Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wielka kupa problemów

Psie kupy zalegają na skwerach, trawnikach, chodnikach i w piaskownicach. Tony odchodów z groźnymi pasożytami codziennie trafiają na ulice Lublina. Straż Miejska bezradnie rozkłada ręce, bo tylko nieliczni właściciele psów sprzątają po swoich pociechach.
– Nie chcę mieć wyrzutów sumienia, dlatego sprzątam po moim piesku. Skoro ja mam przyjemność ze zwierzaka, to dlaczego inni ludzie mają z tego powodu cierpieć – mówi Piotr Rożek, handlowiec, mieszkający na Sławinku. Kiedy wyprowadza na spacer Bruna (niemal czteromiesięczny szczeniaczek, krzyżówka husky i wilczura), zabiera ze sobą specjalny zestaw. Plastikowe szczypce i foliowy woreczek. – Sprząta się szybko, łatwo i estetycznie. To żaden problem, ani wydatek. Szczypce dostałem w sklepie zoologicznym jako dodatek do psiego jedzenia. Podejrzewam, że kosztują kilka złotych – mówi Rożek. – Skoro stać mnie na Bruna i jego utrzymanie, to stać i na posprzątanie po nim. Jedynym problemem jest to, że muszę wyrzucić kupę do zwykłego kosza na śmieci. Większość przechodniów nie komentuje sprzątania po swoim psie. Są wyjątki. – Jeden starszy pan był wyraźnie zainteresowany. Pytał skąd mam szczypce, bo jego żona ma dwa psy i taki sprzęt mógłby się przydać. Innym razem grupka chłopaków kpiła z tego, co robię – mówi handlowiec ze Sławinka. Nie do śmiechu jest ludziom, którzy po przejściu chodnikiem, nerwowo rozglądają się, o co wytrzeć buty. Straż Miejska rozkłada bezradnie ręce. – Musimy zastać właściciela z psem na gorącym uczynku. To bardzo trudne. Musielibyśmy chodzić za każdym psem. Czasem dzwonią po nas świadkowie zdarzenia, ale kiedy trzeba złożyć oficjalne zeznanie, wycofują się – tłumaczy Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie. Straż Miejska praktycznie nie karze właścicieli psów. A grozi za to nawet do 500 zł. Gogola mówi, że w ubiegłym roku zaledwie dwie osoby dostały mandat za to, że ich psy zanieczyściły ulicę. – Chcemy przede wszystkim, żeby ludzie sami zrozumieli, że należy sprzątać po swoich pieskach – tłumaczy rzecznik SM. W Lublinie jest ok. 10 tys. psów. Strażnicy miejscy często słyszą: przecież płacę podatek za psa, niech kto inny sprząta. Rzecz w tym, że podatek idzie na schronisko dla bezdomnych psów. A właściciele piesków mają powód, żeby sprzątać. Psie odchody mogą zawierać glisty i pasożyty, które wywołują np. toksokarozę. Ich nosicielami jest ok. 90 % szczeniąt. W dodatku nie wszyscy właściciele regularnie odrobaczają swoje zwierzęta. Kupy trafiają do piaskownic lub miejsc, gdzie bawią się dzieci.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama