Postawią kropkę nad „i”?
Wmocno okrojonym składzie reprezentacja Polski rozpoczęła tygodniowe zgrupowanie we Wronkach. Między innymi dlatego że w Orange Ekstraklasie właśnie rozstrzygają się losy mistrzowskiego tytułu, udziału w europejskich pucharach oraz spadku po II ligi. Obóz „biało-czerwoni” zakończą meczem towarzyskim z Wyspami Owczymi, zaplanowanym na niedzielę.
- 09.05.2006 20:01
Jednak wcześniej małe miasteczko w Wielkopolsce przeżyje inne wydarzenie. Będzie nim spotkanie Amiki z Górnikiem Łęczna, oznaczające – po fuzji z Lechem – pożegnanie „kuchenek” z I ligą.
To będzie trzecia konfrontacja Górnika we Wronkach w ekstraklasie i... ostatnia. Patrząc na wcześniejsze dokonania łęcznian na obiekcie Amiki, trudno ocierać łzy ze wzruszenia. „Zielono-czarni” dwukrotnie grali na kameralnym stadionie, ulegając gospodarzom 2:3 oraz 0:1. – Teraz spróbujemy wprowadzić w życie powiedzenie „do trzech razy sztuka” – mówi Veljko Niktović, jeden z bohaterów zwycięstwa nad Koroną Kielce. – Nasza sytuacja w tabeli wciąż pozostaje niepewna, choć na dwie kolejki przed końcem znacznie większe zmartwienia mają Polonia Warszawa, Arka Gdynia oraz Górnik Zabrze. Mimo to wciąż musimy niepokoić się o utrzymanie, więc dobrze by się stało, żebyśmy z Wronek wrócili ze zdobyczą punktową. Faworytem będzie Amica, ale polska liga już nieraz udowadniała, że nie... lubi faworytów. Wystarczy przypomnieć nasze mecze wiosną na własnym stadionie z teoretycznie słabszymi zespołami lub ostatnie spotkanie z Koroną, która miała wywieźć z Łęcznej przekonujące zwycięstwo. We Wronkach nie mamy nic do stracenia, a tylko do zyskania. Bardzo byśmy chcieli oszczędzić sobie i swoim kibicom nerwów przed ostatnia serią, kiedy przyjedzie do nas Górnik Zabrze. I już teraz postawić kropkę nad „i”.
Po pokonaniu 3:0 Korony, tak jak i Amiki mierzącej w podium, Górnik powinien uwierzyć w siebie. Tym bardziej że dziś Dariusz Kubicki będzie już mógł skorzystać z Bartosza Jurkowskiego. – Taką mam przynajmniej nadzieję – wyjaśnia środkowy obrońca. – Zgłaszam swoją gotowość, bo ze zdrowiem jest już dużo, dużo lepiej. Choć po bezpardonowym wejściu Ibrahima Sundaya z Zagłębia Lubin wydawało się, że w tym sezonie mogę już nie wystąpić.
Górnik na mecz pojechał już w poniedziałek, a w autokarze znalazło się także miejsce dla Walerija Sokolenki, który w pierwszej połowie spotkania z kielczanami, w zupełnie niegroźnej sytuacji, padł na murawę jak z nóg ścięty. – Też to obserwowałem z niepokojem – przyznaje rzecznik prasowy klubu Andrzej Szwabe. – Rozmawiałem z naszym specjalistą odnowy biologicznej Ryszardem Majewskim, który stwierdził, że Ukrainiec ma „dziwny” uraz, wywołujący silny ból w okolicach biodra, który najpierw paraliżuje zawodnika, ale potem mija.
Mocniejsi kadrowo i mocniejsi psychicznie „górnicy” są w stanie sprawić we Wronkach psikusa – Amice oraz rywalom z dołu tabeli.
Reklama













Komentarze