Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Seans dla dwojga

Chcesz obejrzeć film na dużym ekranie? Wybierz się do kina z żoną, matką, ojcem, na wszelki wypadek weź jeszcze kilku sąsiadów. Bo jeśli sam nie zadbasz o frekwencję, z seansu nici. Przekonał się o tym nasz Czytelnik z Zamościa.
– W ciągu ostatnich dwóch miesięcy dwa razy wybrałem się do kina „Stylowy” i za każdym razem musiałem odejść z kwitkiem. „Olivera Twista” chciałem obejrzeć z żoną. Byliśmy sami. Seans się nie odbył. Obsługa poinformowała nas, że potrzeba co najmniej trojga widzów – opowiada zamościanin. – W poniedziałek poszedłem na „Komornika”. Wydawało się, że wszystko będzie w porządku, bo poza mną przed kasą ustawiły się jeszcze dwie osoby. Ale znowu nic z tego nie wyszło. Pracownicy kina stwierdzili, że brakuje jeszcze jednego widza. Nasz Czytelnik uważa, że to nie jest normalna sytuacja. Podobnego zdania jest dyrektor kina „Stylowy” w Zamościu. – Nie mamy jakichś odgórnych zasad, co do liczby widzów, ale dla dwóch osób zawsze gramy. I to się nie zmieni. Pracownik, który zawinił i odesłał widza z kwitkiem, na pewno zostanie ukarany – obiecuje Andrzej Bubeła. – Listopad to jest taki feralny miesiąc – tłumaczy Jan Bielak, który od wielu lat kieruje kinem przy Biłgorajskim Centrum Kultury. Tutaj projekcja dochodzi do skutku tylko wtedy, kiedy uzbiera się pięciu widzów. – Dopiero w takiej sytuacji zwracają się nam koszty zużytego na seans prądu – wyjaśnia Bielak i przyznaje, że czasem trzeba seans odwołać, a działalność DKF-u została zawieszona. – W Tomaszowskim Domu Kultury do niedawna obowiązywała zasada, że film był wyświetlany, jeśli przyszło 10 osób. – Ale odchodzimy od tego, bo wiecznie brakowało widzów. Teraz są projekcje dla 6–7 osób – mówi Róża Kucharczyk, kierownik działu organizacji imprez TDK. Żeby się jakoś utrzymać, szefowie kin muszą sięgać po tytuły gwarantujące komercyjny sukces. Tegorocznym hitem jest „Karol – człowiek, który został papieżem”. – Kiedy go wyświetlaliśmy, zdarzało się, że na sali brakowało miejsc, a mamy ich aż 332 – przypomina sobie Bubeła. A w Zamościu, podczas trzech weekendowych seansów, „Komornika” obejrzało zaledwie 120 osób.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama