Mistrzowskie karne SPR
d Po raz jedenasty, a drugi rok z rzędu, tytuł drużynowego mistrza Polski w piłce ręcznej kobiet wędruje do Lublina. Wczoraj po dramatycznym meczu finałowym SPR ICom pokonał Zagłębie Lubin. To było starcie godne mistrzostw kraju, bowiem o tytule zadecydowała DOPIERO seria rzutów karnych, które bezbłędnie wykonywały podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego.
- 15.05.2006 09:12
SKŁADY I BRAMKI
Zagłębie: Tsvirko, Kubisztal - Niedośpiał 2, Daszewska 3, Ziółkowska 3, Ciepłowska 3, Semeniuk 9, Jakubowska 3, Jacek 2, Kordić 8, Młot 7, Romańczukiewicz. Kary: 16 min. Czerwona kartka: Romańczukiewicz w 60 min z gradacji kar.
SPR ICom: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 4, D. Malczewska 9, Włodek 12, Lisowska 2, Damięcka 1, Rola 2, Hipnarowicz 2, Kamielina, Duran 1, Puchacz 7. Kary: 24 min. Czerwona kartka: Lisowska w 49 min z gradacji kar, Kamielina w 67 min z gdaracji kar.
Sędziowali: Marek Majka (Gliwice) i Grzegorz Wojtyczka (Chorzów). Widzów: 600.
SKŁADY I BRAMKI
Zagłębie: Kubisztal, Tsvirko, Ciepłowska - Niedospiał 3, Daszewska 5, Ziółkowska, Krynicka, Romanczukiewicz, Młot 5, Semeniuk 5, Jakubowska 4, Jacek 1, Orzeszka, Kordic 4. Kary: 16 min
SPR ICom: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 2, D. Malczewska 1, Włodek 1, Lisowska 4, Damięcka 1, Rola 4, Majerek, Hipnarowicz 1, Kamielina 1, Kot, Duran 1, Puchacz 4. Kary: 8 min.
Sędziowali: Marek Majka (Gliwice) i Grze
Początek meczu nie zwiastował niczego dobrego. To gospodynie rzuciły się do ataku i po kwadransie prowadziły już czterema bramkami (10:6). I od tego momentu lublinianki dopiero zaczęły grać. Na pierwsze prowadzenie nasz zespół wyszedł w 26 min, kiedy to rzut karny celnie egzekwowała Anna Lisowska. W końcówce pierwszej połowy SPR ICom oddał jednak inicjatywę i trzy kolejne bramki dały miejscowym prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron podopieczne trenera Edwarda Jankowskiego zagrały skuteczniej w ataku i obronie. Dobrze spisywała się Jolanta Pierzchała, która w bramce zastąpiła Magdalenę Chemicz. Na parkiecie nie brakowało efektownych akcji, jak również ostrej gry, czego efektem były czerwone kartki dla Anny Lisowskiej i Eweliny Romańczukiewicz. Jeszcze na minutę przed zakończeniem spotkania SPR ICom prowadził 28:27, jednak skuteczną akcją Jeleny Kordić \"miedziowe” doprowadziły do dogrywki. Te - bo rozegrano je dwie - nie przyniosły jednak rozstrzygnięcia i o tym, która z drużyn zdobędzie złote medale, musiały zadecydować rzuty karne. Z linii siedmiu metrów nie myliły się lublinianki, raz natomiast nie trafiła Karolina Semeniuk - rzut obroniła Chemicz. W efekcie tą grę nerwów wygrały nasze zawodniczki i tym samym obroniły tytuł mistrzyń Polski.
Jesteśmy mistrzyniami
• Jak się czują mistrzynie Polski?
- Jak mistrzynie! Ten tytuł jest wyjątkowy, bo wyszarpany, po bardzo emocjonującym spotkaniu.
• Ale tego horroru mogłyście sobie zaoszczędzić?
- Oczywiście, że tak. Podobnie jak porażki w sobotnim meczu. To jest jednak sport i Zagłębie, tak jak my, myślało o złocie i podjęło walkę.
• W niedzielę mecz układał się różnie. Czy miałyście momenty zwątpienia?
- Na rozmyślania nie było czasu. Górę wzięły emocje.
• Często ćwiczycie rzuty karne?
- Nie, bo są loterią.
• Do tej pory specjalistką w rzutach karnych była raczej Jolanta Pierzchała. A tu proszę, to pani obroniła rzut, który zadecydował o tytule.
- Na pewno mam powody do satysfakcji, jednak na to zwycięstwo zapracował cały zespół. Każda z nas dała z siebie wszystko, żeby tylko wygrać. W tym momencie indywidualne wyróżnianie kogokolwiek nie ma najmniejszego sensu.
• Co teraz?
- (śmiech) Będziemy świętowały sukces i udamy się na upragnione urlopy. (map)
Reklama













Komentarze