Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska IV liga

• Górnik II Łęczna – Janowianka 3:1 (2:0) • Lublinianka – Stal Kraśnik 0:2 (0:2) • Sokół Adamów – Granica Lubycza Królewska 1:2 (1:0) • Chełmianka – Czarni Dęblin 1:0 (1:0) • Podlasie Biała Podlaska – Tomasovia 0:5 (0:2) • Unia Bełżyce – Unia Hrubieszów 6:1 (3:0) • Włodawianka – Lewart Lubartów 2:2 (1:1) • Orlęta Spomlek – Orlęta Łuków 2:1 (2:1) 1. Orlęta Spomlek 25 66 21-3-1 68-13 2. Stal Kraśnik 25 51 15-6-4 52-24 3. Orlęta Łuków 25 38 10-8-7 34-26 4. Górnik II Łęczna 25 37 10-7-8 47-36 5. Chełmianka 25 37 10-7-8 36-30 6. Podlasie 25 37 10-7-8 34-29 7. Janowianka 25 35 10-5-10 39-45 8. Lublinianka 25 34 9-7-9 26-35 9. Lewart Lubartów 25 33 9-6-10 31-40 10. Granica Lubycza 25 32 8-8-9 28-26 11. Tomasovia 25 32 8-8-9 28-26 12. Unia Bełżyce 25 28 7-7-11 35-39 13. Czarni Dęblin 25 28 8-4-13 32-47 14. Sokół Adamów 25 25 6-7-12 23-40 15. Unia Hrubieszów 25 20 5-5-15 26-57 16. Włodawianka 25 17 4-5-16 23-49 27 maja: Orlęta Łuków – Podlasie (17). 28 maja: Lewart – Chełmianka (17) • Janowianka – Lublinianka (16) • Granica – Unia Bełżyce (16) • Unia Hrubieszów – Włodawianka (16) • Stal – Sokół (16) • Czarni – Orlęta Spomlek (17) • Tomasovia – Górnik II (17). Orlęta Spomlek - Orlęta Łuków 2:1 (2:1) Bramki: Giza (14), Izdebski (44 samobójcza) - A. Gaj (45). Spomlek: Krupa - Ślusarczyk, Kaczorowski, Kępa, Iwan, Chyła, Pliszka, Borysiuk, Piotrowicz, Giza, Panek. Łuków: Stężała - Wryk, Szlaski, Izdebski, Ozygała, M. Gaj (46 Pieńkus), Kucharski, Grula, Matyjasek, A. Gaj (77 Skrzymowski), Stonio. Sędziował: Pożarowszczyk (Lublin). Widzów: 1200. Zwycięstwem nad lokalnym rywalem, Orlętami Łuków, piłkarze Orląt Spomlek Radzyń Podlaski przypieczętowali wczoraj awans do III ligi. Pierwszy w historii klubu, wywalczony na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu. Nic więc dziwnego, że zaraz po ostatnim gwizdku piłkarze gospodarzy odtańczyli taniec radości i poszli... fetować sukces. To była radosna niedziela w Radzyniu. Po wielu latach oczekiwań Orlęta wywalczyły upragniony awans. Los chciał, że podopiecznym trenera Marka Majki sukces przyszło przypieczętować w derbowym meczu z imiennikami z Łukowa. Od pierwszych minut przewagę uzyskali gospodarze, a bramką zapachniało już w 12 min, kiedy rajd lewą stroną przeprowadził Łukasz Giza. Strzał jednak był minimalnie niecelny. Chwilę później pomylił się Damian Panek, ale sto dwadzieścia sekund później Krzysztofa Stężałę pokonał w końcu Giza. Miejscowy napastnik wykorzystał doskonałe podanie Rafała Borysiuka, któremu koledzy z drużyny zadedykowali \"kołyskę” z okazji narodzin syna. - Po tej bramce byłem przekonany, że nie przegramy i wywalczymy awans - przyznał po meczu Łukasz Giza, który wybrany został na najlepszego piłkarza spotkania. Sporo ciekawego działo się w końcówce pierwszej połowy. Najpierw piłkę do własnej bramki skierował Sebastian Izdebski, a chwilę później rozluźnienie w szykach obronnych wykorzystał Artur Gaj i niemal z zerowego konta pokonał Łukasza Krupę. Gospodarze mogli wygrać wyżej, jednak szczęścia brakowało Pankowi. Lider klasyfikacji najlepszych strzelców ligi najpierw trafił w słupek, a później w... poprzeczkę. Goście doskonałą okazję do wyrównania mieli w 77 min, jednak zaprzepaścił ją Paweł Grula, którego uderzenie w sobie tylko znany sposób obronił Krupa. (map) Górnik II Łęczna - Janowianka 3:1 (2:0) Bramki: Tomczuk (8, 67), Osuch (41) - Dąbek (87). Górnik II: Witkowski - Tarczyluk, Jankowski, Pawelec, Kuśmirek (29 Jędrzejuk), Krakiewicz (61 Matysiak), Sołdecki (71 Bodziak), Osuch, Michalak (81 Klimkiewicz), Szymanek, Tomczuk. Janowianka: Wąsik (86 Krajewski) - Blacha, Drozd, Oczkowski (78 Fusiara), Sobótka (63 Dąbek), Dziedzic (58 Ćwik), Bieńko, Góreczny, Piecyk, S. Brytan, Gąbka. Sędziował: Kuśmierczyk (Lublin). Widzów: 100. W sobotę, podczas meczu rezerw Górnika z Janowianką, można było przekonać się, że tabela nie zawsze pokazuje prawdę. Przed ostatnią serią spotkań podopieczni trenera Dariusza Brytana plasowali się na piątym miejscu, tuż przed \"zielono-czarnymi”. A mimo to goście byli tylko tłem dla łęcznian, a garstka kibiców zachodziła w głowę, jak to się stało, że ten zespół plasuje się aż tak wysoko w tabeli. Przed pierwszym gwizdkiem konfrontacja sąsiadów zapowiadała się bardzo ciekawie. Niestety, skończyło się na nadziejach, bo przyjezdni zawiedli na całej linii. Już pierwsza akcja dała prowadzenie miejscowym. Piłkę w pole karne dośrodkowywał Grzegorz Szymanek, a celną główką popisał się Bartosz Tomczuk. Po półgodzinie gry mogło być już 2:0, jednak strzał Dariusza Osucha na rzut rożny wybił Konrad Wąsik. Ale co się odwlecze, to nie uciesze. W 41 min Osuch zachował się jak profesor i mając przed sobą wyłącznie golkipera rywali sprytnie przeniósł nad nim piłkę. - Wychodząc sam na sam zawsze staram się patrzeć, co robi bramkarz. Tym razem wyszedł, więc rozwiązanie było proste. Rzadko zdarza mi się strzelać tak efektowne bramki - przyznał po meczu Dariusz Osuch. W końcówce pierwszej połowy Janowianka mogła zdobyć gola kontaktowego, jednak fatalnie pudłowała. Najpierw sytuacji jeden na jeden z Łukaszem Witkowskim nie wykorzystał Piotr Gąbka, a chwilę później nie popisał się najjaśniejszy punkt gości Janusz Góreczny. - Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby nie te zmarnowane okazje? - zastanawiał się później Dariusz Brytan, trener janowian. - Zagraliśmy zdecydowanie poniżej oczekiwań. Gospodarze okazali się skuteczniejsi i zasłużenie wygrali. Widać, że nie mamy szczęścia do młodego składu Górnika... Po zmianie stron widowisko \"siadło”, jednak bramek nie brakowało. W 67 min swoje drugie trafienie zaliczył Tomczuk, a dwadzieścia minut później na listę strzelców wpisał się Wojciech Dąbek. Szkoleniowiec przyjezdnych wykorzystując okazję, że mecz rozegrany został na głównej płycie Górnika, dał szansę występu większości rezerwowych piłkarzy, zmieniając nawet bramkarza. - Po raz kolejny staraliśmy się grać piłką i to przyniosło efekty. Można tylko żałować, popełnionych błędów, bo ten wynik to najmniejszy wymiar kary, jaki mógł spotkać rywala - podsumował spotkanie Sławomir Pogonowski, trener \"górników”. Lublinianka - Stal Kraśnik 0:2 (0:2) Bramki: Kępka (18, 28). Lublinianka: Herda - Borowski, Palica, Zieliński, Woźniak (46 Góral), Marzec, Sebastianiuk (24 Łysek), Chmielnicki, Szynkaruk, Gralewski (63 Buczyński), Kaczorowski (46 Krupa). Stal: Ziółkowski - Gołębiowski, Szarowski, Minkina, Wronka, Cios (75 Chomicz), Chmielik, Polikowski, Bandosz (85 Matysiak), Kępka (81 Kusztykiewicz), Krężołek (63 Król). Żółte kartki: Gołębiowski, Wronka (S). Czerwona kartka: Szarowski (Stal, w 88 min. za faul). Sędziował: Woś (Zamość). Widzów: 150. To nie była żadna kara. Po prostu wolałem nie ryzykować kontuzji i dałem szansę dublerom - wyjaśnia Jerzy Rot. Mecz przeciwko Lubliniance na ławce rezerwowych rozpoczęli Ernest Chomicz, Piotr Kusztykiewicz, Rafał Król i bramkarz Marcin Mazur. W ostatnim czasie zawrzało w Kraśniku. Po serii trzech kolejnych porażek zarząd klubu postanowił wkroczyć do akcji. Działacze zapowiadali kary dla piłkarzy, niepewny był również los szkoleniowca. Ostatecznie zakończyło się na reprymendzie i tym, że Jerzy Rot... oddał się do dyspozycji zarządu. - Ja mam czyste sumienie. Zdaję sobie sprawę z tego, że za wyniki odpowiada szkoleniowiec, ale czy tak naprawdę byliśmy w stanie dogonić Spomlek? - pyta trener \"stalówki”. - Rozmawiałem z działaczami, którzy w każdej chwili mogą mnie zwolnić. Zresztą mam spakowane dwie reklamówki \"dobytku” i w każdej chwili mogę odejść - dodaje Jerzy Rot. Jednak trener zaznacza, że nadal chciałby pracować w Kraśniku, bo atmosfera uległa znacznej poprawie. Zdają się to potwierdzać nawet sami zawodnicy oraz sobotnia wygrana na Wieniawie. Losy spotkania rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie. Trzy punkty przyjezdnym zapewnił skuteczny ostatnio Wojciech Kępka, który bezlitośnie wykorzystał kardynalne błędy obrońców Lublinianki. Przy pierwszej bramce asystę trzeba zapisać... Konradowi Zielińskiemu i Armandowi Palicy, którzy skacząc do piłki zderzyli się. Natomiast drugiego gola wypracował Arkadiusz Łysek. Obrońca gospodarzy praktycznie podał piłkę pod nogi Kępki, a ten skorzystał z okazji. - To były prawdziwe prezenty dla rywala. Mamy pecha do Stali, gdyż nie był to pierwszy mecz, w którym ten zespół wygrywa po naszych błędach - podkreślił trener gospodarzy Zbigniew Grzesiak. Goście kończyli w dziesiątkę, gdyż z boiska usunięty został Tomasz Szarowski, który faulował wychodzącego na czystą pozycję Krzysztofa Buczyńskiego. (map) Sokół Adamów - Granica Lubycza Królewska 1:2 (1:0) Bramki: Ozygała (42) - Borodziej (85 z karnego), Poleszak (90+3). Sokół: Dadasiewicz - Kopytiuk, Domański, P. Nowicki, Ozygała, P. Dzido, D. Dzido (85 Bosek), A. Nowicki, Kazana, Jarosław Gowin, Jakub Gowin (46 Łukasik). Granica: Sasim - Bilewicz, Orzechowski, Andrzej Sawiak, Adamek, Dyda, Poleszak, Baran, Różycki (80 Machnik), Nakoulma (77 Pataki), Borodziej. Żółte kartki: P. Dzido, Domański (S). Sędziował: Zbytniewski (Lublin). Widzów: 200. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że dopóki piłka w grze... Najwidoczniej zapomnieli o tym zawodnicy Sokoła Adamów, którzy przegrali... wygrany mecz z Granicą w ostatnich sekundach. - Powtórzyła się historia ze spotkania z Czarnymi, kiedy również straciliśmy gola w doliczonym czasie. Rywal zagrał do końca. A my? Chyba myślami byliśmy już w szatni... - mówił po końcowym gwizdku przybity Andrzej Zarzycki, trener beniaminka. Właśnie za grę do ostatniego gwizdka chwalił swoich piłkarzy Jan Uźniak, prezes i jednocześnie trener Granicy. Po nowym kierownictwem zespół z Lubyczy Królewskiej zanotował dwa komplety punktów. I oba na boiskach rywali. - Po prostu zawodnicy realizują wszystkie założenia - mówi Jan Uźniak. (map) Chełmianka - Czarni Dęblin 1:0 (1:0) Bramka: Tatysiak (28). Chełmianka: Szlichtyng - Grzywna, A. Mazurek, Basiński, Słomka, Wieczorek (76 Kogut), Drob, Z. Leśnicki (59 Ruszkiewicz), Sąsiadek, Tatysiak, Fajman (46 S. Leśnicki). Czarni: Kędzierski - Kardas, Bukowski, Łukasiewicz, Kalinowski, Boguszewski (84 Ukalski), Stecyszyn, Gajewski, Lis, Rogala, Antas (69 Buczek). Żółta kartka: Basiński (Ch). Sędziował: Kudela (Zamość). Widzów: 400. Tylko jedna bramka padła w meczu Chełmianki z Czarnymi, ale za to jaka! Kapitalnym strzałem z rzutu wolnego z 18 m popisał się Sławomir Tatysiak, który zapewnił swojej drużynie dziesiąte zwycięstwo w tym sezonie. - Do przerwy powinniśmy prowadzić \"trójką” i potem kontrolować przebieg gry. Chciałem dać szanse występu młodzieży, jednak przy takim rezultacie wolałem nie ryzykować - przyznał po spotkaniu Stanisław Cybulski, szkoleniowiec chełmian. Przez godzinę gospodarze mieli przewagę, a doskonałe okazje zmarnowali Tatysiak i Dawid Wieczorek. Pod koniec meczu inicjatywę przejęli podopieczni Ryszarda Kupisa, którzy zachowali więcej sił. - Do Chełma przyjechaliśmy zaledwie w trzynastoosobowym składzie. Mimo osłabień liczyłem na to, że uda nam się wywieźć zdobycz punktową, która przybliży nas do utrzymania - powiedział Ryszard Kupis. Trener Czarnych nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Jakuba Bilke oraz Marcina Kowalika, który w sobotę brał ślub. (map)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama