Reklama
Dyskomfort przeciwniczek
Jeszcze przed czterema dniami bliższe wywalczenia tytułu mistrzyń Polski były szczypiornistki Zagłębia Lubin. Teraz jednak, to SPR ICom jest o krok od wywalczenia 11 tytułu! Wszystko za sprawą weekendowych zwycięstw podopiecznych trenera Edwarda Jankowskiego, które w pełni wykorzystały atut własnej hali i wygrały dwa mecze.
- 08.05.2006 20:14
Nie wszystkie piłkarki SPR ICom na wstępie finałowej rywalizacji wspięły się na wyżyny swoich umiejętności. Po porażce w pierwszym spotkaniu na Dolnym Śląsku dużo narzekań posypało się na grę obronną lubelskiej siódemki. W sobotę i niedzielę, jak zapowiadała nawet Izabela Puchacz, gospodynie zdecydowały postawić wszystko na jedną szalę. I wygrały pewnie, chociaż... - W meczach o taką stawkę błędów nie da się uniknąć - mówi Edward Jankowski, szkoleniowiec SPR ICom. - Zabrakło nam troszkę agresywności, jednak cieszy to, że wreszcie ciężar gry wzięła na siebie większa liczba zawodniczek. Pochwalić należy Izę Puchacz, która zagrała najlepsze mecze w tym sezonie oraz włączającą się w akcje Dorotę Malczewską - dodał trener.
Laurek mistrzyniom Polski wystawić można byłoby więcej. Bo i skuteczność w ataku była zadowalająca, o czym świadczą zdobyte bramki. - Trudno powiedzieć, czy po tych meczach Zagłębie nas się przestraszyło? Pewne jest to, że przed kolejnymi spotkaniami rywalki mają dyskomfort. Wiedzą, że już jeden mecz może odebrać im marzenia o tytule - uważa Ewa Damięcka. - Mimo wszystko jesteśmy dopiero w połowie drogi po mistrzostwo - dodaje z kolei szkoleniowiec lublinianek.
Finisz rozgrywek odbędzie się w najbliższy weekend. Żałować można jedynie, że po raz drugi z rzędu decydujące starcia odbędą się poza Lublinem (rok temu złote medale zdobyto w Gdańsku). I to na parkiecie rywalek, z którymi w tym sezonie naszej \"siódemce” wybitnie nie idzie. Z trzech rozegranych tam spotkań, SPR ICom przegrał wszystkie i to jedną bramką. - Była to tylko i wyłącznie nasza wina. Źle rozegraliśmy ostatnie minuty. Jeśli rozpoczniemy od mocnego uderzenia jestem dobrej myśli - mówi trener Jankowski. - Łatwiej będzie wygrać w sobotę niż w niedzielę, dlatego będziemy się szczególnie mobilizowały. Poza tym musimy wygrać już w pierwszym meczu, bo od poniedziałku rozpoczynam zgrupowanie kadry i wypadałoby chociażby na moment zajrzeć do domu - żartuje kołowa lubelskiej \"siódemki”.
Reklama













Komentarze