Już w pierwszym sezonie pracy z drużyną czerwono-czarnych doświadczony szkoleniowiec dotarł do finału fazy play-off w Orlen Basket Lidze, eliminując po drodze, m.in. obrońców tytułu, Energa Trefl Sopot
I choć ostatecznie po mistrzostwo Polski sięgnęła Legia Warszawa, to lubelski zespół zdobył uznanie w koszykarskiej Polsce, będąc największą sensacją rozgrywek, która walczyła w aż siedmiu meczach o złoto. Finalnie na szyjach zawodników oraz sztabu szkoleniowego zawisły srebrne medale. Trzy miesiące później Wojciech Kamiński sięgnął po kolejne trofeum z PGE Startem. Tym razem jego podopieczni zwyciężyli w turnieju o Pekao S.A. Superpuchar Polski, który odbył się w stolicy naszego kraju.
W półfinale rozgrywek "Startowcy" pokonali Górnika Wałbrzych, natomiast w finale ponownie okazali się lepsi od Trefla, choć do przerwy rywale prowadzili różnicą czternastu punktów. Znakomita postawa w drugiej połowie meczu sprawiła, że czerwono-czarni wywalczyli Superpuchar imienia Adama Wójcika po raz pierwszy w historii klubu.
Niestety, obecne rozgrywki są dla Wojciecha Kamińskiego zdecydowanie gorsze. Klub długo musiał drżeć o utrzymanie w Orlen Basket Lidze, a szkoleniowiec dokonał wielu zmian w stosunku do pierwotnie stworzonej drużyny. Utrzymać w OBL ostatecznie się udało, ale gra była daleka od satysfakcjonującej.
– Kilka rzeczy decydowało o tym, że zostałem w Lublinie. Praca, która została zapoczątkowana w zeszłym sezonie, w tym sezonie nie została zakończona. Mamy swoje cele i chcę aby klub się piął w górę oraz się rozwijał. Tu mi się dobrze pracuje, a Lublin jest dobrym miejscem dla sportu. Dziękuję za zaufanie od prezesa Arkadiusza Pelczara – powiedział Wojciech Kamiński.
Lublinianom został do rozegrania już tylko jeden mecz w tym sezonie. Odbędzie się on w środę w Dąbrowie Górniczej. I już wiadomo, że nie zagra w nim Jordan Wright. Amerykanin został sprzedany do Hapoelu Holon. Po 21. kolejkach obecnego sezonu jego nowy zespół zajmuje szóste miejsce w tabeli izraelskiej ekstraklasy i walczy o udział w fazie play-off.
– Od kilku tygodni byliśmy atakowani różnymi propozycjami odnośnie wykupu niektórych zawodników. W tamtym czasie nie chcieliśmy tego robić. Teraz dostaliśmy kolejną ofertę, mamy szeroką kadrę meczową i spokojnie sobie poradzimy w Dąbrowie Górniczej. Zawsze lepiej mieć pieniądze niż ich nie mieć – dodał Wojciech Kamiński.














Komentarze