Reklama
Kluczem szczelna obrona
Przed wyprawą do Legnicy puławian interesowało tylko zwycięstwo. Cel ten został osiągnięty. Będąca faworytem spotkania z Miedzią Wisła-Azoty nie zawiodła i pewnie pokonała zajmujących ostatnie miejsce w tabeli gospodarzy 30:21.
Tą wygraną puławski beniaminek pogrążył legniczan, którzy po trzech kolejnych przegranych w III rundzie, żegnają się już z ekstraklasą. – Musimy dokończyć rozgrywki i myśleć już o budowie zespołu na I ligę – mówił zmartwiony kierownik Miedzi Tadeusz Jarzemski.
- 07.05.2006 22:15
SKŁADY I BRAMKI
Miedź: Shevchenko – T. Fabiszewski 3, R. Fabiszewski 4, Góreczny 7, Grębosz 2, Będzikowski 1, Sroka 1, Kaczmarczyk 2, Butrym 1, Kurdziel, Piotrowicz, Prudzienica. Kary: 8 min.
Wisła-Azoty: Kubiszewski, Kamil Tylutki – Kurowski 1, Mazur 3, Misiewicz 1, Molenda 4, Nowakowski 6, Płaczkowski 3, Rumniak 6, Smyrgała 2, Waśko 1, Krzysztof Tylutki 2, Chmielewski 1, J. Sieczka. Kary: 6 min.
Sędziowali: Piotr Brenk (Gniezno) i Piotr Chudzicki (Poznań).
Jedynie na początku gospodarze byli w miarę równorzędnym przeciwnikiem dla zawodników trenera Edwarda Kozińskiego. Po 9 minutach legniczanie prowadzili 4:3, po golu Tomasz Górecznego. Dzięki znakomitej grze obronnej, w której bardzo dobrze prezentował się m.in. Andrzej Chmielewski, wiślacy rzucili 9 goli pod rząd, nie tracąc przy tym żadnego. Łupem bramkowym podzielili się Grzegorz Mazur i Paweł Molenda (po dwie bramki) oraz Adam Waśko, Robert Nowakowski, Sebastian Rumniak, Błażej Smyrgała i Krzysztof Tylutki. Był to decydujący moment sobotniej rywalizacji obu siódemek. Miedź w tym okresie nie radziła sobie z atakiem pozycyjnym, nie potrafiła oddać żadnego celnego rzutu na bramkę Azotów.
Po zmianie stron puławienie w dalszym ciągu kontrolowali wydarzenia na parkiecie i skutecznie powiększali przewagę. W 50 min puławski beniaminek prowadził już 26:17, po trafieniu Roberta Nowakowego, a pięć minut później różnica wzrosła do 10 trafień (28:18). 28 gola zdobył Konrad Misiewicz.
W drużynie z Legnicy na wyróżnienie zasługują jedynie bramkarz Wiktor Shevchenko oraz bracia Tomasz i Radosław Fabiszewscy. Z kolei w Wiśle w defensywie prezentował się Paweł Molenda, a na swoim poziomie zagrali też Robert Nowakowski, Grzegorz Mazur i Sebastian Rumniak. Nieźle w puławskiej bramce grali także Marek Kubiszewski i Kamil Tylutki. Pierwszy obronił dwa karne, drugi jednego.
Reklama













Komentarze