I kim tu grać?
Piłkarze Motoru rozegrają dzisiaj na stadionie przy Al. Zygmuntowskich (godz. 17) zaległy mecz z Wierną Małogoszcz, drużyną, która nadal walczy o utrzymanie się w III lidze. Lublinianie nie zamierzają ułatwiać zadania swoim rywalom, chociaż do spotkania znowu nie będą mogli przystąpić w najsilniejszym składzie.
- 17.05.2006 09:49
Ostatnia konfrontacja z AKS Busko, kosztowała utratę trzech kolejnych piłkarzy. Za żółte kartki nie będą mogli wystąpić obrońca Przemysław Żmuda i najskuteczniejszy napastnik Motoru Marcin Popławski. Z kolei Piotr Prędota, autor gola w ostatnim meczu, doznał kontuzji stopy. Szkoleniowiec lublinian będzie miał zatem problem z ustawieniem linii ataku. Być może do Kamila Stachyry, także odczuwającego trudy konfrontacji z AKS, dołączy powracający do zdrowia Konrad Nowak. Kto będzie trzecim napastnikiem? Daniel Koczon nadal leczy uraz. Szansę występu w pierwszym zespole może otrzymać, wyróżniający się w rezerwach, 19-letni Damian Iracki. Nie zagra również Bernard Ocholeche, który dopiero jutro wznowi treningi. Pod znakiem zapytania stoi występ Daniela Grębowskiego oraz bramkarza Jakuba Studzińskiego. Jest szansa, że w składzie znajdą się Paweł Zajączkowski oraz Dawid Ptaszyński.
– Sytuacja kadrowa rzeczywiście jest trudna, ale może uda się odpowiednio zestawić skład, który będzie walczył o punkty, tak jak w poprzednich meczach – powiedział trener Ryszard Kuźma. – A musimy być przygotowani na walkę, ponieważ Wierna pokazała w Świdniku, że nie jest chłopcem do bicia.
Zespół z Małogoszcza zremisował z Avią 1:1, zdobywając gola ze stałego fragmentu gry. Na ten element lublinianie muszą zwrócić szczególną uwagę. Gospodarze nie mogą też liczyć na to, że Wierna będzie prowadziła otwartą grę. W Świdniku koncentrowała się na obronie i od czasu do czasu długimi podaniami starała się uruchomić jednego napastnika.
– Meczu z Wierną nie tratuję wyjątkowo – stwierdził Karol Drej, były piłkarz zespołu z Małogoszcza, dziś zawodnik Motoru. – Nie będzie sentymentu, musimy wygrać, tym bardziej że niefortunnie zremisowaliśmy w Busku Zdroju.
Odchodzę z Motoru
• Czy to prawda, że złożył pan na piśmie rezygnację z funkcji przewodniczącego rady klubu?
– Potwierdzam tę informację. Decyzję podjąłem 28 kwietnia wieczorem, po posiedzeniu zarządu Motoru, w którym uczestniczyłem.
• Decyzja jest nieodwołalna?
– Nie mogę powiedzieć, że nie zmienię zdania, ale w tej chwili moja dymisja jest aktualna.
• Czy jest jakiś argument, który może wpłynąć na zmianę pańskiego stanowiska?
– Stawiam sprawę jasno – albo zajdą zmiany w zespole
i w otoczeniu klubu, oczekiwane przeze mnie i przez ludzi bezinteresownie pomagających drużynie, albo definitywnie się rozstaniemy. Nie możemy pozwolić, aby nas lekceważono. Mam dość chodzenia, proszenia i załatwiania. W zamian dostaję „chińskie” zapewnienia, że będzie lepiej. Tym razem musimy być konsekwentni.
• Jakie zmiany pana zadowolą?
– Szerzej podyskutujemy na ten temat w bezpośredniej rozmowie. W skrócie: musi dojść do częściowych zmian we władzach Motoru
i w kadrze trenerskiej. Z zespołu muszą odejść niektórzy zawodnicy, z których już nic nie będzie, a szkodzą tylko młodym. Powinna też poprawić się atmosfera wokół klubu, która teraz nie jest najlepsza. Wreszcie oczekuję faktycznej, a nie obiecywanej, pomocy władz miasta i Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Tyle mogę powiedzieć przez telefon. Reszta, po moim powrocie do Lublina.
Rozmawiał Artur Toruń
Reklama













Komentarze