Danuta J. przez rok nie będzie mogła wykonywać zawodu lekarza. Tak postanowił Sąd Okręgowy w Lublinie, który zaostrzył wymierzoną jej karę.
09.02.2006 19:27
O tej sprawie pisaliśmy już kilkakrotnie. 6 kwietnia 2003 r. w naszym szpitalu urodziła się Martynka. Na skutek źle przeprowadzonego porodu nie chodzi, nie słyszy, rodzice odżywiają ją przez sondę. Matką dziewczynki zajmowała się najpierw Elżbieta B., lekarka dyżurna. Około północy zorientowała się, że płód jest niedotleniony. Zdecydowała, że trzeba wykonać cesarskie cięcie. Ale Danuta J., kierowniczka dyżuru położniczo-ginekologicznego przeprowadziła jednak poród siłami natury.
Prokuratura oskarżyła Danutę J. o doprowadzenie dziewczynki do kalectwa. Latem ub.r. puławski sąd skazał ją na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Stwierdził, że lekarka dopuściła się zaniedbań przy porodzie, ale nie odpowiada jednak za kalectwo dziecka. Do prokuratury wysłał zawiadomienie, żeby ustalić, czy taką odpowiedzialność ponosi Elżbieta B., która również zajmowała się mamą Martynki.
– Postępowanie w tej sprawie wciąż jest prowadzone – mówi Małgorzata Szyszka, zastępca prokuratora rejonowego w Puławach.
Sprawa Danuty J. trafiła zaś z odwołaniem do Sądu Okręgowego w Lublinie. Prokuratura chciała, żeby lekarka została ukarana również zakazem wykonywania zawodu. Wyrok lubelskiego Sądu Okręgowego jest prawomocny.
(er)
Komentarze