Wciąż nie strzelają, przestali też bronić
Zagłębie, które w środę grało pierwszy mecz finałowy Pucharu Polski z Wisłą Płock, a jutro zmierzy się w rewanżu, nie zastosowało wobec słabych gości taryfy ulgowej. Zespół Franciszka Smudy, choć zmęczony piłkarskim maratonem, zwyciężył przekonująco i przesunął się na trzecią pozycję. Na trzecie miejsce, ale od tyłu, obsunął się również Górnik Łęczna. Do końca sezonu pozostały trzy kolejki i strach pomyśleć, gdzie będzie ekipa Dariusza Kubickiego 13 maja,
po spotkaniu z Górnikiem Zabrze...
- 02.05.2006 10:08
BRAMKI
1:0 - Chałbiński (39), 2:0 - Chałbiński (65).
SKŁADY
Zagłębie: Liberda - Bartczak, Arboleda, Stasiak, Mierzejewski - Łobodziński, Szczypkowski, Jackiewicz, Iwański (46 Ibrahim), Piszczek - Chałbiński (86 Cap).
Górnik: Bledzewski - Kulig, Golem, Jurkowski, Sokolenko - Nikitović, Wędzyński (66 Kcira), Sokołowski (46 Kubica) - Oziemczuk (59 Manevski), Bykowski - Grzegorzewski.
Czerwona kartka: Sokolenko (Górnik,
90 min - za dwie żółte). Żółte kartki: Bartczak (Z) - Oziemczuk, Sokolenko (G).
Sędziował: Marek Mikołajewski (Ciechanów). Widzów: 3000.
Na Dolny Śląsk łęcznianie pojechali bez Piotra Bronowickiego (kartki) oraz Rafała Kaczmarczyka (kontuzja). Na ławce usiadł natomiast Andrzej Kubica. Do składu po pauzie wrócili za to Grzegorz Wędzyński z Jakubem Grzegorzewskim. Górnik wiosną ma ogromne problemy ze zdobywaniem goli i wygrywaniem. Dlatego przed konfrontacją z faworyzowanym Zagłębiem \"zielonoczarni” wyszli z założenia - jeśli nie możesz zwyciężyć, przynajmniej nie przegrać.
I ten plan nawet długo przynosił skutek, bo pod obiema bramkami okazji było tle, co kot napłakał. Taki układ utrzymywał się prawie do końca pierwszej połowy. Prawie, bo tym razem koncentracji zabrakło w 39 min. Andrzej Szczypkowski popisał się prostopadłym podaniem, a do piłki ruszyli Michała Chałbiński z Toni Golemem. Trudno zrozumieć, co chciał zrobić Chorwat, w każdym razie lubiński napastnik nie miał żadnego problemu, aby go minąć. Mimo to wydawało się, że i tak z tej sytuacji nic nie będzie, bo futbolówka uciekła niemal do linii końcowej. A jednak... Chałbiński strzelił, górą z ostrego kąta, a piłka, między słupkiem a Andrzejem Bledzewskim, jeszcze po poprzeczce, ugrzęzła w siatce. Goście dostali \"obuchem w łeb”, bo za chwilę ten sam zawodnik mógł rozstrzygnąć losy spotkania. Jednak tym razem piłka przeszła obok bramki. Rewanżem było uderzenie Przemysława Kuliga.
W przerwie obaj trenerzy zdecydowali się na zmiany, ale tylko Franciszek Smuda miał z tego powodu satysfakcję. Zagłębie atakowało, lecz dobre okazje zaprzepaszczali Dariusz Jackiewicz i Łukasz Piszczek. Ta nieudolność trwała do 65 min. Wtedy znowu źle zachował się Golem. Rezerwowy Sunday Ibrahim podał do Chałbińskiego, który po raz drugi pokonał bramkarza Górnika. Bledzewski ponownie miał szansę na lepszą interwencję, bo piłka przeleciała po jego rękawicach.
Miejscowi wcale nie spoczęli na laurach, mimo że losy meczu były już praktycznie rozstrzygnięte. W 75 min po wrzutce Grzegorza Bartczaka Chałbiński przymierzył w poprzeczkę. A \"górnicy”? Najlepszą sytuację mieli w 87 min. Wtedy piłkę po strzale Veljko Nikitvicia Mariusz Liberda zdołał wybić nad poprzeczkę. Łęcznianie jednak się uparli, aby ostatnie słowo należało do nich. I dopięli swego, bo tuż przed końcem czerwoną kartką, za drugą żółtą, arbiter ukarała Walerija Sokolenkę.
(ogor)
Dariusz Kubicki, trener Górnika
- Widać było, że oba zespoły walczą o inne cele. Zagłębie gra o puchary, my o utrzymanie. Być może, gdyby do przerwy nie padła bramka, to wynik byłby dla nas korzystniejszy.
Franciszek Smuda, trener Zagłębia
- Jesteśmy już bardzo zmęczeni, nie miałem do tej pory takiego sezonu, gdy trzeba grać co trzy dni. Bardzo dziękuję moim piłkarzom, że dali z siebie wszystko, że walczyli. Teraz koncentrujemy się już na meczu rewanżowym z Wisłą. •
Michał Stasiak, obrońca Zagłębia
- Na finiszu rozgrywek gra się coraz ciężej, dlatego tym bardziej, po pucharowym spotkaniu z Wisłą Płock, cieszymy się ze zwycięstwa nad Górnikiem Łęczna oraz z zachowania czystego konta. Sytuacja w tabeli jest taka, że w każdym spotkaniu musimy mierzyć się z rywalem albo walczącym o pozycję na podium, albo broniącym się przed spadkiem. Tak więc na łatwe zdobycze nie ma co liczyć. Spodziewaliśmy się, że w Kielcach Legia urwie punkty Koronie, co przy zwycięstwie nad Górnikiem Łęczna stawia nas w niezłej sytuacji w trzech ostatnich meczach. Jednak staramy się nie dzielić przeciwników na łatwych i trudnych, tylko za każdym razem grać swoje i wygrywać. Podobnie będzie przed środowym rewanżem w Płocku w Pucharze Polski, w którym mamy nadzieję jeszcze spróbować odrobić straty. Presja jest teraz po stronie Wisły. •
Michał Chałbiński, napastnik Zagłębia
- Od meczu z Górnikiem Zabrze, w którym nie wykorzystałem rzutu karnego, nie mogłem odnaleźć wcześniejszej skuteczności. Dlatego cieszę się, że ponownie zwyciężyliśmy i wciąż zachowujemy szansę na uplasowanie się w tym sezonie na trzecim miejscu i grę w europejskich pucharach. •
28 kolejka (5-7 maja): Górnik Łęczna - Korona • Arka - Pogoń • Odra - Polonia • Cracovia - Lech • Groclin - Wisła Płock • Bełchatów - Zagłębie • Legia - Amica • Wisła Kraków - Górnik Zabrze
29 kolejka (10 maja): Amica - Górnik Łęczna • Wisła Kraków - Arka • Górnik Zabrze - Legia • Korona - Bełchatów • Zagłębie - Groclin • Wisła Płock - Cracovia • Lech - Odra • Polonia - Pogoń
30 kolejka (13 maja): Górnik Łęczna - Górnik Zabrze • Arka - Polonia • Pogoń - Lech • Odra - Wisła Płock • Cracovia - Zagłębie • Groclin - Korona • Bełchatów - Amica • Legia - Wisła Kraków
• Pluje pan sobie w brodę, że wybrał ofertę z Łęcznej?
- Nie i nie wiem dlaczego wszyscy myślą, że piłkarze którzy przyszli do Górnika zimą, teraz muszą żałować swoich decyzji. To dla mnie nowe doświadczenie, nowy klub, nowy trener i nowe otoczenie.
• Ale niedawno pan awansował do ekstraklasy, a teraz może z niej spaść...
- Grozi nam spadek, ale wcale nie jest powiedziane, że faktycznie zlecimy do drugiej ligi. I nie przejmuję się tym, że typują nas do takiej roli. Trochę nawet mnie to śmieszy, tak samo jak twierdzenie o chybionych transferach. Przed nami trzy mecze, w których wszystko może się zdarzyć. Na przykład możemy dwa razy wygrać i raz zremisować. Wiem, że stać nas na to. A jeśli chodzi o grę w ekstraklasie, to ja przecież nie występuję w niej od pięciu czy sześciu lat. Dopiero niedawno się w niej znalazłem.
• Przyszedł pan do Górnika strzelać gole, ale jak jesienią było z tym
w zespole krucho, tak jest nadal.
- Sam zdaję sobie sprawę, że jedna bramka to niewiele. Mamy problem z wypracowywaniem trzech, czterech klarownych okazji w meczu. Jednak za strzelanie goli nie odpowiadają tylko napastnicy. Wszyscy atakujemy i wszyscy również bronimy. W Łęcznej muszę rywalizować o miejsce z Maciejem Bykowski i Andrzejem Kubicą. To doświadczeni zawodnicy, więc mam się od kogo uczyć i kogo podglądać. Nie miałem stałego miejsca w zespole, byłem również wystawiany na boku. A to niekoniecznie służy ustabilizowaniu formy.
• W Lubinie ze stwarzaniem zagrożenia było podobnie. Trudno nawet było odróżnić, kto w środę grał w Pucharze Polski - Górnik czy Zagłębie.
- Zagłębie to klasowy zespół. Wyszliśmy z jednym napastnikiem, uważam, że dobrze ustawieni taktycznie. Bo trudno było spodziewać się, że zaatakujemy, szybko strzelimy jednego gola, potem drugiego. Nasze sytuacje, to moja w pierwszej połowie, kiedy piłka odskoczyła mi w polu karnym, Przemka Kuliga i w końcówce Veljko Nikitovicia.
• Teraz spotkanie z Koroną, również walczącą o europejskie puchary. Pan wcześniej grał w Kielcach.
- Jednak to nie będzie dla mnie żaden szczególny mecz. Dostawałem szanse od trenera Ryszarda Wieczorka, ale nie do końca je wykorzystywałem. To dla mnie dopiero pierwszy sezon w I lidze, choć dla Grześka Piechny niby też. Jednak \"Kiełbasa” grał wcześniej w wielu klubach. Wiedziałem, że przyjdzie Krzysztof Gajtkowski i będę miał mało okazji do grania. Dlatego odszedłem. Nie mam zamiaru nikomu nic udowadniać, bo to przecież dzięki działaczom Kolportera usłyszano o mnie w Polsce. Na pewno nie będzie żadnych indywidualnych fajerwerków, a jedyną rzeczą jaką chcę pokazać, to ta, że Górnik zasługuje na grę w ekstraklasie.
• O wszystkim może dopiero decydować ostatni mecz z Górnikiem Zabrze.
- W naszym przypadku każdy już będzie decydujący. Nie wiem, który klub ma korzystniejszy układ, ale wiem natomiast, że jeśli nie wygramy z Koroną, możemy znaleźć się już w ogromnych tarapatach.
• Ten zespół akurat zdążył pan poznać nieźle.
- Kielczanie walczą o podium i myślę, że przyjadą nas zaatakować. A to może zostawić nam sporo swobody. Rywali może też zgubić, po meczach z Koroną i Legią, nadmierna pewność siebie. Trener Wieczorek preferuje grę skrzydłami i na to musimy zwrócić uwagę. Oni też popełniają błędy.
• Górnik jest klubem, w którym podobno jest wszystko poukładane. Dlaczego brakuje wyników?
- Sam jestem tym zaskoczony i zmartwiony. Jednak nie dopuszczam myśli o degradacji. Pomimo wciąż niezłego układu tabeli, przed nami ciężka walka o utrzymanie. Czasami wydaje mi się, że lepiej grać z nożem na gardle.
Rozmawiał Artur Ogórek
1. Legia 27 60 44-15
2. Wisła K. 27 55 43-18
3. Zagłębie 27 45 43-29
4. Amica 27 43 42-26
5. Korona 27 43 43-30
6. Lech 27 41 42-40
7. Pogoń 27 34 28-33
8. Dyskobolia 27 34 34-40
9. Odra 27 33 20-26
10. Bełchatów 27 33 26-30
11. Cracovia 27 33 29-41
12. Wisła P. 27 31 29-41
13. Górnik Z. 27 29 29-42
14. Górnik Ł. 27 27 19-25
15. Arka 27 26 20-29
16. Polonia 27 20 18-44
28 kolejka: (5 maja) Legia - Amica •
(6 maja) Wisła K. - Górnik Z. • (7 maja) Bełchatów - Zagłębie • Cracovia - Lech • Górnik Ł. - Korona (godz. 18) • Groclin - Wisła P. • Odra - Polonia • Arka - Pogoń.
Zagłębie Lubin - Górnik Łęczna 2:0 (1:0)
Polonia Warszawa - Cracovia 1:3 (1:2)
Bramki: Cichon (23) - Bojarski (12), Łukasiewicz (30, samobójcza), Joao Paulo Heidemann (90).
Polonia: Simunić - Szymanek, Łukasiewicz, Kowalczyk, Hucika (59 Jarosiewicz) - Dźwigała, Ekwueme, Cichon (76 Gołaszewski), Zasada (76 Biernacki) - Citko, Kosmalski.
Cracovia: Olszewski - Wacek, Skrzyński, Nowak - Giza (87 Uszalewski), Baran, Przytuła, Bojarski, Drumlak (87 Heidemann) - Bania, Moskała.
Polonia jest już jedną nogą w drugiej lidze. Nie pomogła zmiana trenera - Jana Żurka zastąpił Andrzej Wiśniewski.
Pogoń Szczecin - Odra Wodzisław 1:0 (0:0)
Bramka: Edi (74 z karnego). Czerwona kartka: Korzym (69, Odra, za faul).
Pogoń: Pesković - Valdir, Julcimar, 15. Batata (46 Anderson), Matlak (74 Matheus) - Lilo, Kaźmierczak, Tavares, Grzelak (58 Daniel Cruz) - Edi Andradina, William.
Odra: Pilarz - Krysiński, Dudek, Malinowski, Szary - Muszalik, Kowalski, Zjawiński (80 Smoliński), Woś (46 Kokoszka) - Korzym, Czerkas.
Rzut karny dla Pogoni został podyktowany za zagranie piłki ręką przez Dariusza Dudka. Dla Odry \"jedenastki” nie wykorzystał Ireneusz Kowalski, którego strzał obronił Boris Pesković.
Lech Poznań - Groclin Dyskobolia 4:1 (3:1)
Bramki: Zakrzewski (11, 36), Wachowicz (12, 74) - Rocki (35).
Lech: Kotorowski - Marciniak, Bosacki, Mowlik, Telichowski - Zakrzewski, Świerczewski, Scherfchen (83 Wilk), Samba Ba (67 Topolski) - Reiss, Wachowicz (78 Buzała).
Groclin: Przyrowski - Lazarevski (36 Gęsior), Lacić, Sablik, Lasocki - Piechniak, Pawlak (57 Kozioł), Sokołowski, Rocki - Ślusarski, Sikora (75 Kaźmierowski).
Po siedmiu meczach bez porażki Groclin wreszcie znalazł pogromców, w derbach Wielkopolski. Lech wygrał po prezentach gości. Najpierw Mate Lacić wyłożył futbolówkę Zbigniewowi Zakrzewskiemu, a przy drugim golu fatalnie po dalekim uderzeniu zachował się Sebastian Przyrowski. A w zasadzie nie zachował się, bo stal jak wyryty. Czesław Michniewicz (Lech): Mieliśmy duży respekt przed Groclinem, który w lidze po dwóch pierwszych porażkach, grał coraz lepiej. Jestem pełen uznania dla swoich zawodników, zagraliśmy naprawdę bardzo dobre spotkanie. W sumie dawno nie widziałem meczu prowadzonego w tak szybkim tempie przez niemal 90 minut. Werner Liczka (Groclin): To spotkanie było dla nas lekcją pokory. Przegraliśmy jak najbardziej zasłużenie. Zaczęli mecz grając bardzo nonszalancko, wręcz frajersko. Sposób, w jaki straciliśmy dwie bramki, nie może zdarzać się w pierwszej lidze.
Wisła Płock - GKS Bełchatów 0:1 (0:0)
Bramka: Klepczarek (83).
Wisła: Wierzchowski - Truszczyński (52 Peković), Belada, Magdoń, Kazimierczak - Romuzga, Rachwał, Geworgian (54 Żivković), Mierzejewski (79 Obajdin), Sedlacek - Jeleń.
GKS: Lech - Fonfara, Cecot, Pietrasiak, Popek (74 Strąk) - Ujek, Kuranty, Jarzębowski (55 Klepczarek), Garguła - Dziedzic (67 Wróbel), Matusiak.
GKS Bełchatów, który nie przegrał szóstego z kolei spotkania, może już myśleć o nowym sezonie. Dla Wisły była to piąta ligowa porażka z rzędu.
Górnik Zabrze - Arka Gdynia 2:0 (0:0)
Bramki: Radler (62), Bukowiec (90).
Górnik: Sławik - Radler, Prokop, Wiśniewski, Magiera - Seweryn (89 Bukowiec), Juszkiewicz, Bukalski, Dudziński, Bartos (52 Andraszak) - Król.
Arka: Krupski - Kościelniak, Sobieraj, Jawny, Majda - Gorząd (51 Parzy), Ulanowski, Niciński, Nawrocik (88 Pudysiak), Wróblewski - Pilch (51 Ława).
Marek Motyka wrócił do pracy w Górniku. Wojciech Wąsikiewicz (Arka): Byłem przekonany, że wygra drużyna, która pierwsza strzeli gola. To też się potwierdziło - szkoda że to nie mój zespół zdobył pierwszą bramkę. Mamy w drużynie \"szpital”. Kilku zawodników zagrało praktycznie bez treningów. Nie mógł wystąpił Olgierd Moskalewicz, który był motorem napędowym drużyny. Marek Motyka (Górnik): O takim powrocie mogłem marzyć. Cały czas od początku graliśmy o zwycięstwo. W pierwszej połowie Akra była groźna, zwłaszcza przy rzutach rożnych. W przerwie powiedziałem zawodnikom, żeby konsekwentnie atakowali. Po zdobyciu gola czekaliśmy, żeby rywal się odkrył, grając perfekcyjnie w obronie. Zyskaliśmy trochę spokoju. Teraz przed nami mecze z najlepszymi zespołami w lidze. Już zaczynamy myśleć o najbliższym spotkaniu z Wisłą. Musimy zrobić wszystko, by w Krakowie nie przegrać.
Korona Kielce - Legia Warszawa 2:2 (2:0)
Bramki: Robak (20), Bonin (43) - Choto (50), Włodarczyk (90+2).
Korona: Mielcarz - Bednarek (86 Piątkowski), Hernani (35 Drzymont), Golański, Szyndrowski - Bonin (88 Bilski), Hermes, Zganiacz, Sasin - Robak, Piechna.
Legia: Fabiański - Bronowicki, Choto, Szala (27 Rzeźniczak), Kiełbowicz (46 Włodarczyk) - Karwan (46 Kucharski), Surma, Burkhardt, Edson, Roger Guerreiro - Szałachowski.
Po dziewięciu zwycięstwach z rzędu Legia straciła pierwsze punkty. Ryszard Wieczorek (Korona): Rozegraliśmy jedno z lepszych spotkań ligowych, wraz z piłkarzami Legii zawodnicy stworzyli świetne widowisko piłkarskie. W pierwszej połowie nasi piłkarze grali zdyscyplinowanie i odważnie, dali z siebie sporo sił, byliśmy bliscy pełnego sukcesu. Przecież gramy o trzecie miejsce, więc szkoda straconych punktów. Jesteśmy jednak dobrej myśli.
Amica Wronki - Wisła Kraków 0:1 (0:1)
Bramka: Paweł Brożek (43).
Amica: Linka - Wasilewski, Dziewicki, Bieniuk, Skrzypek - Kikut, Simr, Murawski (87 Burkhardt), Gregorek (55 Grzybowski) - Dembiński (65 Micanski), Pitry.
Wisła: Pawełek - Baszczyński, Kłos, Dudka, Mijailović - Błaszczykowski (82 Gołoś), Sobolewski, Burns, Zieńczuk - Paweł Brożek (74 Dawidowski), Kryszałowicz (76 Piotr Brożek).
Reklama













Komentarze