Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przecieranie oczu

Jak wcześniej na Górnika spadały głównie słowa krytyki, tak teraz, w zupełnie niespodziewanej chwili, zespół Dariusza Kubickiego zasłużył na wielkie słowa uznania. Korona, rewelacja sezonu, przyjechała po komplet punktów, aby wciąż uczestniczyć w rywalizacji o europejskie puchary. W Łęcznej trudno jednak było odróżnić, która z drużyn broni się przed spadkiem, a która walczy o podium. Bo to gospodarze zwyciężyli 3:0, po dwóch golach Kuby Grzegorzewskiego, popularnego \"Gonzo”, jeszcze jesienią grającego dla Kielc.
BRAMKI 1:0 - Jakub Grzegorzewski (31), 2:0 - Jakub Grzegorzewski (51), 3:0 - Kamil Oziemczuk (65). SKŁADY Górnik: Tytoń - Kulig, Golem, Nikitović, Sokolenko (32 Wędzyński) - Oziemczuk, Bronowicki, Kaczmarczyk (80 Sokołowski), Grzegorzewski (89 Manevski) - Bykowski - Kubica. Korona: Mielcarz - Golański, Drzymont (66 Kaczmarek), Hernani, Bednarek (15 Szyndrowski) - Bonin, Hermes, Zganiacz, Sasin - Gajtkowski (78 Robak), Piechna. Żółte kartki: Golem, Kubica, Grzegorzewski (G) - Golański, Drzymont, Szyndrowski (K). Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów: 6000. \"Zielono-czarne” to barwy nieobliczalne - śpiewali miejscowi kibice. Trener Kubicki nieraz słyszał tę piosenkę, więc zdecydował się na kilka zaskakujących roszad. Największa to wprowadzenie do bramki Przemysława Tytonia, który bardzo udanie zastąpił Andrzeja Bledzewskiego. Kolejną było ustawienie na lewej obronie Grzegorza Wędzyńskiego w miejsce kontuzjowanego Walerija Sokolenki. Sprawdził się także wariant ofensywny z aż czterema nominalnymi napastnikami (dwaj jednak w rolach skrzydłowych) oraz Rafałem Kaczmarczykiem. Zaczęło się od obiecującej akcji Andrzeja Kubicy, po której Jakub Grzegorzewski fatalnie spudłował. Odpowiedział Krzysztof Gajtkowski, strzelając obok słupka. Później Korona osiągnęła minimalną przewagę, a najgroźniejsze były jej ataki prawą stroną w wykonaniu Grzegorza Bonina i Pawła Golańskiego. To właśnie po uderzeniach obu skrajnych zawodników oraz Hermesa z rzutu wolnego zapachniało prowadzeniem dla gości. Kilka razy pogubił się Toni Golem, ale zawsze na miejscu byli Przemysław Kulig lub Veljko Nikitović, który na pozycji ostatniego obrońcy imponował spokojem, \"czytaniem gry”, zdecydowaniem, rozwagą oraz przeglądem pola. To właśnie po podaniu Serba w 31 min Grzegorzewski ruszył środkiem boiska na bramkę Korony i po uderzeniu z 16 metrów Maciej Mielcarz nie miał nic do powiedzenia. Początek drugiej połowy był jak marzenie. W 51 min po rzucie rożnym w wykonaniu Kamila Oziemczuka \"Gozno” znowu strzelił celnie przy słupku zza pola karnego. Podwyższenie wyniku nie ostudziło zapału łęcznian. Przeciwnie, wciąż atakowali, utrzymywali się przy piłce, grali daleko od własnej bramki. Szacunek wzbudzał Piotr Bronowicki, który jak zwykle \"gryzł trawę”, choć na boisku przy al. Jana Pawła II nie ma jej aż tak dużo. I to \"Skuter” otworzył kapitalnym podaniem drogę do bramki Oziemczukowi. Kamil wyszedł oko w oko z Mielcarzem i silnym strzałem zdobył trzeciego gola. Wcześniej 18-latek również próbował szczęścia, ale najpierw został przewrócony przez Hermesa, a chwilę potem lobował obok bramki. Łabędzim śpiewem Korony były główka niewidocznego Grzegorza Piechny oraz techniczne uderzenie Marcina Robaka, po którym paradą popisał się Tytoń. Prędzej spodziewałbym się trzęsienia ziemi. Albo opadów śniegu - żartowali kibice, przecierając oczy ze zdumienia. Jednak nie tylko ze względu na grę, ale również gaz, którym potraktowano przyjezdnych z Kielc... • Dariusz Kubicki (trener Górnika) - Zagraliśmy z wielką determinacją, co pozwoliło wygrać z czołową drużyną naszej ligi. Zdobyliśmy ważne punkty przybliżające nas do celu, jakim jest utrzymanie się w lidze. • Ryszard Wieczorek (trener Korony) - Do chwili utraty drugiej bramki graliśmy dobrze i sami mieliśmy szanse na zdobycie bramki, ale później moim młodym zawodnikom zabrakło boiskowego cwaniactwa i nie potrafili już odrobić strat. • - To nie jest żadna zemsta. Co więcej, ja jestem wdzięczny działaczom Kolportera, że grałem w nim przez półtora roku. I w tym klubie się trochę wypromowałem, za co dziękuję. Takie jest życie piłkarza, że raz gra tu, a raz tam. • Jak przed meczem mobilizował was trener Dariusz Kubicki, że Koronie strzeliście trzy gole, która tylu w ciągu 90 minut jeszcze wiosną nie straciła. - Mogło być nawet cztery, bo jeszcze Kamil miał sytuację. Ale i tak cieszymy się z 3:0. A na taki mecz jak z Koroną nie trzeba nikogo mobilizować. Tak jak Korony nikt nie mobilizował przed meczami z Wisłą Kraków czy Legią Warszawa. Po cichu liczyłem, że po dwóch dobrych występach może im się przytrafić słabsze spotkanie. Grzesiek Piechna i \"Gajtek” nie mieli w ogóle sytuacji. Dlatego nie uważam, że to oni akurat zawiedli, bo zawiódł ich cały zespół. Zagrali słabo, a my to wykorzystaliśmy. • Przed pierwszym gwizdkiem komplementował pan Grześka Piechnę, a to pan go przyćmił. I to zdecydowanie. - Ja go przyćmiłem w jednym meczu, a on mnie w ilu? Już nie pamiętam. Trudno ocenić napastnika po jednym spotkaniu, czy jest dobry, czy zły. Grzesiek ma 21 goli na koncie, a ja 5. Więc jeszcze trochę mi ich brakuje. Można jedynie powiedzieć, że w tym meczu wygrałem z nim 2:0. Gdy grałem w Kielcach było odwrotnie, to ja przegrywałem. \"Kiełbasa” przede wszystkim strzelał, a ja asystowałem. Ale też miałem z tego satysfakcję. • Na trybunie prasowej przecieraliśmy oczy po gazie, którym ochrona potraktowała kibiców i po waszej grze. Bo tak to jeszcze wiosną się zaprezentowaliście. - Paradoksalnie łatwiej się gra z nożem na gardle. Wiedzieliśmy, że Korona przyjedzie atakować, a nie bronić się, jak to było z Polonią, Odrą czy Arką. Tamte zespoły były cofnięte i trudno jest prowadzić atak pozycyjny na takim boisku. • No właśnie, tamte zespoły, też z dołu tabeli, słabsze personalnie, wywiozły z Łęcznej punkty, ale to Korona gładko uległa 0:3. - Tak wygląda wynik, ale nasze zwycięstwo wcale nie było gładkie. Z boiska wcale tak to nie wyglądało. Musieliśmy wszystko wybiegać i wywalczyć. • Po tym zwycięstwie już można mówić o utrzymaniu? - Nie, przed nami dwa mecze i trzeba je wygrać. Bo po każdej kolejce dużo się zmienia. Wystarczy raz przegrać i już się ląduje na miejscu barażowym. Teraz przed nami ciężki wyjazd do Amiki, a na koniec musimy jeszcze pokonać Górnika Zabrze. • Długo trzeba było czekać na pańskie gole numer dwa i trzy w Łęcznej, ale dzięki nim Górnik ma już 22 strzelone bramki i... o jedną wyprzedza Grzegorza Piechnę. - A dodać \"Gajtka” to obaj będą mieli ponad trzydzieści. Miałem trochę szczęścia, bo przy pierwszym strzale piłka mi podskoczyła. Za pierwszym i drugim razem nie mierzyłem, po prostu chciałem uderzyć. Maciek Mielcarz raczej nie miał szans. Na naszym boisku trudno coś kombinować, bo piłka strasznie skacze. Trzeba się bardziej skoncentrować na przyjęciu niż na precyzyjnym strzale. Rozmawiał Artur Ogórek • Miałeś rację, że faworyt jest tylko przed meczem. - Prowadziliśmy grę do pierwszej bramki, mieliśmy kilka sytuacji. Górnik wyszedł raz z akcją i Kuba Grzegorzewski strzelił nam bramkę. Po przewie wyszliśmy z nastawieniem, aby odrobić stratę, a nawet wygrać ten mecz. Trudno. Teraz każdy postrzega nas jak faworyta. Jednak my wciąż jesteśmy beniaminkiem i ciągle uczymy się pierwszoligowej piłki. • Zlekceważyliście Kubę Grzegorzewskiego, który do tej pory nie błyszczał? - Nie, bo wiedzieliśmy, że jest bardzo dobrym zawodnikiem, znaliśmy jego zalety. Zagrał na lewej pomocy i chyba już zachowa tę pozycję. • Trudno było odróżnić, że to Korona gra o puchary, a Górnik o utrzymanie. - Zaważyła strata drugiej bramki, po prostu zeszło z nas powietrze. Potem trzeci gol i został ogromny zawód. • Po pucharach? - Gramy do końca. • Górnik oddał w meczu trzy celne strzały. Rzadko się zdarza, aby wszystkie wylądowały w siatce. Trudno jednak o to mieć pretensje akurat do ciebie. - Takie jest życie bramkarza; jak wybroni, to go chwalą. Tym razem tak nie było, ale faktycznie miałem ciężko. Przy pierwszej oraz drugiej bramce byłem zasłonięty i piłka poszła tuż przy słupkach. Natomiast w trzeciej sytuacji byłem sam na sam. • Nie tak wyobrażałeś sobie powrót do Łęcznej. - Bardzo miło wspominam pobyt tutaj, wywalczyłem przecież awans do ekstraklasy. Tym razem też chciałem wygrać na stadionie Górnika. • Twoja obecność w pierwszym składzie wzbudziła duże zaskoczenie. - Moje również. Dałem z siebie, ile mogłem i mam nadzieję, że wyglądało to dobrze. Dwie godziny przed meczem, na odprawie, dowiedziałem się o takiej decyzji trenera. • Do tej pory występowałeś jedynie w zastępstwie Andrzeja Bledzewskiego. - Na treningach staram się spisywać jak najlepiej, mocno pracować i trener to zauważa. • Wygryzienie \"Bledzy” z bramki to chyba powód do dumy? - Nie można mówić o jakimś wygryzieniu. Andrzej bardzo mi pomagał, także przed meczem. Pomimo że usiadł na ławce, zachował się bardzo fajnie. • Trudniejszy był ten mecz w bramce z Koroną czy w \"młodzieżówce” w... pomocy z Litwą. - (śmiech) Ten z Litwą, bo nie bardzo wiedziałem, w których sektorach mam się poruszać, więc trzymałem się blisko własnej \"szesnastki”. Miałem wejść na ostatnie 30 minut do bramki. Ale trener dokonał wcześniej wszystkich zmian w przerwie. A gdy potem kontuzji doznał Kokoszka, musiałem zagrać w polu. Ładny stadion, niezły doping, bezpieczeństwo kibiców, wzorowa organizacja – to wszystko sprawiło, że za ubiegły sezon Górnik Łęczna został uhonorowany nagrodą Fair Play. Nic dziwnego, że na obiekt przy al. Jana Pawła II przychodziły kobiety, dzieci, całe rodziny. Oczywiście wiadomo jaki jest kibic piłkarski. Jeden to typ kulturalny, dopingujący, żyjący problemami zespołu, a drugi to cham i chuligan. Tego się chyba nigdzie nie uniknie, ale pozostaje jeszcze kwestia proporcji. W sobotę Górnik gościł Koronę. Oba kluby łączy wspólna przeszłość, zapoczątkowana w trzeciej lidze. Kibiców obu drużyn więcej jednak dzieli niż łączy. I kiedy łęcznianie wyszli na wysokie prowadzenie, zagotowało się w sektorze „złotokrwistych”. Poleciały przekleństwa, groźby, jakieś przedmioty i w końcu krzesełka. W ich stronę też poleciały wyzwiska i... gaz. Kto o tym zdecydował? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wątpię również, czy była to decyzja konieczna. Ale wiem już, że gaz niesiony wiatrem rozprzestrzenił się po sektorach miejscowej publiczności. Widziałem ludzi duszących się gazem. Dziennikarzy, w przeciwieństwie do vip-ów, też to spotkało. Widziałem ojca z trzyletnim synkiem, który nie wiedział w którą stronę uciekać. Ktoś, kto podjął decyzję o gazowaniu agresywnych „fanów” z Kielc, pewnie jest profesjonalistą, odpowiednio przeszkolonym, zarabiającym adekwatnie do stresu i odpowiedzialności. Jednak następnym razem niech spróbuje sobie wyobrazić, że właśnie tam, z boku, siedzi jego żona z dziećmi. Może przynajmniej to zmusi go do myślenia. Mój syn skończył niedawno 6 lat. Jest zapalonym kibicem, kulturalnym, przeżywającym porażki i zwycięstwa, dopingującym i zajadającym w przerwie kiełbaskę. Zawsze siada na trybunie C, od strony zegara. W sobotę nie poszedł razem ze swoją mamą „na Górnika”, bo był przeziębiony. Długo musiałem mu tłumaczyć, żeby został w domu. Wreszcie przekonałem go argumentem, że mecz z Koroną nagram na kasetę. W sobotni wieczór po raz pierwszy cieszyłem się, że mój syn zachorował... Artur Ogórek Wisła Kraków – Górnik Zabrze 2:0 (0:0) Bramki: Zieńczuk (61), Paulista (64). Wisła: Pawełek – Baszczyński, Kłos, Dudka, Mijailović – Błaszczykowski (46 Penksa), Sobolewski, Burns (56 Paulista), Zieńczuk – Paweł Brożek, Kryszałowicz (65 Gołoś). Górnik: Sławik – Juszkiewicz, Prokop, Wiśniewski, Bartos – Seweryn, Bukalski, Matić, Skiba (67 Andraszak), Stoimenov (73 Goncerz) – Król (79 Olszar). Arka Gdynia – Pogoń Szczecin 0:0 Czerwone kartki: Ulanowski (po zakończeniu meczu) – Lilo (45+1, Pogoń, druga żółta), Ze Roberto (po zakończeniu meczu). Arka: Witkowski – Kościelniak (46 Ława), Jawny, Sobieraj, Jakosz – Gorząd (56 Nawrocik), Ulanowski, Moskalewicz, Wróblewski – Niciński, Pilch (78 Parzy). Pogoń: Pesković – Matheus, Batata, Julcimar, Tavares – Cruz (90 Przewoźniak), Kaźmierczak, Anderson, Lilo – William (46 Ze Roberto), Edi Andradina (86 Grosicki). Odra Wodzisław – Polonia Warszawa 0:0 Odra: Pilarz – Krysiński, Dudek, Dymkowski, Szary – Woś (90 Kokoszka), Malinowski, Kowalski, Smoliński (46 Szymiczek) – Chmiest (46 Świerzyński), Czerkas. Polonia: Simunić – Żytko, Kowalczyk, Hucika, Kozubek – Cichon, Biernacki (59 Dźwigała), Ekwueme, Zasada (46 Gołaszewski) – Citko, Kosmalski (63 Arifović). Groclin Dyskobolia – Wisła Płock 3:0 (0:0) Bramki: Ślusarski (64), Zając (68), Sikora (85). Groclin: Przyrowski – Lazarevski (56 Zając), Sablik, Lacić, Lasocki – Piechniak, Gęsior (76 Kozioł), Sokołowski, Lato – Rocki (52 Sikora), Ślusarski. Wisła: Gubiec – Truszczyński, Magdoń, Belada, Peković – Geworgian, Rachwał, Romuzga (72, Jasiński), Styranowski, Colaković (22 Sedlacek; 46 Mierzejewski) – Jeleń. Legia Warszawa – Amica Wronki 1:0 (1:0) Bramka: Edson da Silva (36). Legia: Fabiański – Bronowicki, Choto, Ouattara, Edson – Roger Guerreiro, Surma, Burkhardt (60, Vuković), Szałachowski (87 Kiełbowicz) – Włodarczyk, Kucharski (63 Janczyk). Amica: Linka – Skrzypek, Dziewicki, Bieniuk, Kucharski (38 Wojtkowiak) – Grzybowski (68 Pitry), Bartczak, Murawski (79 Burkhardt), Kikut – Dembiński, Gregorek. GKS BOT Bełchatów – Zagłębie Lubin 3:0 (0:0) Bramki: Matusiak (52), Garguła (85), Dziedzic (90 z karnego). Bełchatów: Sapela – Fonfara, Cecot, Pietrasiak, Kowalczyk – Wróbel (46 Dziedzic), Kuranty, Jarzębowski (46 Klepczarek), Garguła – Matusiak, Ujek (73 Grodzicki). Zagłębie: Liberda – Mierzejewski (81 Bartczak), Stasiak, Pokorny (68 Sunday), Felipe – Łobodziński, Jackiewicz (85 Kłos), Iwański, Szczypkowski, Piszczek – Chałbiński. Cracovia Kraków – Lech Poznań 3:2 (1:0) Bramki: Drumlak (5), Przytuła (66), Bojarski (83 z karnego) – Zakrzewski (57), Świerczewski (64). Cracovia: Olszewski – Wacek, Skrzyński, Rzucidło, Nowak – Bojarski, Przytuła, Zimoń (73 Joao Paulo Heideman), Drumlak, Moskała (88 Uszalewski) – Bania. Lech: Kotorowski – Marciniak, Bosacki, Anderson, Telichowski (85 Szewczuk) – Zakrzewski, Scherfchen, Świerczewski, Ba Samba (46 Topolski) – Reiss, Wachowicz (84 Buzała). 1. Legia Warszawa 28 63 45-15 2. Wisła Kraków 28 58 45-18 3. Zagłębie Lubin 28 45 43-32 4. Amica Wronki 28 43 42-27 5. Korona Kielce 28 43 43-33 6. Lech Poznań 28 41 44-43 7. Groclin Dyskobolia 28 37 37-40 8. GKS Bełchatów 28 36 29-30 9. Cracovia 28 36 32-43 10. Pogoń Szczecin 28 35 28-33 11. Odra Wodzisław 28 34 20-26 12. Wisła Płock 28 31 29-44 13. Górnik Łęczna 28 30 22-25 14. Górnik Zabrze 28 29 29-44 15. Arka Gdynia 28 27 20-29 16. Polonia Warszawa 28 21 18-44 29 KOLEJKA (10 maja): Amica Wronki – Górnik Łęczna (godz. 18) • Wisła Kraków – Arka Gdynia • Górnik Zabrze – Legia Warszawa • Korona Kielce – GKS Bełchatów • Zagłębie Lubin – Groclin Dyskobolia • Wisła Płock – Cracovia • Lech Poznań – Odra Wodzisław • Polonia Warszawa – Pogoń Szczecin. 30 KOLEJKA (13 maja): Górnik Łęczna – Górnik Zabrze (godz. 17) • Arka Gdynia – Polonia Warszawa • Pogoń Szczecin – Lech Poznań • Odra Wodzisław – Wisła Płock • Cracovia – Zagłębie Lubin • Groclin Dyskobolia – Korona Kielce • GKS Bełchatów – Amica Wronki • Legia Warszawa – Wisła Kraków.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama