Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

20 000 za bandziora

Detektyw Krzysztof Rutkowski zapłaci z własnej kieszeni za informację, gdzie ukrył się Bogumił Kaczmarczyk, niebezpieczny bandyta podejrzany o morderstwo i gwałt. Lubelska policja szuka go od blisko roku.
- Nikt nie może się tak ukryć, żebyśmy go nie mogli złapać - zapowiedział wczoraj w Lublinie Rutkowski. - Kaczmarczyk wpadnie wcześniej czy później. Bandyta siedziałby w areszcie, gdyby nie został wypuszczony przez lubelski sąd. Pod koniec września ub. roku, pod nocnym klubem przy ul. Cichej w Lublinie, Kaczmarczyk jednym uderzeniem zabił 23-letniego Piotra. Zostało to utrwalone przez kamerę nadzorującą lokal. - Najpierw stali obok siebie i rozmawiali - opowiada siostra Piotra, która widziała nagranie wideo. - Mój brat trzymał rękę w kieszeni. Nagle Kaczmarczyk uderzył go prosto w skroń. Piotr upadł. Napastnik robił mu jeszcze zdjęcia aparatem w telefonie. Pobity trafił do szpitala. Po dwóch tygodniach zmarł. Kaczmarczyk został aresztowany. Ale po kilkunastu dniach Sąd Okręgowy w Lublinie wypuścił go na wolność. Decyzję podjął już po śmierci ofiary bandyty. Dwa tygodnie później rozzuchwalony bezkarnością Kaczmarczyk zwabił do swego mieszkania znajomą. Zgwałcił ją z dwoma kolegami. I przepadł jak kamień w wodę. - Gdyby nie tamta decyzja sędziów, to Kaczmarczyk siedziałby w areszcie, a mnie nie spotkałaby z jego strony krzywda - mówi kobieta. Pokrzywdzona sama doprowadziła do schwytania drugiego gwałciciela, którego zauważyła wiosną na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Twierdzi, że kilkakrotnie widziała też samego Kaczmarczyka, ale policja nie podjęła stanowczych działań, żeby go schwytać. - Poważnie zaczęli mnie traktować dopiero wtedy, kiedy sprawę nagłośniły media - żali się kobieta. Skrzywdzeni przez Kaczmarczyka liczą, że wysoka nagroda skusi któregoś z kompanów bandyty. - Wiemy, w jakim kraju i mieście może teraz być - mówi Rutkowski. - Nagroda jest za informację o konkretnym miejscu, w którym przebywa. Rutkowski nie chciał ujawnić bliższych szczegółów. Powiedział tylko, że Kaczmarczyka nie ma już w Lublinie. Wiadomo, że często wyjeżdżał do Szwajcarii, gdzie mieszka jego matka.POLICJA TEŻ PŁACI Przed tygodniem nagrodę w wysokości trzech tysięcy zł za informacje o Kaczmarczyku obiecało Stowarzyszenie Przeciwko Zbrodni im. J. Brzozowskiej. Podobną kwotę może wyłożyć również sama policja. - W ostatnim czasie mieliśmy kilka sygnałów w tej sprawie, ale dotyczyły osób, które mogą wiedzieć, gdzie przebywa poszukiwany - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama