Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Jesteś chodzącym pasztetem

Od tygodnia publikujemy teksty na temat przemocy w szkołach. Wypowiadali się już pedagodzy, psychologowie, rodzice. Dziś przedstawiamy opinie samych uczniów.
• Między uczniami tworzą się kasty. Jedni czepiają się drugich, np. za oceny, ubrania. Głównie znęcają się psychicznie, męczą, np. przez docinki, nasyłanie kolegów itd. Ja nie należę do żadnej kasty. Nie chciałem palić, katować innych i się za dobrze uczę. I dlatego się mnie czepili. Ja przyszedłem do tej szkoły sam, a oni znali się od podstawówki. Na początku było fajnie, ale się popsuło, bo zaczęli nasyłać na mnie kolegów. Wiedziała o tym wychowawczyni i pedagog szkolny. Były jakieś spotkania. I po tym był tydzień albo dwa spokoju, a potem znowu byłem nękany. Na razie jest ok. Nikt się do siebie nie odzywa. A ja ich olewam, tak jak tylko się da. Adam • W mojej klasie nauczycielka pobiła zeszytem moją koleżankę. Wcale nie oszczędzała sobie przy tym niecenzuralnych epitetów na jej temat, np. brudas jeb•••, powalona, głupia, imbecyl. Ale te epitety są często używane. Jedna pani od WF-u tak zachęca grubsze dziewczyny, które nie chcą uczestniczyć w jej zajęciach: popatrz na siebie w lustro, kto cię będzie chciał? Jesteś chodzącym pasztetem. Albo: sadło ci zwisa ze wszystkich stron, a ty jeszcze dupsko rozsadzasz. Uczennica • Mam taką nauczycielkę, której boją się wszystkie koleżanki. Z góry uważa, że dziewczyn nie ma co pytać, bo i tak nic nie umieją. Według mnie jest to trochę upokarzające. Uczennica liceum • Pani od biologii pracuje tylko z jedną ławką, reszta klasy jej nie obchodzi. Są też takie dwie nauczycielki, co zwracają uwagę na wygląd. Najbardziej gnębią dziewczyny zadbane, ładnie ubrane albo umalowane. Wzywają je codziennie do tablicy i zaniżają oceny. Czasem wpiszą uwagę, nie informując zainteresowanego. Ania • Przez dłuższy czas miałem problemy ze swoimi starszymi kolegami. Powód był prosty: żądali pieniędzy. Podchodzili do mnie kiedy byłem sam. Chcieli, żebym dał im kasę i nikomu nic nie mówił, bo oberwę. Pieniądze dawałem, bo nie miałem innego wyjścia. To nie były duże kwoty. Czasem dwa złote, czasem trochę więcej, różnie. Nikomu się nie skarżyłem – ani w domu, ani w szkole. Bałem się, że mi wleją. Po jakimś czasie przestali mnie zaczepiać. Może znaleźli sobie inną ofiarę. Piotrek, gimnazjalista • Jutro: co uczniowie piszą o swoich nauczycielach w Internecie

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama