Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska III liga

• Motor Lublin – Tłoki Gorzyce7:0 • Wisła II Kraków – Avia Świdnik 1:1 • Hetman Zamość – AKS Busko Zdrój 1:2 • Górnik Wieliczka – Pogoń Leżajsk 5:2 (Księżyc 55, 60-k, 86-k, Sendorek 72, Suchan 90 – Lach 70, Pacuła 79) • Stal Rzeszów – Hutnik Kraków 2:0 (Wójcik 33, Łuczyk 47) • Sandecja Nowy Sącz – Kmita Zabierzów 0:2 (Bagnicki 45, Ankowski 50) • Stal Stalowa Wola – Wierna Małogoszcz 2:0 (Gęśla 21, Jabłoński 29) • Kolejarz Stróże – Stal Sanok 2:2 (Mielec 22, A. Bałuszyński 45 – Badowicz 5, D. Niemczyk 26) 1. Kmita Zabierzów 22 44 40-23 2. Avia Świdnik 22 43 31-17 3. Stalowa Wola 22 43 23-13 4. Stal Rzeszów 22 41 34-20 5. Górnik Wieliczka 21 36 30-19 6. Hutnik Kraków 22 33 30-28 7. Motor Lublin 21 31 32-17 8. Hetman Zamość 22 29 22-20 9. Sandecja N. Sącz 22 28 23-25 10. Stal Sanok 21 24 25-25 11. Kolejarz Stróże 22 23 27-38 12. Busko Zdrój 21 21 19-31 13. Tłoki Gorzyce 21 20 18-40 14. Pogoń Leżajsk 22 18 16-35 15. Wierna Małogoszcz 20 15 19-30 16. Wisła II Kraków 19 13 16-24 3 maja: Hetman – Stalowa Wola • Avia – Wieliczka • Hutnik – Motor • Busko Zdrój – Sandecja • Kmita – Rzeszów • Tłoki – Wisła II • Pogoń – Kolejarz • Sanok – Wierna. Bramki: Wachowicz (38 z karnego) - Gil (41 z karnego, 58). Hetman: Baranowski - Czerniak, Wachowicz, Saramak, Waga - Kleszcz, Szczyrba, Iwanicki, Połeć (60 Hałas) - Sadowski (60 Lipiec), Narwojsz. AKS: Mierzwa - Banasik, Pokrywka, Charuga, Szlema - Fatyga, Gajda, Gryz, Francuz - Gil, - Jagodziński. Żółte kartki: Połeć, Narwojsz, Wachowicz (H). Widzów 200. Bardzo niski poziom i bramki po karnych z \"kapelusza” - tak w dużym uproszczeniu można opisać spotkanie Hetmana z broniącym się przed degradacją AKS Busko. Po ostatnich występach swoich pupili kibice nie mogą być pewni, jaką jedenastkę przyjdzie im oklaskiwać w kolejnym meczu. Zespół z ul. Królowej Jadwigi zmienia oblicza niczym dr Jekyll z powieści Roberta Stevensona. Po zwycięstwie, w dziesiątkę, z mocnym Hutnikiem Kraków, przychodzi porażka ze słabiutkim AKS Busko. Osłabieni brakiem sześciu zawodników zamościanie kazali publiczności czekać na bramkę aż do końcówki pierwszej połowy. W 38 minucie, równie słaby co widowisko, arbiter podyktował dla miejscowych rzut karny, za faul na Marcinie Połeciu (w rzeczywistości przewinienie miało miejsce przed linią wyznaczającą pole karne). Pewnym egzekutorem \"niepewnej” jedenastki, był Andrzej Wachowicz. Sędzia Romanowski nie poprzestał na tym i w trzy minuty później sięgnął do cylindra po kolejnego \"króliczka”. Tym razem odgwizdał przewinienie Macieja Saramaka, który... nawet nie miał kontaktu z upadającym zawodnikiem. Marek Baranowski nie miał szans w konfrontacji z Damianem Gilem, który pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. Aktywny był Adrian Sadowski. Rezonu \"hetmańskim” wystarczyło jedynie na 45 minut. Po zmianie stron podopieczni Waldemara Wiatra całkowicie spuścili z tonu i snuli się po boisku. Niewybiegający ponad przeciętność przyjezdni podwyższyli na 2:1, a wynik po rzucie rożnym ustalił Gil. Przypomnijmy. Niewiele brakowało, a strzelec dwóch bramek dla Buska występowałby w drużynie z Zamościa. Napastnik zgłosił w styczniu swój akces do Hetmana, odbył wiążące rozmowy z działaczami i w dniu wyjazdu na zgrupowanie do Brennej, niespodziewanie zmienił zdanie. Po stracie drugiej bramki gospodarze próbowali zmienić niekorzystny wynik. Nie potrafili jednak zawiązać składnej akcji. Sukcesu nie mogły także zapewnić dośrodkowania w pole karne w poszukiwaniu zupełnie niewidocznego Marcina Narwojsza. Już jutro Hetman zmierzy się w Zamościu ze Stalą Stalowa Wola. Po serii meczów bez porażki, dobra passa odwróciła się. Klub z ul. Królowej Jadwigi przegrywa kolejny mecz, a fatalna sytuacja kadrowa sprawia, że Waldemar Wiater nie może mówić o komforcie pracy. W meczu z AKS czwartą żółtą kartkę obejrzał Wachowicz. Kontuzje wykluczyły z gry Tomasza Sobczyka, Jacka Sowę, Dariusza Reyera i Przemysława Kitę. Najprawdopodobniej do drużyny powróci za to Mariusz Pliżga. Po blamażu z \"uzdrowiskowymi”, chyba w ramach rekompensaty, obniżono ceny biletów na jutrzejszy mecz ze Stalą Stalowa Wola do pięciu złotych. (GREG) Bramki: Zajączkowski (15 z karnego), Popławski (25, 48, 53), Ocholeche (60), Styżej (76), Koczon (80) Motor: Studziński - Kubiak, Turkowski (73 Żmuda), Styżej, Zajączkowski - Ocholeche (60 Lenart), Drej, Grębowski (73 Maziarz) - Prędota, Popławski, Stachyra (73 Koczon). Tłoki: K. Beszczyński - Więckowski (53 Pacholczak), D. Beszczyński, Piasecki, Rychel - Korzonek (66 Piwowar), Samołyk, Gajda (46 Bernaś), Głuch - Rogowski, Sroka (80 Brożyna). Żółte kartki: Drej (M) - Bernaś (T). Widzów: 300. Sędziował: Paweł Pskit (Łódź). \"Chłopaki jesteśmy z wami” z takim napisem na podkoszulkach przykrywających żółte trykoty wyszli w piątek na boisko piłkarze Motoru. - Solidaryzujemy się z kolegami usuniętymi z drużyny. Chcemy pokazać, że nadal jesteśmy jednym zespołem - tłumaczył Marcin Popławski. Odsunięci piłkarze obserwowali efektowną wygraną \"żółto-biało-niebieskich” z trybun. W obecności garstki widzów Motor zdeklasował przyjezdnych 7:0. Swoje premierowe trafienie dla \"żółto-biało-niebieskich” zaliczył Bernard Ocholeche. Efektowny szczupak \"Beniego”, pogrążający zupełnie bramkarza Kamila Beszczyńskiego, został nagrodzony gromkimi brawami. Rozmowa z Pawłem Bugałą, pomocnikiem Motoru Lublin • Jesteś jeszcze piłkarzem Motoru? - Jeszcze tak, ale od środy już nie trenuję. Nie pozwolono mi wyjść razem z zespołem na zajęcia. W sobotę, zgodnie z umową, przyszedłem do klubu licząc się z tym, że Motor będzie chciał rozwiązać ze mną kontrakt. Następne spotkanie w tym tygodniu. • Mówisz to z takim spokojem... - Nie mamy już szans na awans, więc robione są przymiarki budowy drużyny pod kątem przyszłego sezonu. • A wokół Bugały tego zespołu nie można budować? - Widocznie nie. • Co naprawdę jest główną przyczyną twojego odsunięcia - forma sportowa czy wysoki kontrakt? - Pytanie o pieniądze nie jest do mnie. Pewnie jak na warunki trzecioligowe nie mam niskiego kontraktu, ale na taki wcześniej klub przystał i taki ze mną podpisał. Więc nie rozumiem, o co chodzi. Czy z tego powodu mam się tłumaczyć?! Ale faktem jest, że Motor ma pewne kłopoty finansowe, bo ostatnie pieniądze jakie otrzymaliśmy, pochodzą za styczeń. Teraz dopiero miało być wyrównane za luty. • Co z formą, może źle przepracowałeś okres przygotowawczy? - Nie zgadzam się. Fizycznie i piłkarsko dochodziłem do siebie, właśnie po okresie zimowym. Niestety, w pięciu meczach wywalczyliśmy tylko pięć punktów. Miało być dwanaście, bo w czterech spotkaniach powinniśmy byli zwyciężyć z palcem w nosie. Pomijam tylko wyjazd do Stróży, bo tam zostaliśmy oszukani. • Zaskoczyła cię decyzja klubu? - Chyba mogłem się tego spodziewać. Tym bardziej że od kiedy przyszedłem do Motoru, zobaczyłem, iż dzieją się tutaj cuda wianki. • Dużo mówiło się o awansie, ale jak się okazuje na wyrost. Może przyczyną był... słaby skład? - Uważam, że z tą kadrą dalibyśmy sobie radę nawet w drugiej lidze, w której jest znacznie większa kultura gry. W trzeciej jest tylko walka. • Dominik Malesa, Piotr Soczewka, Paweł Bugała - wszyscy graliście w wyższych ligach, a w Motorze trudno było to dostrzec. - Może jakaś klątwa ciąży na tym klubie, bo faktycznie, kto przychodził tutaj, miał problemy z graniem. • Kiedy przed dwoma laty odbierałeś Oskara Canal Plus za bramkę roku, a kibice chcieli stawiać ci pomnik, chyba nikt się nie spodziewał, że sinusoida twojej kariery tak szybko opadnie w dół. - Ja również nie miałem takich myśli. Wszystko zacięło po przyjściu do Górnika jednego trenera... • ...Bogusława Kaczmarka. - Nie spodziewałem się, w wieku 30 lat, że jeszcze gdzieś będę musiał się przeprowadzać. Jeśli dobrze gram w piłkę, to mogę to robić w Łęcznej, tak jak przez kilka wcześniejszych lat. Jednak wtedy odechciewało się w ogóle grać. Zresztą nie tylko mnie potraktowano w taki sposób. • Zostałeś w końcu oficjalnie pożegnany przez Górnika? - Nie, nawet nikt nie zadzwonił. Czyżbym został wrogiem numer jeden klubu z Łęcznej? • Odszedłeś do Lecha, z którego rękę ci podał Czesław Michniewicz. W \"Kolejorzu” miałeś kłopoty z aklimatyzacją? - Rozkręcałem się powoli. W Poznaniu już od dawna były kłopoty finansowe, a ja miałem niezłe zarobki. Dlatego ktoś w zarządzie pomyślał, aby nie przedłużać ze mną umowy, chociaż miałem jeszcze klauzulę na dwa dalsze lata. Trener mówił, że chciał, abym dalej grał w Lechu. • I wybrałeś... trzecią ligę. - Chciał mnie sprowadzić do Piasta Gliwice Jacek Zieliński, ale wybrałem rodzinny Lublin, bo tutaj był budowany zespół pod kątem awansu. • Nie żałujesz, że nie skorzystałeś z ofert wyjazdu zagranicę lub Legii? - Legia chciała mnie sześć sezonów wcześniej. Miałem wtedy 25 lat, czyli byłem w najlepszym wieku dla piłkarza. W takim teraz jest Grzesiek Bronowicki i dobrze sobie radzi. Więc i ja pewnie dałbym sobie radę. A z zagranicy? Aż takich konkretów nie było. Jednak po co do tego wracamy... • Uważasz się za kozła ofiarnego? - Nie tylko mnie odsunięto od drużyny. • I co będziesz robił do końca sezonu? - Remontował dom na wsi. • A potem? Paweł Bugała skończył się jako piłkarz? - Nie wiem co będzie potem. Może ktoś się zgłosi i zechce zatrudnić Pawła Bugałę. Sam na pewno nie będę wydzwaniał po klubach, a z menedżerem rozstałem się przed rokiem. Rozmawiał Artur Ogórek Bramki: Małecki (85) – Misztal (67). Wisła II: Talaga – Jacek, Kokoszka, Rosłoń, Szkolnik – Husejko, Broź (55 Szałęga), Wojcieszyński (84 Jeleń), Gamla (72 Mitka) – Smółka (55 Małecki), Boguski. Avia: Gieresz – Orzędowski, Machnikowski, Dziewulski, Czępiński – Mazurek, Wiącek, Gutek, Misztal – Pranagal – Gromba. Żółta kartka: Wojcieszyński (W). Sędziował Mariusz Siciński (Opole). Widzów: 100. O, nikogo z pierwszej drużyny? – musieli dziwić się piłkarze ze Świdnika. Wbrew oczekiwaniom „wiślackie” rezerwy, walczące o pozostanie w trzeciej lidze, nie zostały wzmocnione spadochroniarzami z drużyny mistrzów Polski. Krakowska młodzież, okazała się... wystarczająca. Avia zgubiła w Krakowie dwa punkty, co skwapliwie wykorzystał Kmita Zabierzów zrzucając podopiecznych Maciejewskiego z fotela lidera. Obie jedenastki nie rozpieściły skromnej widowni. Przeciętna pierwsza połowa nie obfitowała w klarowne sytuacje bramkowe. W 26 min Łukasz Gromba starał się zaskoczyć Talagę strzałem głową. W 37 min Avia miała kolejną okazję do zdobycia prowadzenia, niestety, piłka po dośrodkowaniu wzdłuż bramki została wybita z pola karnego przez obrońcę Wisły. Golkiper efektowną paradą wybił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę. W 45 min Rafał Boguski zaskakująco uderzał z dystansu. Na szczęście dla Gieresza, napastnik Wisły pomylił się nieznacznie. Piłka o centymetry minęła spojenie słupka z poprzeczką. W miarę upływu czasu „Wiślacy” nabierali jednak pewności siebie. Avia grała uważnie w obronie i próbując zagęścić środek pola wyczekiwała na kontrę. Okazja nadarzyła się w 60 min, kiedy z bliskiej odległości strzelał Paweł Pranagal, ale wprost w bramkarza. W odpowiedzi, strzałem zza „szesnastki”, czujność Gieresza sprawdził Marcin Szałęga. Sposób na Talagę, po indywidualnym rajdzie, znalazł w końcu Łukasz Misztal. Po jego mocnym strzale z 16 m piłka zatrzepotała w siatce Wisły. – Wszyscy się na ławce zagotowali na widok sytuacji, w której straciliśmy bramkę. To był za prosty błąd – oceniał po meczu trener rezerw Wisły Bogusław Pietrzak. Świdniczanie zadowoleni z jednobramkowego prowadzenia, byli już chyba myślami w drodze do domu. Zamiast dobić rywala, pilnowali korzystnego rezultatu. „Wiślacy” rozpoczęli pogoń za choćby jednym punktem. Gonitwa udała się dzięki dwójce rezerwowych: asystentowi – Szałędze i egzekutorowi – Małeckiemu. Minimalizm przyjezdnych zemścił się w 85 min. Szałęga rzucił piłkę nad głowami obrońców Avii wprost do Małeckiego. Interweniujący Gieresz zdołał co prawda dotknąć piłki, ale nie zmienił toru jej lotu. W końcówce to Wisła chciała pójść za ciosem. Ponownie groźnie uderzał Boguski, a Gieresz musiał ekspediować piłkę za boisko. – Wyszli na murawę, zobaczyli młode twarze. No i się trochę nacięli... – w swoim stylu puentował grę Avii trener Pietrzak.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama