Mróz ich nie zabije
Niestraszny im głód i chłód. A jeszcze niedawno szukali schronienia w opuszczonych altankach, kanałach czy piwnicach. Gdyby niektórzy nie trafili do Bereścia, Peresołowic albo Drogojówki, pisalibyśmy o nich w czasie przeszłym.
Każdego dnia mrozy zabijają w Polsce kilka osób. W gminie Grabowiec stróże porządku odwiedzili ostatnio kilka samotnie mieszkających osób.
- 25.01.2006 20:15
W jednym z mieszkań zastali nietrzeźwego 53-latka. Mieszkanie nie było ogrzewane. Gospodarz wyznał, że nie ma czym palić. Przewieziono go do pogotowia społecznego w Bereściu. – Pogotowie czynne jest całą dobę – informuje Maria Parylak, wiceprzewodnicząca Fundacji Pomocy Osobom Ubogim „Brat”, która jednocześnie dyrektoruje pogotowiu w Bereściu i domom pomocowym w Peresołowicach (gm. Werbkowice) oraz Drogojówce (gm. Trzeszczany). – Nie przyjmujemy osób pod wpływem alkoholu, ale ze względu na siarczysty mróz nie mieliśmy innego wyjścia.
Mężczyzna przespał się w ciepełku i na drugi dzień wrócił do swojego domu. Nie wszystkich stać na taki luksus. – W tej chwili w naszych trzech ośrodkach na Zamojszczyźnie przebywa ponad 40 osób – mówi pani Maria. – Wszystkie dotyka problem bezdomności, a przyczyny są różne: uzależnienie od alkoholu, konflikty rodzinne, utrata pracy czy niepełnosprawność.
Dach nad głową znaleźli tu bezdomni z okolic Zamościa, Hrubieszowa czy Włodawy, ale również z dalszych zakątków Polski. 25-letnia Magda pochodzi z Wielkopolski. Jest na rencie. – Trafiłam tu ze względu na konflikty rodzinne – mówi. – Nie miałam gdzie mieszkać.
Do Bereścia, a później Peresołowic i Drogojówki trafiły osoby samotne, jak pani Magda, ale też pełne rodziny i samotne matki z dziećmi. Najmłodszy podopieczny skończył roczek. Mają nie tylko gdzie mieszkać i co jeść, ale także gdzie się umyć i w co się ubrać. – Domy mają charakter wspólnotowy – opowiada szefowa. – Jak ktoś potrafi gotować, to gotuje. Jeśli ktoś woli sprzątanie, sprząta.
Placówki nie otrzymują żadnych dotacji. Żywność pochodzi głównie z darowizn. Podobnie jest z ubraniami czy środkami czystości. Opał czy transport finansują dobrzy ludzie i instytucje. – Nam nie chodzi o to, aby bezdomny miał komfort przez kilka tygodni, a później ponownie znalazł się na ulicy – wskakuje Parylak.
– Będziemy pomagać im w wychodzeniu z bezdomności poprzez aktywizację zawodową. – Choć z naszej gminy nie ma w tej chwili w pogotowiu nikogo, to uważamy, że taka placówka jest potrzebna – przyznaje Zdzisław Koszel, wójt gminy Grabowiec.
Reklama

Komentarze