Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Podwójne lanie na lubelskim torze

Gwałtowna ulewa, która przeszła nad Lublinem, opóźniła o blisko godzinę mecz TŻ Sipma z ZKŻ Zielona Góra. Zawodów jednak nie odwołano i lubelscy kibice byli świadkami drugiego lania, tym razem na torze. Goście, główni kandydaci do awansu do ekstraligi, nie zostawili suchej nitki na żużlowcach jeżdżących z koziołkiem na plastronie.
SKŁADY I PUNKTY TŻ Sipma: Brhel 3 (2, 1, 0, -, -), Jeleniewski 5 (1, 2, 1, 1, 0), Louis 4 (2, 1, 1, d), Knapp 10 (3, 2, u/w, 1, 1, 3), J. Rempała 4 (2, 0, 1, u/w, 1), Polak (nie startował), Tomicek 10 (2, 3, 2, 0, 0, 3), Messing 1 (1). Zielona Góra: Walasek 14 (3, 3, 3, 3, 2), Nowaczyk 0 (0, -, -, -), Okoniewski 10 (1, 3, 3, 2, 1), Davidsson 0 (0, -, -, -), Staszewski 9 (1, u/w, 3, 3, 2), Wolbert 0 (0, -, -, -), Lindgren 12 (3, 0, 3, 2, 2, 2), Suchecki 8 (u/w, 1, 2, 3, 2, u). Najlepszy czas dnia - 69,07 - uzyskał w V wyścigu Grzegorz Walasek. Sędziował: Andrzej Terlecki (Gdańsk). Widzów - ok. 3 tys. I - Lindgren (69,52), Tomicek, Messing, Wolbert (3:3) II - Walasek (69,48), Brhel, Jeleniewski, Nowaczyk (3:3 - 6:6) III - Knapp (69,89), Louis, Okoniewski, Davidsson (5:1 - 11:7) IV - Tomicek (69,57), Rempała, Staszewski, Lindgren (5:1 - 16:8) V - Walasek (69,07), Knapp, Louis, Suchecki (u/w) (3:3 - 19:11) VI - Okoniewski (70,12), Tomicek, Suchecki, Rempała (2:4 - 21:15) VII - Lindgren (71,69), Jeleniewski, Brhel, Staszewski (u/w) (3:3 - 24:18) VIII - Walasek (69,70), Lindgren, Rempała, Tomicek (1:5 - 25:23) IX - Okoniewski (71,87), Suchecki, Jeleniewski, Brhel (1:5 - 26:28) X - Staszewski (71,78), Lindgren, Louis, Knapp (u/w) (1:5 - 27:33) XI – Suchecki (71,11), Okoniewski, Knapp, Tomicek (1:5 - 28:38) XII - Walasek (70,07), Lindgren, Knapp, Louis (d) (1:5 - 29:43) XIII - Staszewski (70,10), Suchecki, Jeleniewski, Rempała (u/w) (1:5 - 30:48 XIV - Tomicek (71,23), Staszewski, Rempała, Suchecki (u) (4:2 - 34:50) XV - Knapp (70,94), Walasek, Okoniewski, Jeleniewski (3:3 - 37:53) Najwierniejsi sympatycy lubelskiej drużyny zostali poddani poważnej próbie. Najpierw dzielnie znieśli potężną ulewę, później długo czekali na początek ligowej rywalizacji, wreszcie musieli oglądać wyczyny swoich ulubieńców. Początek meczu wskazywał na to, że cierpliwość widzów zostanie wynagrodzona, ponieważ po czterech wyścigach gospodarze uzyskali ośmiopunktową przewagę. Po dwóch remisowych biegach byliśmy świadkami dwóch podwójnych zwycięstw TŻ Sipma. W trzecim biegu Grzegorz Knapp i Chris Louis objechali Jonasa Davidsona i Rafała Okoniewskiego. Chociaż ten ostatni wygrał start, jednak śliska nawierzchnia ostudziła zapał popularnego \"Okonia”. Później dobrze spisujący się Czech Lubos Tomicek razem z Jackiem Rempałą nie dali szans Mariuszowi Staszewskiemu oraz Fredrikowi Lindgrenowi. Niestety, z biegiem czasu warunki na torze normalniały, a goście szybko poznali zastawione na nich pułapki. W dołki zaczęli wpadać wszyscy - miejscowi i przyjezdni, a o wynikach decydowały starty, coraz lepsze w wykonaniu zielonogórzan. Spod taśmy najszybciej wyjeżdżali Grzegorz Walasek, najlepszy zawodnik meczu, i Okoniewski. Do poziomu kolegów dostosowali się bardzo utalentowany Szwed Lindgren, Mariusz Staszewski i Zbigniew Suchecki. A z naszych żużlowców systematycznie uchodziło powietrze. Najszybciej skapitulował Louis, który najwyraźniej przyjechał do Lublina na wycieczkę. Wiele okrążeń pokonywał rekreacyjnie, unikając walki. Anglik miał być silnym punktem drużyny, jest jednym ze słabszych ogniw. To nie jedyna transferowa wpadka, za którą TŻ Sipma już płaci wysoką cenę. Coraz mniej kibiców na trybunach zwiastuje problemy finansowe. Przypomnijmy, że blisko 50 procent budżetu mają stanowić wpływy ze sprzedaży biletów, zakładając, że na mecze będzie przychodziło po 7 tys. osób. Coraz więcej wrogów ma menedżer Bogusław Kasiński, którego mogły obronić tylko wyniki. Tych na razie nie ma. Były natomiast szumne zapowiedzi walki o ekstraligę. Gospodarze mieli pecha w siódmym biegu, który mogli wygrać 5:1. Na starcie najszybsi byli Daniel Jeleniewski i Brhel, ale pod koniec trzeciego okrążenia upadł Staszewski. Bez jego udziału wyścig powtórzono i... najlepszy okazał się Lindgren. Od tego momentu zaczęła się czarna seria lubelskiej ekipy. Sześć kolejnych biegów podwójnie wygrali goście, którzy dużo lepiej rozpracowali sposób jazdy na pierwszym wirażu. Zawodników TŻ wyrzucało pod bandę, a rywale obierali optymalny tor jazdy i z dziecinną łatwością (tak się wydawało) mijali gospodarzy. Po jedenastym wyścigu zdegustowani kibice zaczęli opuszczać stadion. Tylko wytrwali postanowili pozostać do biegów nominowanych, w których obejrzeliśmy trochę walki w wykonaniu chwalonego już Tomicka i nieustępliwego Grzegorza Knappa. Czech dzielnie rywalizował w przedostatnim starcie, naciskając Sucheckiego. Ten wreszcie popełnił błąd, upadł, oddając pierwszą lokatę. Na zakończenie obejrzeliśmy brawurowa jazdę Knappa, który przedarł się z trzeciego miejsca, wyprzedzając Okoniewskiego i Walaska, który poniósł jedyną porażkę w całym spotkaniu. Dodajmy, że szefowie lubelskiej ekipy nie skorzystali wczoraj z usług Piotra Śwista. Na treningu tor był inny • Dlaczego od ósmego biegu na torze istnieli tylko goście? - Pogoda trochę pokrzyżowała nam szyki. Na sobotnim treningu tor był całkiem inny. • Warunki zmieniły się tak gwałtownie? - Początkowo nawierzchnia była śliska i tylko trochę przyczepna. W trakcie zawodów, wierzchnia warstwa usypywała się i robiło się coraz bardziej przyczepnie. Można śmiało powiedzieć, że pogoda nie była naszym sprzymierzeńcem. • Wydawało się, że goście mieli szybsze motocykle... - Mogło to tak wyglądać. Prawda jest taka, że zielonogórzanie od połowy spotkania jeździli na podobnej nawierzchni jaką mają u siebie. • Odczuwasz jeszcze skutki upadku, którego doznałeś w ćwierćfinale indywidualnych mistrzostw Polski? - Czuję się tak jakby nic się nie stało. Jak widać po wyniku, pojechałem chyba najlepszy mecz w tym sezonie. • Jako jedyny objechałeś rewelacyjnego dziś Grzegorza Walaska. - Zawsze walczę o zwycięstwo i tak było również w tamtym biegu. Recepta na pokonywanie rywali jest prosta - jechać od początku do końca na pełnym gazie. • W ostatnim wyścigu byłeś bardzo szybki. Zmieniłeś coś w ustawieniach motocykla? - Przez całe zawody zmienialiśmy ustawienia, szukaliśmy optymalnych rozwiązań. Szkoda, że udało się je znaleźć dopiero pod koniec meczu. Rozmawiał Karol Grzywacz Nigdy do końca zadowolony • W dzisiejszym spotkaniu byłeś najskuteczniejszym żużlowcem lubelskiej drużyny. Jesteś zadowolony ze swojego występu? - Nigdy do końca nie jestem zadowolony ze swojej jazdy. Niemniej jednak dzisiaj nie było najgorzej. W biegu młodzieżowym miałem trochę kłopotów z wyczuciem motocykla i toru, który po opadach deszczu sprawiał wiele problemów. • Dzisiejsze zawody można podzielić na dwie części. W pierwszej wszystko układało się dobrze, ale od ósmego biegu goście radzili sobie znacznie lepiej. - Uważam, że wynik jaki osiągnęliśmy w dzisiejszych zawodach wcale nie jest taki zły. Jakby przed meczem ktoś mi powiedział, że w połowie spotkania wynik będzie na styku, to pewnie bym nie uwierzył. • Tak nisko oceniasz lubelską drużynę? - Nie twierdzę, że nasz zespół jest słaby, ale Zielona Góra prezentuje poziom o klasę wyższy od reszty pierwszoligowych drużyn. Na równorzędną walkę z nimi stać tylko Ostrów. Myślę, że te dwa zespoły z powodzeniem mogłyby startować w ekstralidze. • Jakie warunki panowały dzisiaj na torze? - Było bardzo trudno, trochę dziur. Cieszę się, że w pierwszych dwóch startach jadąc z wewnętrznych pól, udało mi się korzystnie zaprezentować. • Uważasz, że Lublin stać na awans do wyższej klasy rozgrywek? - Jeśli drużyna chce awansować, to musi wygrywać mecze. Zespół mający takie aspiracje powinien umieć jeździć skutecznie niezależnie od nawierzchni, czy od tego gdzie dane zawody są rozgrywane. Zielona Góra dzisiaj pokazała, że potrafią jeździć na wyjazdach, potrafią dopasować się do odmiennych warunków na torze. Taki zespół ma szanse na awans. Rozmawiał Karol Grzywacz Fredrik Lindgren, junior ZKŻ Zielona Góra - To był naprawdę trudny mecz, ale cieszę się, bo cała nasza drużyna pojechała na dobrym poziomie. Tor sprawiał wiele problemów. Jazda po nim przypominała czasem rywalizację na motocrossie. Jeśli chodzi o moje cele w tym sezonie, to z drużyną z Zielonej Góry chciałbym awansować do ekstraligi. Chcielibyśmy wejść do niej z pierwszego miejsca. Moje cele indywidualne są chyba trudniejsze, ponieważ chciałbym powalczyć o tytuł mistrza świata juniorów. Czy mi się to uda? Bliżej odpowiedzi na to pytanie będę za dwa tygodnie po półfinale w Lesznie. • Chris Louis, obcokrajowiec w TŻ Sipma - Niestety, mój debiut przed lubelską publicznością nie wypadł okazale. Miałem problemy, bo bolała mnie szyja i to przeszkadzało w rywalizacji na torze. Pomijam fakt, że nawierzchnia dziś była po prostu okropna. Dlaczego przegraliśmy? Czasem są lepsze mecze, a czasem gorsze, tak już jest. Ja jeżdżę dla zabawy... • Rafał Okoniewski, zawodnik ZKŻ - Na początku meczu tor sprawiał wszystkim dużą trudność. Był bardzo dziurawy, ale okazało się, że także dla gospodarzy. Można postawić pytanie: po co przygotowywać taką nawierzchnię? Było kilka upadków, a to na pewno nie wpływa korzystnie na widowisko. Czy miałem kłopoty z silnikiem? Problem tkwił w dopasowaniu się. Ciągle szukam najlepszego sprzętu i przełożenia. Niedawno przesiadłem się z jawy na GM i teraz jestem bardziej zadowolony. • Grzegorz Walasek, lider ZKŻ - Do połowy zawodów obawiałem się o końcowy wynik. Już myślałem, że nie zdołamy dogonić gospodarzy. Początek nie był dla nas różowy, ale na szczęście koledzy zdołali się zmobilizować i z nawiązką odrobili stratę. Aby zwyciężyć, punktować musi kilku zawodników i dobrze, że w drugiej części zawodów miałem wsparcie innych żużlowców. Lubelski tor był bardzo dziurawy i wiedziałem, że będzie decydował start. Z mechanikiem trochę popracowałem przy sprzęgle, co dało dobre efekty. W ostatnim wyścigu nie chciałem ryzykować, pojechałem asekuracyjnie, co wykorzystał Grzegorz Knapp. Czy awansujemy do ekstraligi? Do końca będziemy rywalizowali z Ostrowem, który teraz ma korzystniejszy układ spotkań. Uważam, że GKSŻ wreszcie powinna zreformować rozgrywki i powiększyć ekstraligę do dziesięciu drużyn. Moim zdaniem my i Ostrów zasługujemy na walkę z najlepszymi. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama