Tanich leków jak na lekarstwo
Cilest. To jedyny jak na razie tańszy specyfik z zagranicy, który kilka dni temu trafił do niektórych aptek na Zamojszczyźnie. Kolejne mogą pojawić się nie wcześniej jak po świętach.
- 12.12.2005 21:01
Zagraniczni producenci wiele swoich leków sprzedają w Polsce drożej niż w innych krajach. Tymczasem, odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, firmy zajmujące się handlem medykamentami mogą je kupować nie tylko od producenta, ale w hurtowniach za granicą i stamtąd przywozić do Polski. Taka operacja nazywa się importem równoległym. Leki są importowane m.in. z Grecji, Portugalii, Francji i Austrii. Po przewiezieniu do Polski przepakowuje się je do nowych pudełek i dodaje polską ulotkę informacyjną. Po tym nowym, nietypowym opakowaniu (białe pudełko z czarnymi napisami) poznamy lek z importu równoległego.
Pierwsze takie medykamenty dotarły już do Lublina. Klienci mogli kupić taniej nawet o kilka złotych eurespal w syropie (stosowany przy infekcjach), detralex (zapobiegający żylakom), luivac (szczepionka uodparniająca) i cilest. Jak się nam udało ustalić, wszystkie rozeszły się jak świeże bułeczki, w ciągu niespełna trzech godzin.
Jan Wójcik z Zamościa ma kłopoty z nerkami. – Liczę na tańszy eprex (lek dla chorych dializowanych – red.), ale do tej pory nie znalazłem go w żadnej aptece – mówi.
Bo w zamojskich aptekach do tej pory nie było tańszych leków z zagranicy. Pierwszym jest cilest, tańszy o ok. 1,5 zł. Sprowadzono zaledwie 10 opakowań preparatu. Póki co, nie cieszy się większym wzięciem. – Klienci pytają raczej o tańsze zamienniki leków nasercowych, krążeniowych czy kropli do oczu – mówi Małgorzata Piech, kierownik apteki przy ul. Łukasińskiego w Zamościu.
Potwierdza to 80-letnia Cecylia Wdowiak z Biłgoraja. – Najwięcej pieniędzy pochłaniają leki na nadciśnienie i serce – sumuje. – W kieszeni zostałoby trochę, gdyby prestarium, tertencif czy talusin były tańsze.
Ministerstwo zdrowia obiecuje, że w ciągu najbliższych miesięcy liczba tańszych specyfików z zagranicy zwiększy się i to znacznie. Ale, jak się nam udało nieoficjalnie dowiedzieć, może się okazać, że interes pacjenta przegra z interesem koncernów farmaceutycznych. W jednej z firm zajmujących się handlem farmaceutykami usłyszeliśmy, że muszą one dbać o dobre relacje z producentami. A sprzedaż leków kupionych nie bezpośrednio od producenta, ale sprowadzonych z zagranicy, może te relacje popsuć.
Reklama
Komentarze