Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

10 ton blachy i kółko

Marian Wiejak - żeby nie spóźnić się na pierwszą zmianę - musi wstać przed czwartą. Po pracowników MZK podjeżdża autobus i o 4.30 wiezie ich na bazę. Pierwszy kurs \"jedenastki”, którą jeździ pan Marian, wypada o godz. 6.
- Moje pierwsze dni jako kierowcy autobusu były tragiczne - śmieje się na wspomnienie sprzed 11 lat, kiedy zaczął pracę w MZK. - Wcześniej jeździłem w transporcie międzynarodowym. W osiem godzin przejeżdżałem kilkaset kilometrów. A tutaj... szok! - kręci głową z niedowierzaniem. - Dziennie przejeżdżam teraz autobusem 100-150 kilometrów. I to w ślimaczym tempie. I jeszcze trzeba mieć ciągle oczy dookoła głowy: a to w jedno lusterko, a to w drugie, sprawdzić, czy wszyscy wsiedli, czy drzwi zamknięte, co się dzieje wewnątrz autobusu i na zewnątrz. Wymaga to skupienia. Po tylu latach jeżdżenia, niektóre czynności wykonuje już automatycznie. Ręka sama wyciąga się w stronę przycisków. Otwierają się jedne drzwi, drugie. Ludzie wsiadają, ktoś prosi o bilet. Sprzedaje, wydaje resztę, znów patrzy w lusterka, powoli rusza. - Najgorsze jest skrzyżowanie żyrzyńskie - mówi pan Marian. - Nie ma tam sygnalizacji. Jest niebezpiecznie, ciężko wyjechać. Najgorzej w zimie, bo ślisko. Nie zatrzymam 10 ton blachy w miejscu. Wiele osób, zwłaszcza piesi, tego nie rozumie. Zdarza się, że usiłują przebiec tuż przed autobusem. Mówi, że w takich sytuacjach nie przeklina, nie wymyśla, nie rozładowuje w ten sposób nerwów i napięcia. Nerwy dusi w sobie. - Może to niedobrze... - zastanawia się. Tego nikt nie lubi. Ani kierowcy, ani pasażerowie. Ale spóźnienia czasami zdarzają się. - Co ja poradzę, że są korki, albo że zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja na drodze? - pyta retorycznie pan Marian. - Pasażerowie zawsze jednak winią za to kierowcę. • Ma pan ulubioną linię? - Po tylu latach praktyki, jest mi wszystko jedno, którędy jeżdżę. - Siusiu? Nie, nie ma gdzie zrobić. Ani rąk gdzie umyć - śmieje się kierowca. - To kłopot w naszej pracy. No, musimy sobie jakoś radzić - mówi, ale dyskretnie nie wyjaśnia, jak. Jest czas na chwilę przerwy. Pan Marian przestawia tablice wewnątrz pojazdu i sprawdza między fotelami, czy ktoś nie zostawił bagażu. Kiedyś trafił nawet na portfel. Bez pieniędzy. Zabrali je kieszonkowcy. - No, już pora wracać - mówi. - Kanapkę może później zjem. Albo wrócę z nią do domu... Za chwilę śnieg skrzypi pod kołami. Jedenastka rusza w stronę Żyrzyna. • Autobusy miejskie wyruszają na trasę o godz. 4.50 rano. Pozamiejskie – o godz. 4.25 • Najdłuższą linię miejską na trasie Michałówka – Brama nr 3 obsługuje „trójka” • Linia pozamiejska Puławy – Brześce liczy 35 km • Bilet normalny miejski kosztuje 1,60 zł, ulgowy 1,05 zł, studencki 0,80 gr • MZK w Puławach zatrudnia na pełnym etacie 74 kierowców i czterech na ¼ półetatu • Przeciętne zarobki wynoszą 2372 zł (brutto).

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama