Ekstraklasa uratowana!
Sezon rozczarowań dobiegł końca. Piłkarze Górnika Łęczna nie rozpieszczali swoich kibiców, ale w ostatniej kolejce już nie zawiedli. Pokonując Górnika Zabrze, zapewnili sobie bezpieczny byt, bez nerwowego oczekiwania na efekty fuzji wielkopolskich klubów oraz tego kto dostanie licencję lub nie.
- 15.05.2006 08:53
BRAMKA
1:0 - Oziemczuk (16 min).
SKŁADY
Łęczna: Tytoń - Kulig, Jurkowski (53 Kcira), Golem, Sokolenko - Oziemczuk, Bronowicki (71 Wędzyński), Nikitović, Kaczmarczyk (88 Sokołowski), Grzegorzewski - Kubica.
Zabrze: Sławik - Radler, Prokop, Wiśniewski (62 Ziarkowski), Magiera - Seweryn, Bukalski, Juszkiewicz, Dudziński (46 Andraszak), Bartos (82 Goncerz) - Król.
Żółta kartka: Oziemczuk (Łęczna).
Sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów).
Widzów: 6500.
Po pogromie we Wronkach wszyscy zastanawiali się, czy \"zielono-czarni” zdołają się podnieść z kolan. Niepokój dodatkowo potęgował fakt, że ze względu na kontuzję wypadł Maciej Bykowski, a podobne zagrożenie istniało również w przypadku Przemysława Kuliga, Bartosza Jurkowskiego i Piotra Bronowickiego. Cały tercet ostatecznie zagrał, ale dwaj ostatni nie wytrwali na murawie do końcowego gwizdka. Wytrzymał za to Przemek, pomimo... złamanego nosa i podbitego oka. - Musiałem zagrać, nawet nie wyobrażałem sobie, aby mogło być inaczej. Nie rozumiem, jak można unikać walki, w dodatku w tak ważnym meczu - powiedział prawy obrońca, który w tym tygodniu będzie musiał poddać się operacji.
Gospodarze zaatakowali pierwsi, ale strzały Andrzeja Kubicy i Jakuba Grzegorzewskiego nie dotarły do celu. Udało się dopiero za trzecim razem. W 16 min w pole karne dośrodkował Veljko Nikitović, ale Mateusz Sławik, który musiał zmagać się w powietrzu z Kubicą, nie utrzymał piłki w rękawicach. Na taką pomyłkę czyhał Kamil Oziemczuk i głową zdobył gola.
W drugiej połowie przyjezdni mieli już więcej do powiedzenia, a najgroźniejszym piłkarzem w ich szeregach był Damian Seweryn. To po jego akcjach rosła temperatura. Już w 52 min pomocnik zabrzan noskiem buta próbował pokonać Tytonia, a potem po rajdzie prawą stroną oraz strzale z rzutu wolnego. Świetnej okazji nie wykorzystał również Kamil Król, którego uderzenie z bliska odbił łęczyński bramkarz. Ripostą \"zielono-czarnych” były strzały Kubicy i Grzegorzewskiego. Golem zapachniało zwłaszcza w tej drugiej sytuacji w 79 min.
W 83 min znowu o sobie dał znać Seweryn, który popędził środkiem boiska i został zatrzymany dopiero przez Tytonia, który rzucił się odważnie pod nogi, wybijając piłkę. Krzysztof Słupik uznał jednak, że był faul i wskazał na \"jedenastkę”. Na szczęście z pomocą pospieszył boczny arbiter i po konsultacji główny sędzia anulował decyzję. - Plan został zrealizowany. Utrzymaliśmy się bez oglądania na fuzje czy licencje. Myślałem jednak, że ligowy byt uda nam się zapewnić wcześniej, na dwie, trzy kolejki przed zakończeniem sezonu - cieszył się Dariusz Kubicki.
Ale powody do radości mieli także goście. Wszystko dzięki \"Czarnym Koszulom”, które ograły niespodziewanie Arkę. - Mieliśmy zaatakować od początku, ale zupełnie nam to nie wyszło. W mojej ocenie zbyt dużo zdrowia kosztował nas mecz z Legią. Przyjechaliśmy po zwycięstwo, bo przyznam, że w ogóle nie spodziewaliśmy się wygranej Polonii. Na szczęście pomimo nerwów wszystko zakończyło się pomyślnie - powiedział Krzysztof Bukalski.
Wesoły autobus
• Górnik Zabrze utrzymał się, chociaż w Łęcznej przegrał.
- Sytuacja nietypowa dla nas. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że cieszyłem się po porażce. Ale tak na cały nasz zespół podziałał wynik z Gdyni. Arka przegrała i jej kosztem zostajemy w lidze.
• Na bieżąco śledziliście wynik z Trójmiasta?
- Tak, siedziałem razem z kibicami i wiedziałem, co się dzieje.
• Ty się cieszysz, a twój przyjaciel Irek Kościelniak ma zupełnie odmienny nastrój.
- Przed sezonem mieliśmy nadzieję, że wszyscy spokojnie utrzymamy się. Ale już przed ostatnią kolejką wiadomo było, że ktoś będzie cieszył się kosztem kogoś innego. To ja miałem więcej szczęścia, jednak za Irka wciąż będę trzymał kciuki i sądzę, że Arka uratuje się w barażu.
• Od początku wiedziałeś, że nie będziesz mógł zagrać, a mimo to przyjechałeś do Łęcznej.
- Tak zdecydował trener Motyka, że na ten ważny mecz musimy pojechać całą ekipą, bez względu na to czy ktoś mógł wyjść na boisko, czy nie. Żebyśmy wszyscy w tak trudnej chwili byli razem. I dzięki temu wszyscy będziemy cieszyli się z utrzymania w drodze do Zabrza.
• Ale ciągle brakuje konkretnych decyzji w kwestiach licencyjnych. Wy również jej nie macie.
- To tylko kwestia czasu, tak przynajmniej zapewnia nasz prezes. Jest robione wszystko, abyśmy otrzymali licencję. No i mam nadzieję, że nic się nie zmieni i jeden z wielkopolskich klubów, po fuzji, zostanie zdegradowany. Dzięki temu zrobi się wolne miejsce i my będziemy mieli bezpieczne utrzymanie.
• Bardzo serdecznie zostałeś przyjęty w Łęcznej, mimo że w sumie niewiele grałeś w Górniku.
- Nigdy nie miałem problemów z nawiązaniem znajomości, choć faktycznie więcej czasu spędziłem na kozetce u masera. Pogadałem z kolegami z drużyny, z działaczami i kibicami, gratulowaliśmy sobie nawzajem utrzymania.
• Myślałem, że po odejściu z Łęcznej pech już cię opuści, ale w Zabrzu też niewiele pograłeś.
- Zagrałem trzy pierwsze mecze, a potem ze względu na łękotkę miałem przerwę. I po okresie przygotowawczym znowu złapałem uraz. To mnie wykluczyło z występów w pierwszym zespole. Trenuję normalnie, ale lekki ból odczuwam. Mam nadzieję, że ta przerwa pozwoli mi już dojść do siebie i zregenerować siły.
• Jak będziecie świętowali?
- Jeszcze nie wiem, ale w drodze do Zabrza będzie wesoły autobus.
• Zostałeś bohaterem Łęcznej.
- Wcale tak nie uważam, bo to cały zespół zapracował na ten wynik.
• Ale to twój gol dał bezpieczne utrzymanie Górnikowi.
- Może i tak, jednak bardzo dużo pomogli nam w tym kibice, którzy pomimo nerwówki, jaką zafundowaliśmy, cały czas z nami byli i gorąco dopingowali. Po porażce 0:6 we Wronkach było nam bardzo ciężko, ale udało się. W dobrych nastrojach można czekać na następny sezon.
• To twoje pożegnanie z Górnikiem przed przejściem do Auxerre?
- Zobaczymy, na razie jestem w Łęcznej.
• Przedłużyłeś swój kontrakt z \"zielono-czarnymi”?
- Jeszcze nie, ale wkrótce usiądziemy do rozmów.
W sobotę wysoki poziom zaprezentowali kibice obu zespołów, którzy kulturalnie dopingowali swoich piłkarzy.
Oto treść komunikatu jaką przesłał wczoraj rzecznik prasowy Górnika Andrzej Szwabe: \"Chciałbym przekazać kibicom naszej drużyny podziękowanie jakie kierownictwo, zawodnicy i szkoleniowcy składają za znakomitą postawę, kulturalny sportowy doping i oprawę jaka towarzyszyła piłkarzom w sobotnim meczu z Górnikiem Zabrze oraz w całym minionym sezonie. Kultura i odpowiedzialne zachowania naszych prawdziwych kibiców, to - jak widać choćby z przykładów ostatnich dni - postawa dosyć rzadko spotykana na krajowych piłkarskich stadionach i wokół nich”.
Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
Odra Wodzisław - Wisła Płock 1:0 (0:0)
Bramka: Korzym (83).
Odra: Pilarz - Krysiński, Dymkowski, Dudek, Szary - Muszalik, Malinowski (80 Szymiczek), Kowalski, Kokoszka (67 Korzym), Woś - Chmiest (42 Czerkas).
Wisła: Gubiec - Żivković, Belada, Peković, Kazimierczak - Geworgian, Romuzga, Rachwał, Colaković - Styranowski (77 Narodzonek), Obajdin.
Cracovia - Zagłębie Lubin 0:0
Cracovia: Olszewski (46 Cabaj) - Wacek, Skrzyński, Rzucidło, Nowak - Bojarski, Baran (66 Joao Paulo Heidemann), Przytuła, Drumlak, Moskała - Bania.
Zagłębie: Liberda - Kłos, Arboleda, Alunderis, Mierzejewski - Szczypkowski, Jackiewicz, Iwański, Łobodziński (87 Sunday), Cap (29 Bartczak) - Chałbiński.
Piłkarze Zagłębia Lubin zajęli trzecie miejsce w rozgrywkach, a Amiki Wronki - czwarte. Oba zespoły zdobyły po 49 punktów, wyższa lokata przypadła jednak Zagłębiu, mimo iż ma gorszy od Amiki bilans bramek. Istotniejsze są bezpośrednie mecze. Amica wygrała we Wronkach z Zagłębiem 3:1, lubinianie u siebie - 2:0. Bramka Zagłębia w wyjazdowym meczu preferuje lubinian. Bilans goli z całego cyklu rozgrywek stosuje się w dalszej kolejności.
Groclin Dyskobolia - Korona Kielce 0:3 (0:1)
Bramki: Robak (27), Gajtkowski (46), Zganiacz (72 karny).
Groclin: Przyrowski - Piechniak, Sablik, Pawlak, Lasocki - Zając (68 Zahorski), Kozioł, Gęsior, Lato (56 Radzewicz) - Sikora, Ślusarski (56 Kaźmierowski).
Korona: Mielcarz - Golański (72 Bonin), Drzymont, Rutka, Szymoniak - Sasin, Hermes, Zganiacz (86 Kwiek), Kaczmarek - Gajtkowski, Robak (83 Kiełb).
Królem strzelców został Grzegorz Piechan, zdobywca 21 goli. \"Kiełbasa” wyprzedził o pięć trafień Michała Chałbińskiego z Zagłębia
i o osiem Pawła Brożka z Wisły Kraków.
GKS Bełchatów - Amica Wronki 1:2 (1:0)
Bramki: Matusiak (43) - Bartczak (56), Dembiński (72).
GKS: Sapela - Kowalczyk, Cecot, Grodzicki, Popek - Cieciura, Pietrasiak (77 Dziedzic), Strąk (57 Kuranty), Komorowski (60 Klepczarek) - Ujek, Matusiak.
Amica: Cierzniak - Kucharski, Dziewicki, Bieniuk, Wojtkowiak - Kikut, Murawski (62 Burkhardt), Bartczak, Grzybowski (56 Pitry) - Dembiński, Gregorek (81 Lisowski).
Pogoń Szczecin - Lech Poznań 0:0
Pogoń: Pesković - Tavares, Julcimar, Batata, Matheus - Lilo, Anderson, Kaźmierczak, Matlak (54 Cruz) - Edi Andradina (84 Grzelak), William (46 Elton).
Lech: Kotorowski - Marciniak, Anderson, Mowlik, Telichowski - Szewczuk, Czarnecki, Świerczewski, Zakrzewski - Wachowicz (86 Wójcik), Reiss.
Żółtą kartkę otrzymał od sędziego Jacka Granata trener Lecha Poznań Czesław Michniewicz. Stało się to tuż po zakończeniu spotkania szczecińskiej Pogoni z Lechem. Kartka nie była jednak karą dla trenera, a wyrazem sympatii. - Niewiele się zastanawiałem i wyjąłem z kieszeni żółtą kartkę. Napisałem na niej parę słów i wręczyłem trenerowi Michniewiczowi - mówi Granat. - Piłkarze wymieniają się koszulkami na pamiątkę ważnych wydarzeń. Ja przecież nie zdejmę koszulki sędziowskiej na wymianę. Dałem to, co może dać sędzia. Na kartce napisane było m.in. Generałowi Czesławowi Michniewiczowi na zakończenie pewnej dekady - Jacek Granat.
Arka Gdynia - Polonia Warszawa 0:1 (0:0)
Bramka: Kosmalski (66). Czerwona kartka: Ława (Arka, 52, druga żółta).
Arka: Witkowski - Kościelniak, Jakosz, Sobieraj, Majda - Parzy (76 Kołodziejski), Moskalewicz, Ława, Wróblewski (29 Griszczenko) - Niciński, Nawrocik (57 Pudysiak).
Polonia: Fogler - Moryc, Łukaszewicz, Szymanek (38 Żytko) - Piątek (65 Cichon), Ekwueme, Kozubek, Biernacki, Zasada - Mąka, Kosmalski (86 Lewandowski).
To miały być pewne trzy punkty dla Arki. Jednak Polonia z honorem pożegnała się z ekstraklasą, zatrzymując gdynian przed sobą. Teraz Arka liczy na pomyślne zakończenie procesu licencyjnego i udział w barażu. Nowym trenerem zespołu z Trójmiasta będzie Wojciech Stawowy.
Legia Warszawa - Wisła Kraków 1:2 (0:1)
Bramki: Vuković (48) - Paweł Brożek (33), Penksa (83).
Legia: Fabiański - Edson, Choto, Rzeźniczak, Szala (63 Djoković) - Roger Guerreiro, Surma, Vuković, Szałachowski - Włodarczyk (75 Kiełbowicz), Kucharski (63 Janczyk).
Wisła: Pawełek - Mijajlović, Kłos, Dudka, Baszczyński - Zieńczuk, Sobolewski, Burns, enksa (87 Boguski) - Piotr Brożek (58 Paulista), Paweł Brożek (84 Gołoś).
Ustępujący mistrz okazał się lepszy od właśnie wkraczającego na tron. Ale wydarzenia boiskowe szybko zostały zdominowane przez te spoza stadionu.
231 pseudokibiców zatrzymała stołeczna policja, w związku z zamieszkami do jakich doszło w czasie i po sobotnim meczu Legii z Wisłą Kraków w Warszawie. 34 funkcjonariuszy trafiło do szpitala - poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Sokołowski.
Do pierwszych starć z policją doszło jeszcze w trakcie meczu, gdy część kibiców próbowała wedrzeć się na stadion. W stronę blokujących ich policjantów ruszyło ok. 500 osób. - Zdołaliśmy jednak szybko opanować sytuację - powiedział Sokołowski.
Po meczu kilka tysięcy kibiców Legii przeszło na pl. Zamkowy, by tam świętować zdobycie mistrzostwa Polski przez ich klub. - W pewnym momencie grupa młodych ludzi próbowała dostać się do sklepu monopolowego. Gdy właściciel zamknął go, próbowali wedrzeć się na siłę - relacjonował Sokołowski. Gdy do akcji wkroczyli policjanci, zaatakowali ich pseudokibice. Do ich powstrzymania użyto armatek wodnych, gazu i pałek.
Wyrywali bruk i nim rzucali w policjantów, zdewastowali kilka ogródków przed restauracjami na pl. Zamkowym - niszcząc krzesła i stoły - powiedział rzecznik. Dodał, że policjanci starali się powstrzymać chuliganów przed wdarciem się na Starówkę i niszczeniem tamtejszych sklepów.
Jerzy Jurczyński (rzecznik Wisły): Ze względów bezpieczeństwa zespół Wisły opuścił stadion i dlatego trenera nie było na konferencji. Teraz czeka nas krótki odpoczynek, a następnie ciężka praca w okresie transferowym. Przespaliśmy zimowe okienko transferowe. Kraków nie składa broni i chce odzyskać tytuł mistrzowski. Zwycięstwo z Legią to mała rekompensata dla naszych kibiców. Trener Dan Petrescu zostaje w Krakowie na kolejny sezon.
Dariusz Wdowczyk (trener Legii): Przegraliśmy bitwę, ale wygraliśmy wojnę. Teraz rozpoczynamy przygotowania do nowego sezonu. Drużynę trzeba wzmocnić. Pracujemy, by kilka nowych twarzy pojawiło się przed nową rundą i eliminacjami do Champions League.
1. Legia Warszawa 30 66 47-17
2. Wisła Kraków 30 64 50-20
3. Zagłębie Lubin 30 49 45-32
4. Amica Wronki 30 49 50-28
5. Korona Kielce 30 47 46-33
6. Lech Poznań 30 42 45-45
7. Odra Wodzisław 30 40 23-27
8. Groclin Dyskobolia 30 37 37-45
9. Cracovia 30 37 32-44
10. GKS Bełchatów 30 37 30-32
11. Pogoń Szczecin 30 37 29-34
12. Wisła Płock 30 34 30-45
13. Górnik Łęczna 30 33 23-31
14. Górnik Zabrze 30 29 29-46
15. Arka Gdynia 30 27 21-33
16. Polonia Warszawa 30 25 20-45
Końcowa tabela Orange Ekstraklasy może ulec zmianie ze względu na procedury licencyjne.
Nowy sezon rozpocznie się 29 lipca.
Reklama













Komentarze