Wyciszmy tę sprawę
Dopiero po naszej interwencji dyrekcja i nauczyciele Zespołu Szkół Publicznych w Sosnowicy wspólnie z rodzicami zasiedli w szkolnych ławkach, by zastanowić się, jak ugasić szkolny spór na tle konfliktu jednej uczennicy z resztą klasy. Nie osiągnięto zgody.
- 18.05.2006 19:11
Od kilku dni opisujemy sprawę gimnazjalistki Jagody. Dziewczynka, z niewiadomych jej przyczyn, stała się nagle nie- lubianą koleżanką. Dzieci przezywały ją, wykrzykiwały pod oknem domu niecenzuralne słowa i straszyły pobiciem. Według jednej z nauczycielek, konflikt między uczniami miał posłużyć niektórym pedagogom do pokazania braku kompetencji dyrektora szkoły, a w rezultacie
do usunięcia go ze stanowiska.
Na zebraniu rodzice większości uczniów byli zgodni: wszystkiemu winna jest Jagoda, to ona swoim agresywnym zachowaniem wywołała konflikt. Rodzice dziewczynki byli zszokowani.
– Pani wicedyrektor przeczytała nam list napisany przez kilkoro rodziców do kuratora z prośbą o przeniesienie mojej córki do innej klasy. Dlaczego tak zrobili? – pyta mama Jagody. – Od nauczycieli usłyszeliśmy, że to nasza córka powinna wszystkich przeprosić, bo naraziła
na szwank dobre imię szkoły.
Końca sporu nie widać. Dyrektor szkoły na spotkanie z rodzicami nie przyszedł. Jego zastępczyni bezskutecznie apelowała do zebranych o wyciszenie sprawy.
Jagoda, która z powodu konfliktu opuściła kilka dni lekcji, wróciła do szkoły. Do dziś nie bardzo rozumie, co tak naprawdę się stało.













Komentarze