Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Podnieście głowy!

Wiesz jaki jest nowy numer kierunkowy do Łęcznej? – spytał mnie telefonicznie w środę wieczorem, kpiącym tonem, kolega z wrocławskiego „Słowa Sportowego”. – 06, bardzo śmieszne – odparłem i natychmiast rozłączyłem się. Bo nastroju do żartów nie miałem wcale. Górnik Łęczna poniósł sromotną klęskę we Wronkach i jeśli do sobotniego popołudnia nie pozbiera się do kupy, „zielono-czarni” wpadną w baraże, z których już tylko prosta droga do drugiej ligi.
Wydarzenia w polskiej lidze zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tydzień temu Górnik wyraźnie zwyciężył Koronę Kielce, by cztery dni później zostać zmieciony z powierzchni ziemi przez Amikę Wronki. Pewne niemal utrzymanie szybko zamieniło się w niepewną przyszłość. Jakim cudem w tak krótkim czasie można spaść z piedestału na dno? A no można, choć dziś znacznie bardziej skomplikowanym pytaniem jest, w jaki sposób szybko podnieść się z kolan? Czy Dariusz Kubicki jest w stanie odbudować morale rozbitego zespołu? Z ekstraklasy zleciała już Polonia Warszawa, która jutro zmierzy się z Arką na wyjeździe. Gdynianie zostali pobici na stadionie Wisły – dosłownie, przez chuliganów, którzy wtargnęli na boisko, i w przenośni, przez krakowskich zawodników – i wcale nie jest powiedziane, że zamiast porażki 1:3 nie otrzymają walkowera 3:0. Wczoraj w tej sprawie obradowała Komisja Ligi Ekstraklasy SA, ale do zamknięcia tego wydania Dziennika nie podjęła żadnych decyzji. Niespodziewane trzy punkty ustawiłyby beniaminka w komfortowej sytuacji. Jednak i bez tego Arka znalazła się w korzystnym położeniu. Ostatnim warunkiem do wydostania się z kłopotów jest pokonanie na własnym stadionie zdegradowanych już „Czarnych Koszul”. Resztę zrobią Górniki. Wariantów jest kilka. Po fuzji Lecha z Amiką, z której powstał jeden KKS Lech Poznań, zwolni się jedno miejsce w lidze. Choć oba kluby wystąpiły o przyznanie licencji, wszystko wskazuje na to, że otrzyma ją tylko jeden. Wiele wyjaśni się dziś, kiedy komisja ds. licencji klubowych PZPN ogłosi swoje decyzje. Jeśli one wyłonią drugiego bezpośredniego spadkowicza, wówczas jedyną niewiadomą w dole tabeli pozostanie obsada barażu. Teraz grozi to Arce, ale wszystko może rozegrać się w Łęcznej. Kto przegra, poczeka miesiąc na zakończenie drugiej ligi. Remis będzie dobry dla gospodarzy. Porażka koszmarem i jednocześnie radością Ślązaków. Jest jeszcze jedna ewentualność. Jeżeli Arka wygra 1:0, a Górnik Łęczna przegra 0:1, wtedy oba wymienione zespoły zrównają się punktami – po 30 i osiągną także identyczny bilans bramowy – 22:32. Do tego legitymują się także idealnym bilansem bezpośrednich spotkań – 1:1 i 1:1. Co wtedy? Według regulaminu zamieszczonego na stronie internetowej PZPN: „W przypadku, gdy dwoma zespołami o jednakowej liczbie punktów są zespoły zajmujące pierwsze i drugie miejsce w tabeli I ligi, zespoły mające uczestniczyć w rozgrywkach UEFA, a także zespoły, których kolejność decyduje o spadku bądź o miejscu 14 w I lidze, (...) zarządza się spotkanie barażowe na neutralnym (...) boisku. Górnik został zdemolowany we Wronkach i trudno pozbierać się po czymś takim, w dodatku w krótkim czasie. Innego wyjścia jednak nie ma, jeśli ekstraklasa ma pozostać w Łęcznej. Z porażki trzeba wyciągnąć wnioski i szybko o niej zapomnieć. I myśleć już tylko o Górniku Zabrze oraz sposobie na jego pokonanie. Nie pora na siedzenie w szatni, płacz i załamywanie rąk. Nie czas też na rozczulanie się nad sobą, unoszenie honorem, lizanie ran i szukanie wymówek. Trzeba podnieść głowy, udowodnić swoją wartość, pokazać sportową złość. A jak ktoś nie ma jaj, to niech lepiej zajmie się szydełkowaniem lub robieniem na drutach, a nie graniem w piłkę!

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama