwilę iść lekko pod górę. Powietrze czyste, nie nasiąknięte wilgocią albo stęchlizną. W świetle latarki rysuje się łuk podtrzymujący sklepienie korytarza, za nim znów ciemność absolutna. - Kasiu, chyba ktoś tam chodzi? - Gdzie? Nic nie widzę - mówi i kieruje latarkę w bok. Naszym oczom ukazuje się głęboka, tajemnicza nisza z kamiennymi ścianami. - No, chyba duchów tu nie ma? - pyta niepewnie. Ciemności i cienie grają na kamieniach. Raptem moja latarka gaśnie. \"Ciemność, widzę ciemność!” - przypomina mi się... - Nic, nic, idźmy dalej. Poświeć no tam w stronę drugiego korytarza. Chyba ktoś tam jest? - Ta biała smuga? - dziwi się Kasia. - Ten przy wejściu mówił, że nikogo tu nie ma. - Ale widziałaś? - Aha... - Spróbuję zrobić zdjęcie. - Duchowi? - To Izabela czy \"ten z brodą”? - O Boże, wolę, żeby ona. O patrz tam w lewo, poświeć, szybko, może ktoś robi nam kawał! Raptem, na jakimś niewidocznym stopniu w dół, Kasia potyka się i chroniąc aparat upuszcza latarkę. Zapada ciemność... Przygoda - Co robimy? - Idziemy. Będziemy macać ściany i gdzieś dojdziemy. - To przez białą smugę, która się pokazała. W ciemności trzymamy się za ręce i posuwamy w którąś stronę w nadziei, że trafimy na wyjście. - A może biała smuga specjalnie wyprowadza ludzi na manowce? - Złości się, że zakłócamy spokój? Potykamy się co chwilę, dreszcz na plecach, oczy wychodzą z orbit i nic nie widzą. Chropowate ściany i palce - to nasze drogowskazy i przewodnicy. Obijamy się o siebie, wyciągamy ręce, żeby nie zderzyć się z kamieniem. Mijają kolejne minuty emocji i smaku przygody. - O, tam jest jaśniej! - Znów biała smuga? - To albo wyjście, albo ramiona ducha. Już mi wszystko jedno! Tajemnicza kaplica Powoli, jak ktoś, kto przed chwilą stracił wzrok, niepewnie posuwamy się przed siebie. Ciemność szarzeje i nagle wkraczamy w jaśniejszy krąg kamiennej komory z ołtarzem z cegieł. Mdłe światełko rzuca znicz przed krucyfiksem wiszącym nad ołtarzem. Na nim napis \"O Boże w Tobie Nadzieja”. Stoimy zafascynowane atmosferą miejsca. Za naszymi plecami czeluść ciemności, przed nami powrót tą samą drogą. Ciszy nie mącą odgłosy zewnętrznego świata. Zwlekamy z drogą powrotną. Jednak - wyraźnie ktoś nadchodzi. Nie mogłyśmy się przesłyszeć obydwie. Stajemy blisko siebie zdecydowane odeprzeć atak. Czyj? Białej Damy? W korytarzu błyska światełko. Jest coraz bliżej, bliżej i raptem... słyszymy przyjazny głos - \"jest tu ktoś?!” W krąg lampki z ołtarza wchodzi do kaplicy dobry duch grot - Henryk Czech. Dobry duch - Grota kończyła się kaplicą, stał ołtarz - prawdopodobnie taki jak ten, ale nie było to miejsce kultu religijnego, a raczej wyciszenia, zadumy. XIX-wieczne zapiski mówią o \"starcu okrytym srebrzystym włosem”, który miał się tu modlić. Niewykluczone, że pilnujący tu dozorca, widząc ołtarz, mógł traktować to jako kaplicę - wyjaśnia Henryk Czech, pracownik Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa, prezes puławskich przewodników, pasjonat historii miasta i jego zabytków. Wracamy. - Długość korytarzy wynosi 140 metrów - mówi po drodze. - Najwęższe mają szerokość 1,2 m, najszersze 3,2 m. Miejscami przechodzą w niewielkie komory. Wzmianki o grotach znajdujemy już w zapiskach z XVIII wieku. Wybierano z nich materiał kamienny. Połączone w ciąg wyrobisk, prawdopodobnie były zbliżone do tego, co jest dzisiaj. Odbywała się tu eksploatacja komorowa, zostały autentyczne filary, które zabezpieczały przed zawaleniem stropu. Kamień z czasów księżnej różni się nieco od tego, jaki posłużył do uzupełnień w czasie rekonstrukcji groty. Do dziś zachowały się zagłębienia, w których palono kaganki, żeby oświetlić korytarze. Trzeba tylko wypatrzyć okopconą smugę na ścianie, a pod nią lekko wystający kamień wyżłobiony od góry. Henryk Czech mówi, że mieszka tu kilkadziesiąt nietoperzy, też z gatunków wpisanych do Czerwonej Księgi. Dobrze chowają się przed ciekawskimi. Wskazuje na subtelne różnice między tymi częściami korytarza, które powstały za czasów Izabeli, a nowymi, zrekonstruowanymi w latach osiemdziesiątych. Za jednym z zakrętów korytarza wchodzimy w szarość i za chwilę jesteśmy na zewnątrz. Siąpi deszcz. Wycieczka młodzieży z Hiszpanii cierpliwie czeka na wejście do grot. Wejścia strzegła pantera Księżna Izabela Czartoryska włączyła groty, obok Świątyni Sybilli, jako element romantyczny do parku pałacowego. W największej komorze urządzono kaplicę z ołtarzem. U wejścia leżała rzeźba śpiącej pantery sprowadzona w tym celu specjalnie z Włoch. Miała dodawać nastroju grozy i strzeżonej tajemnicy. W grotach zbierało się arystokratyczne towarzystwo przeżywając nastrój, a może flirtując? Legenda mówi, że korytarze prowadzą pod Wisłą aż do Kazimierza. Prowadzone od 1984 roku prace badawcze, konserwatorskie i zabezpieczające pozwoliły na udostępnienie w 2001 roku Groty Puławskiej dla ruchu turystycznego, a zajmuje się tym Biuro Obsługi Ruchu Turystycznego PTTK w Puławach.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama