Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Korepetycje? Biorę!

Niemal wszyscy ubiegłoroczni absolwenci świdnickich liceów studiują. Zdaniem dyrekcji szkół, to zasługa wysokiego poziomu nauczania. Ale wielu rodziców woli wziąć sprawy w swoje ręce. I zapłacić za korepetycje.
Maciek Marcinkowski, uczeń II LO, ma już za sobą studniówkę i komisję wojskową. Z każdym dniem wyraźniej czuje, że matura tuż-tuż. – Nerwy? Niepokój? Raczej mobilizacja. Więcej nauki. Mniej czasu dla siebie. Właściwie tego czasu w ogóle nie ma. Rano szkoła, potem dodatkowe zajęcia z przedmiotów maturalnych, a wieczorem korepetycje. Kilka razy w tygodniu. – Chcę studiować ekonomię na KUL-u. Próbna matura poszła mi dobrze, ale materiału do nauki jest naprawdę mnóstwo. Bardzo zależy mi na tym, żeby dobrze zdać. Dlatego chodzę na korepetycje. Radek uczy się w „Bronku”, czyli w I LO w Świdniku. Wie, że na pewno pójdzie na studia. Ale na jakie? To się jeszcze okaże. Może na zarządzanie albo na socjologię? Przymierza się do Politechniki Lubelskiej, ale wszystko może się jeszcze zmienić. – Nie biorę korepetycji – zapewnia Radek. – Z przedmiotów maturalnych chodzę na tzw. rozszerzenia. Myślę, że to wystarczy, żeby zdać. Ale czy wystarczy, żeby zdać dobrze? I dostać się na wymarzone studia? Zdania są podzielone. Szczególnie pomiędzy szkołą a rodzicami przyszłych studentów. – Korepetycje? Nie ma takiej potrzeby. Moim zdaniem wystarczy solidnie się uczyć – twierdzi Ryszard Borowiec, dyrektor II LO w Świdniku. Podobnego zdania jest dyrektor I LO. – Po to są dodatkowe, nieodpłatne zajęcia, żeby uzupełnić braki – mówi Stanisław Stefańczyk, dyrektor I LO w Świdniku. Ale rodzice nie zawsze dowierzają zapewnieniom dyrekcji. – Mój wnuk bierze korepetycje ze wszystkich maturalnych przedmiotów. Nauczyciele o tym wiedzą i nie mają nic przeciwko temu. Dyrekcja szkoły podobnie, bo to podnosi poziom końcowych wyników. Gdyby nie prywatne lekcje o dobrze zdanej maturze i studiach nie byłoby mowy – uważa dziadek jednego z uczniów „Baczyńskiego”. – Rodzice są nadmiernie troskliwi – ripostuje dyrektor Borowiec. – Moje dzieci nie brały dodatkowych lekcji i dostały się na studia. To kwestia tego, ile czasu poświęca się na naukę. Sami uczniowie chętnie jednak dokształcają się na prywatnych lekcjach. I to wcale nie ci „słabi”, którzy muszą dorównać do poziomu klasy. – Im ktoś ma większą wiedzę, tym większa jest jego świadomość własnych braków. Prawda jest taka, że to ci dobrzy uczniowie, mający wyższe aspiracje, dokształcają się na prywatnych lekcjach – twierdzi Maciek. I, niestety, tacy, których na to stać. Albo raczej ich rodziców. A inwestycja w dodatkowe lekcje przyszłego studenta może zachwiać nawet najsolidniejszym budżetem domowym. – Biorę korki z polskiego, angielskiego i matematyki – przyznaje uczeń II LO. – Za 1,5 godziny matematyki płacę 100 zł. Polski mam ze znajomą, więc wychodzi mi taniej, bo 40 zł. Za 2 godziny indywidualnych lekcji języka angielskiego musimy w Świdniku zapłacić od 50 do nawet 100 zł. Podobnie kształtują się ceny za korepetycje z innych przedmiotów. Ci, którzy zdecydowali się na prywatne dokształcanie, biorą lekcje już od jesieni. Kilka razy w tygodniu. – Z tego co wiem 70 proc. moich kolegów chodzi na korepetycje – ocenia Maciek. – Na pewno byłoby więcej chętnych, ale to, niestety, kosztowna sprawa. Nie wszystkich stać na wydatek rzędu kilkuset złotych tygodniowo... W I LO na początku tego roku szkolnego dyrektor przeprowadził wśród rodziców ankietę. Spytał ich, czy wyślą swoje dzieci na korepetycje. – Niespełna 10 proc. rodziców przyznało się, że płaci za prywatne lekcje swoich dzieci – mówi dyrektor Stefańczyk. – I bardzo dobrze, że było ich tak niewielu. Uważam, że potrafimy dobrze przygotować do matury. W II LO nikt nie przepytywał rodziców o korepetycje. Ale za to na internetowej stronie liceum możemy zapoznać się z ministerialnym programem „Szkoła bez korepetycji”. Program promuje model szkoły, której jakość pracy eliminuje zjawisko korepetycji wśród uczniów. I ta idea – jak zapewnia dyrekcja liceum – w pełni przyświeca ich pracy. A jak to wygląda od strony nauczycieli? – Myślę, że szkoła może przygotować do matury na poziomie podstawowym – uważa Marcin Dyczko, anglista, który uczył w świdnickim liceum. – A jeśli chodzi o poziom rozszerzony, to dodatkowe zajęcia na pewno jeszcze nikomu nie zaszkodziły. To oczywiste, że w mniejszej grupie, a tym bardziej indywidualnie, można szybciej przyswoić wiedzę. Marcin Dyczko szacuje, że nawet połowa maturzystów może pomagać sobie dodatkowymi lekcjami. – No i na pewno nikomu to nie szkodzi. Lepsi uczniowie, to lepsze wyniki, również szkoły – dodaje nauczyciel. A świdnickie licea mają się czym pochwalić. W II LO ze 150 ubiegłorocznych maturzystów, tylko 3 nie studiuje. Niemal wszyscy zdobywają wyższe wykształcenie w Lublinie, w państwowych uczelniach. Ponad jedna trzecia absolwentów studiuje na UMCS. Głównie administrację, pedagogikę, socjologię. 16 proc. dostało się na KUL – są studentami zarządzania, marketingu, prawa i filozofii. 18 proc. kontynuuje naukę w Akademii Rolniczej. Największym powodzeniem cieszy się tutaj technologia żywności, architektura krajobrazu i agroturystyka. Kilka osób podjęło studia w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie. W I LO statystyki nie są prowadzone tak skrupulatnie, jak w „Baczyńskim”. – Wiemy, że około 90 proc. naszych ubiegłorocznych absolwentów studiuje w publicznych wyższych szkołach. A pozostałe 10 proc. uczy się w szkołach policealnych albo w innych prywatnych uczelniach. Ale dokładnej wiedzy o nich nie mamy – informuje dyrektor Stefańczyk. Zdaniem dyrekcji szkoły, największym powodzeniem wśród absolwentów cieszy się Politechnika Lubelska. Jak będzie w tym roku? – Mamy nadzieję, że nie gorzej, bo dużo lepiej już się nie da, skoro 99 proc. naszych absolwentów studiuje – mówi Jolanta Dubaj, z-ca dyrektora II LO. Z dotychczasowych wyników zadowolony jest także dyrektor I LO. – Nasi uczniowie studiują w Warszawie i Poznaniu na prestiżowych kierunkach. Mamy się z czego cieszyć – ocenia dyrektor Stefańczyk. Pytanie, jaki w tym sukcesie ma udział szkoła, a jaki portfele rodziców pozostanie, jak co roku, bez odpowiedzi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama