Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I kim tu grać?

Piłkarze Motoru rozegrają dzisiaj na stadionie przy Al. Zygmuntowskich (godz. 17) zaległy mecz z Wierną Małogoszcz, drużyną, która nadal walczy o utrzymanie się w III lidze. Lublinianie nie zamierzają ułatwiać zadania swoim rywalom, chociaż do spotkania znowu nie będą mogli przystąpić w najsilniejszym składzie.
Ostatnia konfrontacja z AKS Busko, kosztowała utratę trzech kolejnych piłkarzy. Za żółte kartki nie będą mogli wystąpić obrońca Przemysław Żmuda i najskuteczniejszy napastnik Motoru Marcin Popławski. Z kolei Piotr Prędota, autor gola w ostatnim meczu, doznał kontuzji stopy. Szkoleniowiec lublinian będzie miał zatem problem z ustawieniem linii ataku. Być może do Kamila Stachyry, także odczuwającego trudy konfrontacji z AKS, dołączy powracający do zdrowia Konrad Nowak. Kto będzie trzecim napastnikiem? Daniel Koczon nadal leczy uraz. Szansę występu w pierwszym zespole może otrzymać, wyróżniający się w rezerwach, 19-letni Damian Iracki. Nie zagra również Bernard Ocholeche, który dopiero jutro wznowi treningi. Pod znakiem zapytania stoi występ Daniela Grębowskiego oraz bramkarza Jakuba Studzińskiego. Jest szansa, że w składzie znajdą się Paweł Zajączkowski oraz Dawid Ptaszyński. – Sytuacja kadrowa rzeczywiście jest trudna, ale może uda się odpowiednio zestawić skład, który będzie walczył o punkty, tak jak w poprzednich meczach – powiedział trener Ryszard Kuźma. – A musimy być przygotowani na walkę, ponieważ Wierna pokazała w Świdniku, że nie jest chłopcem do bicia. Zespół z Małogoszcza zremisował z Avią 1:1, zdobywając gola ze stałego fragmentu gry. Na ten element lublinianie muszą zwrócić szczególną uwagę. Gospodarze nie mogą też liczyć na to, że Wierna będzie prowadziła otwartą grę. W Świdniku koncentrowała się na obronie i od czasu do czasu długimi podaniami starała się uruchomić jednego napastnika. – Meczu z Wierną nie tratuję wyjątkowo – stwierdził Karol Drej, były piłkarz zespołu z Małogoszcza, dziś zawodnik Motoru. – Nie będzie sentymentu, musimy wygrać, tym bardziej że niefortunnie zremisowaliśmy w Busku Zdroju.  Odchodzę z Motoru • Czy to prawda, że złożył pan na piśmie rezygnację z funkcji przewodniczącego rady klubu? – Potwierdzam tę informację. Decyzję podjąłem 28 kwietnia wieczorem, po posiedzeniu zarządu Motoru, w którym uczestniczyłem. • Decyzja jest nieodwołalna? – Nie mogę powiedzieć, że nie zmienię zdania, ale w tej chwili moja dymisja jest aktualna. • Czy jest jakiś argument, który może wpłynąć na zmianę pańskiego stanowiska? – Stawiam sprawę jasno – albo zajdą zmiany w zespole i w otoczeniu klubu, oczekiwane przeze mnie i przez ludzi bezinteresownie pomagających drużynie, albo definitywnie się rozstaniemy. Nie możemy pozwolić, aby nas lekceważono. Mam dość chodzenia, proszenia i załatwiania. W zamian dostaję „chińskie” zapewnienia, że będzie lepiej. Tym razem musimy być konsekwentni. • Jakie zmiany pana zadowolą? – Szerzej podyskutujemy na ten temat w bezpośredniej rozmowie. W skrócie: musi dojść do częściowych zmian we władzach Motoru i w kadrze trenerskiej. Z zespołu muszą odejść niektórzy zawodnicy, z których już nic nie będzie, a szkodzą tylko młodym. Powinna też poprawić się atmosfera wokół klubu, która teraz nie jest najlepsza. Wreszcie oczekuję faktycznej, a nie obiecywanej, pomocy władz miasta i Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Tyle mogę powiedzieć przez telefon. Reszta, po moim powrocie do Lublina. Rozmawiał Artur Toruń

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama