Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bijemy na alarm: Dość przemocy w szkole

Tomek był bity do krwi, zmuszany do picia wody z ubikacji. Dziś to on sieje postrach na szkolnym korytarzu. Jest żywym dowodem na to, że przemoc rodzi przemoc. Tomek uczy się w drugiej klasie jednego z lubelskich liceów. Nie pokaże twarzy, nie poda do prasy nazwiska. – Za rok matura – tłumaczy. – Nie chcę być wytykany palcem.
Kiedy przed dwoma laty przyszedł do gimnazjum, miał nowy plecak, modne buty, markowe spodnie, najładniejszą kurtkę. Maminsynek – ocenili starsi koledzy. „Fali” doświadczył już w pierwszym tygodniu. – Chłopaki ustawiali się rzędem na korytarzu. Albo na mnie pluli, albo odbijali mną jak piłką – opowiada Tomek. – Mówili, że takiemu maminsynkowi należy się mocniej niż komukolwiek. Z każdym dniem było gorzej. – Powiedzieli, że jak przejdę „falę”, to będę równiachą. Nie miałem pojęcia, co mnie czeka – wspomina. Dorwali go w szatni i wepchnęli do ust dżdżownicę. – Miałem wytrzymać, aż policzą do stu. Nie dałem rady. Później zaciągnęli mnie do łazienki i kazali pić wodę z sedesu... Wkrótce oprawcy dopadli go przed szkołą. Trzech biło, reszta kibicowała. Polała się krew. Tomek w porwanym ubraniu, z roztrzaskaną wargą, cały w siniakach dotarł na parking. Tam czekała matka. – Nie mogłam sobie wybaczyć, że nie poszłam po niego pod szkołę – mówi pani Małgorzata. Matka zgłosiła pobicie na policję, zawiadomiła dyrektora szkoły. Ale Tomek nie miał spokoju. – Stali w grupce, przeszywali mnie wzrokiem. Niby nic, a ja się panicznie bałem – opowiada chłopak. – Później zaczęły ginąć mi rzeczy. Koszmar. Do liceum szedł z ulgą. Ale tu role się odwróciły. W nowej szkole to on zaczął bić. – Zadzwonili z liceum, że syn pobił kolegę. I nie był to pierwszy taki przypadek – mówi mama Tomka. – Przeżyłam szok. – Musiałem bić. Inaczej powtórzyłoby się to, co w gimnazjum – tłumaczy nastolatek. – A tak to przynajmniej się mnie boją. Przypadek Tomka nie jest odosobniony. Wielu takich jak on trafia do psycholog Jolanty Białogórzec z lubelskiej poradni i trenerki Ośrodka Szkolenia Nauczycieli Stowarzyszenia Psychoprofilaktyki Szkolnej „Spójrz inaczej”. – Ktoś, kto kiedyś był ofiarą przemocy, dziś sam może zachowywać się agresywnie – mówi Białogórzec. – To „urazowy sposób reakcji”. Młody człowiek myśli wtedy, że świat jest dla niego zły, a on sam do niczego się nie nadaje. W parze z tym idzie złość na wszystkich dookoła. A za tym agresja i przemoc. • www.e-paper.pl/dziennikwschodni • Raport CBOS o szkolnej przemocy – w dzisiejszym Magazynie na stronach 8–9 • Jutro: „Młodzież jest taka jak my” – rozmowa z psychologiem Januszem Czapińskim

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama