Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Mistrzowskie karne SPR

d Po raz jedenasty, a drugi rok z rzędu, tytuł drużynowego mistrza Polski w piłce ręcznej kobiet wędruje do Lublina. Wczoraj po dramatycznym meczu finałowym SPR ICom pokonał Zagłębie Lubin. To było starcie godne mistrzostw kraju, bowiem o tytule zadecydowała DOPIERO seria rzutów karnych, które bezbłędnie wykonywały podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego.
SKŁADY I BRAMKI Zagłębie: Tsvirko, Kubisztal - Niedośpiał 2, Daszewska 3, Ziółkowska 3, Ciepłowska 3, Semeniuk 9, Jakubowska 3, Jacek 2, Kordić 8, Młot 7, Romańczukiewicz. Kary: 16 min. Czerwona kartka: Romańczukiewicz w 60 min z gradacji kar. SPR ICom: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 4, D. Malczewska 9, Włodek 12, Lisowska 2, Damięcka 1, Rola 2, Hipnarowicz 2, Kamielina, Duran 1, Puchacz 7. Kary: 24 min. Czerwona kartka: Lisowska w 49 min z gradacji kar, Kamielina w 67 min z gdaracji kar. Sędziowali: Marek Majka (Gliwice) i Grzegorz Wojtyczka (Chorzów). Widzów: 600. SKŁADY I BRAMKI Zagłębie: Kubisztal, Tsvirko, Ciepłowska - Niedospiał 3, Daszewska 5, Ziółkowska, Krynicka, Romanczukiewicz, Młot 5, Semeniuk 5, Jakubowska 4, Jacek 1, Orzeszka, Kordic 4. Kary: 16 min SPR ICom: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 2, D. Malczewska 1, Włodek 1, Lisowska 4, Damięcka 1, Rola 4, Majerek, Hipnarowicz 1, Kamielina 1, Kot, Duran 1, Puchacz 4. Kary: 8 min. Sędziowali: Marek Majka (Gliwice) i Grze Początek meczu nie zwiastował niczego dobrego. To gospodynie rzuciły się do ataku i po kwadransie prowadziły już czterema bramkami (10:6). I od tego momentu lublinianki dopiero zaczęły grać. Na pierwsze prowadzenie nasz zespół wyszedł w 26 min, kiedy to rzut karny celnie egzekwowała Anna Lisowska. W końcówce pierwszej połowy SPR ICom oddał jednak inicjatywę i trzy kolejne bramki dały miejscowym prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego zagrały skuteczniej w ataku i obronie. Dobrze spisywała się Jolanta Pierzchała, która w bramce zastąpiła Magdalenę Chemicz. Na parkiecie nie brakowało efektownych akcji, jak również ostrej gry, czego efektem były czerwone kartki dla Anny Lisowskiej i Eweliny Romańczukiewicz. Jeszcze na minutę przed zakończeniem spotkania SPR ICom prowadził 28:27, jednak skuteczną akcją Jeleny Kordić \"miedziowe” doprowadziły do dogrywki. Te - bo rozegrano je dwie - nie przyniosły jednak rozstrzygnięcia i o tym, która z drużyn zdobędzie złote medale, musiały zadecydować rzuty karne. Z linii siedmiu metrów nie myliły się lublinianki, raz natomiast nie trafiła Karolina Semeniuk - rzut obroniła Chemicz. W efekcie tą grę nerwów wygrały nasze zawodniczki i tym samym obroniły tytuł mistrzyń Polski. Jesteśmy mistrzyniami • Jak się czują mistrzynie Polski? - Jak mistrzynie! Ten tytuł jest wyjątkowy, bo wyszarpany, po bardzo emocjonującym spotkaniu. • Ale tego horroru mogłyście sobie zaoszczędzić? - Oczywiście, że tak. Podobnie jak porażki w sobotnim meczu. To jest jednak sport i Zagłębie, tak jak my, myślało o złocie i podjęło walkę. • W niedzielę mecz układał się różnie. Czy miałyście momenty zwątpienia? - Na rozmyślania nie było czasu. Górę wzięły emocje. • Często ćwiczycie rzuty karne? - Nie, bo są loterią. • Do tej pory specjalistką w rzutach karnych była raczej Jolanta Pierzchała. A tu proszę, to pani obroniła rzut, który zadecydował o tytule. - Na pewno mam powody do satysfakcji, jednak na to zwycięstwo zapracował cały zespół. Każda z nas dała z siebie wszystko, żeby tylko wygrać. W tym momencie indywidualne wyróżnianie kogokolwiek nie ma najmniejszego sensu. • Co teraz? - (śmiech) Będziemy świętowały sukces i udamy się na upragnione urlopy. (map)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama